Władysław Ulwański. Żołnierz wyklęty i zasłużony nauczyciel [WSPOMNIENIE]

– Kochał uczyć, nauczycielstwo było treścią jego życia – mówi o ojcu Jacek Ulwański. Po wojnie pan Władysław działał w antykomunistycznym podziemiu, za co trafił do więzienia. Zmarł 11 listopada, w Święto Niepodległości

Władysław Ulwański urodził się w 1928 r. w Zaleszczykach Małych k. Jazłowca. To dzisiejsza Ukraina. Jest tam sanktuarium Matki Bożej Jazłowieckiej. – Całe życie duchowe taty było zdeterminowane miejscem urodzenia. Urodził się w religijnej rodzinie – opowiada Jacek Ulwański, syn pana Władysława. Dziadkowie Władysława Ulwańskiego byli zarządcami w dużym majątku. – Później dowiedzieliśmy się, że to była zubożała rodzina szlachecka herbu Leliwa, którego używam do dzisiaj – mówi pan Jacek, którego pasją jest rekonstrukcja historyczna – szefuje nowosolskiemu Bractwu Rycerskiemu.

Ludobójstwo

Młodziutki Władysław przeprowadził się później do Przewłoki k. Buczacza. Tam dorastał. I tam zastała go wojna. Widział m.in. dantejskie sceny związane z ludobójstwem UPA na Wołyniu. Cudem ocalał, Ukraińcy prawie go zatłukli kolbami karabinów. – Przeżył dzięki pomocy sąsiada Ukraińca, który wywiózł moją babcię i tatę do Buczacza – mówi Jacek Ulwański. – Do końca życia miał po tym pobiciu blizny na głowie.

W oficjalnych dokumentach można przeczytać, że Władysław Ulwański urodził się w 1930. Skąd ta rozbieżność? Po prostu wielu rodziców z różnych względów przesuwało wtedy daty urodzenia dzieci, by np. Niemcy nie zabrali kogoś na roboty przymusowe czy żeby dziecko mogło potem spokojnie rozpocząć szkołę bez zaległości.

W czasie wojny był za młody, by walczyć z bronią w ręku, ale Władysław Ulwański działał w specjalnych oddziałach, które chowały pomordowanych na Wołyniu. – Tata raczej o tym nam nie opowiadał – podkreśla pan Jacek. – To były przerażające rzeczy. Widoki tych pomordowanych ludzi… Rozczłonkowane ciała, bo ludzie byli torturowani w straszliwy sposób. Nie dziwię się, że tata nie chciał o tym mówić w szczegółach, bo to się nie mieści w głowie człowieka, który wychował się w czasie pokoju, nie widział wojny.

Z Buczacza młody Władysław trafił z mamą w ramach repatriacji do Nowej Soli. Podróż trwała kilka miesięcy w katastrofalnych warunkach. Byli jednymi z pierwszych polskich mieszkańców miasteczka.

Władysław poszedł do gimnazjum przemysłu lniarskiego przy fabryce Odra, poprzednika dzisiejszych „Nitek”. Był jednym z najlepszych uczniów, uprawiał też z sukcesami akrobatykę sportową. – Oprócz tego, że uczniowie się tam uczyli, też budowali tę szkołę – mówi Jacek Ulwański. – To były trudne czasy. Tata opowiadał o jadłodajni, w której mieszkańcy dostawali po pół litra zupy dziennie, żeby jakoś przetrwać biedę.

Wyklęty

W tamtym czasie formowała się partyzantka, oddziały do walki z komunistycznym reżimem. Z badań IPN wynika, że powstawały u nas z inspiracji Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Jeden z takich oddziałów – Tajna Organizacja Wojskowa – powstał przy szkole pana Władysława. Zresztą on był jej współtwórcą w 1948 r.

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ, KUP E-WYDANIE „TYGODNIKA KRĄG”

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

One thought on “Władysław Ulwański. Żołnierz wyklęty i zasłużony nauczyciel [WSPOMNIENIE]

  • 24 listopada 2020 at 22:22
    Permalink

    Nie wiem o co ten wyklęty chciał walczyć, o to żeby Niemcy wrócili i dalej zarządzali Odrą a on tam pracował jako niewolnik dostał pracę mógł się uczyć więc co chciał powojować na szczęście takich bohaterów na ziemiach zachodnich było nie wielu więc w spokoju mogliśmy budować nasze życie na tych ziemiach. Mieszkam nie daleko Nowej Soli a urodziłem się na Kazachstanie jest to około 4 tyś km i jechaliśmy do Polski około jednego miesiąca ,a z tego Buczacza tak na oko jest około 800km ta jak można było jechać kilka miesięcy coś tu nie gra.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content