Mieszkańcy boją się nowych masztów. Czy słusznie? Mają duże pretensje do gminy wiejskiej

Przyborów to jedna z trzech miejscowości na terenie gminy wiejskiej, w których staną tego typu konstrukcje. Gmina umywa ręce tłumacząc, że maszty są zlokalizowane na działkach prywatnych. – To znaczy, że jak ktoś na swoją działkę przywiezie dwa tiry chemikaliów, zutylizuje je i zarobi, to będzie wszystko w porządku? Przecież to kuriozum – denerwują się mieszkańcy Przyborowa, którzy obawiają się skutków działania wieży

Przyborowie maszt telefonii komórkowej stanął, a raczej wyrósł jak wielki grzyb ok. dwa tygodnie temu. W ekspresowym tempie. Jest zlokalizowany na prywatnej działce, niedaleko drogi wyjazdowej w kierunku Lipin. – To był dosłownie moment, kiedy ta wieża stanęła. Tempo prac było zabójcze, jakby ktoś się gdzieś spieszył. Praktycznie stało się to z dnia na dzień – opowiada Piotr Gawlik, mieszkaniec Przyborowa, który mieszka kilkadziesiąt metrów od masztu.

Strach

W sołectwie zawrzało. Z kilkoma mieszkańcami z bezpośredniego sąsiedztwa spotkałem się w piątkowe
popołudnie. – Dopiero po fakcie dowiedzieliśmy się, że bodajże w sierpniu informacja o tej inwestycji wisiała na tablicy ogłoszeniowej w urzędzie – mówi Krystian Łuszczek, który stawia kilka zasadnych pytań: – Kto chodzi do urzędu gminy, tym bardziej w dobie koronawirusa? I co mają powiedzieć starsi ludzie, którzy generalnie do miasta nie jeżdżą? Czy tablica w gminie to miejsce, w którym informuje się mieszkańców o sprawach, które są dla nich tak ważne?

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ, KUP E-WYDANIE „TYGODNIKA KRĄG”

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content