Nie dajcie się zniszczyć swoim katom. Wasze życie jest święte

Konsultantki, które pomagają ofiarom przemocy, apelują do nich: nie dajcie się zniszczyć swoim katom. – Przygotowanie do tego, by ktoś zawalczył o siebie, to czasem długi proces. To jest nasza rola: umocnić człowieka w tym, że zawsze – na każdym etapie – można zmienić swoje życie. Że nie trzeba trwać w związku, który nie przynosi szczęścia, tylko rany – podkreśla Mariola Gudz

Małżeństwo pewnej kobiety trwało wiele lat. Miała kilkoro dzieci, w tym dwoje niepełnosprawnych. Od lat była bita, nękana psychicznie. I ekonomicznie – w kwestii portfela też to mąż dyktował warunki. No i pił, dużo pił.

Nie jest taki zły – wmawiała sobie żona – bo w końcu po jakimś czasie przepraszał, dawał kwiaty. A ona wybaczała.

Do punktu konsultacyjnego przy ul. Jaracza 1, który prowadzi urząd miasta, chodziła trzy-cztery lata. – Wie pan, kiedy powiedziała dość? Gdy zdała sobie sprawę, że on może ją zabić, bo pewnego razu mąż pod wpływem alkoholu zaczął ją dusić – opowiada mi Mariola Gudz, konsultantka, pracowniczka punktu. – Dzień później przyszła do nas i była już zdecydowana, żeby zmienić swoje życie.

Ta kobieta wniosła o rozwód, potem znalazła pracę. Rozstała się z katem, który musiał opuścić dom. Wszystko skończyło się dobrze. Któregoś dnia wróciła do punktu i powiedziała terapeutkom: jestem szczęśliwa.

Ale są też historie, które nie mają dobrego zakończenia. Jedna z kobiet, która przychodziła do punktu, cierpiała na depresję. Terapeutki starały się jej pomóc, ale nie mogły. Kobieta stwierdziła w pewnym momencie, że nie daje już rady. Popełniła samobójstwo.

Duży problem

Mariola Gudz jest pracowniczką socjalną, w MOPS pracuje prawie 40 lat. Przez przypadek, tak naprawdę chciała być fizjoterapeutką. Dział pracowników socjalnych? Nie wiedziała, z czym to się je. – Dzisiaj kocham to, co robię – uśmiecha się. Z punktem konsultacyjnym jest związana od początku, od ponad 20 lat.

Alina Krawczyk-Drgas pracownikiem socjalnym została w 1992 r. – Szukałam czegoś, a zawsze kręciły mnie tematy społeczne. I tak wyszło. W punkcie pracuję trzeci rok – opowiada.

W PK można szukać kompleksowej pomocy. Są psychologowie, terapeuci, konsultanci socjalni i rodzinni, prawnik, mediator rodzinny, pedagog. – Może się do nas zgłosić każda osoba, która doznaje przemocy psychicznej, fizycznej, seksualnej czy ekonomicznej. Każdej – podkreśla Gudz.

Krawczyk-Drgas dodaje: – To punkt dla ofiar przemocy w rodzinie, ale też dla rodzin, w których zdarzają się jakieś konflikty, zaburzenia w relacjach, które nie zawsze muszą polegać na przemocy. Takie osoby też znajdą u nas pomoc.

Od początku roku do punktu zgłosiło się prawie 30 osób. Czy w Nowej Soli przemoc jest dużym problemem?

Alina Krawczyk-Drgas: – Nawet jeśli statystyki tego nie oddają, mam wrażenie, że tej przemocy jest coraz więcej. W czasie pandemii ludzie są zamknięci w domach i problem się pogłębił, co pokazywały telefony zaufania. Ofiary są bardziej kontrolowane przez sprawców przemocy, zwłaszcza dzieci zamknięte w domach większość czasu spędzają z osobą stosującą przemoc, a ich kontakty społeczne są ograniczone.

Nie wstydź się

Krawczyk-Drgas zaznacza, że na początku spotkania z ofiarą najważniejsza jest rozmowa, wysłuchanie jej. – Podczas pierwszego spotkania czasem brakuje nawet czasu, żeby wyjść z konkretnymi poradami, bo nie zawsze osoby doświadczające przemocy od razu tego od nas oczekują – mówi konsultantka. – Nieraz przychodzą bezradne, stopniowo otwierają się przed nami i dopiero później nadajemy tej pomocy właściwy kierunek.

Mariola Gudz: – Bywa, że ofiary nie przychodzą same, ale np. z sąsiadką, znajomą, kimś z rodziny. Przemoc w rodzinie to strasznie trudny temat, często wstyd. Przecież te osoby – ofiara i sprawca – najczęściej kiedyś sobie ufały, kochały się. Mają dzieci, przeżyły wspólnie dobre momenty. My nie możemy mówić na zasadzie „zrobisz to, to – i będzie okej”. Do pewnych decyzji trzeba dojrzeć. Może i najchętniej wyrzuciłaby go z domu, ale z drugiej strony jest jej go żal i myśli: gdzie on pójdzie.

Alina Krawczyk-Drgas: – Jest takie szablonowe twierdzenie, które się powtarza: przecież on jest taki dobry, jak jest trzeźwy. Może i jest nerwowy, ale dba o rodzinę. To jest patrzenie przez pryzmat syndromu uzależnienia od sprawcy. Być może sprawca ma w sobie pokłady dobra, ale my chcemy pokazać, że nawet niekoniecznie on, tylko jego czyny są złe. Osoba doznająca przemocy powinna zrozumieć, że przemoc nie jest właściwym zachowaniem – i kropka. Że sprawca nie może na nią krzyczeć, poniżać ją, szarpać i bić. Gdy przemoc trwa wiele lat, niektóre ofiary zaczynają myśleć, że to jest coś normalnego, naprawdę biorą to za normę, zapominają, że zasługują na szacunek.

Mariola Gudz mówi, że najczęściej ofiarami przemocy są kobiety. Ale przyznaje, że do punktu przychodzi coraz więcej mężczyzn.

– Zawsze statystyki pokazywały, że największy problem to przemoc wobec kobiet, jest też dużo literatury naukowej o przemocy wobec dzieci – mówi Alina Krawczyk-Drgas. – Jeśli chodzi o mężczyzn, w grę wchodzi stygmatyzacja – mają w sobie blokadę, boją się śmieszności, dlatego nic z tym nie robią. W postrzeganiu społecznym mężczyzna ma być silny, stanowczy, a kobieta potulna i biedna. I jak on ma przyjść do nas w roli ofiary? Na szczęście i mężczyźni zaczynają rozumieć, że szukanie pomocy to nie jest wstyd.

Ludzie reagują na przemoc? Czy przymykają na nią oko? – Zaczęli reagować – odpowiada Mariola Gudz. – To się zmieniło na plus. Każdy z nas ma obowiązek zgłoszenia przypadku przemocy. W MOPS reagujemy na wszystkie sygnały, nawet na anonimy. Idziemy na miejsce i sprawdzamy to osobiście, a potem ewentualnie informujemy policję czy prokuraturę.

Inaczej utkani

Obie konsultantki podkreślają, że historii, które słyszą, nie da się porównać. Każda jest dramatyczna. – Do tego każda osoba jest inaczej utkana psychicznie, kształtowały ją inne czynniki – zaznacza Krawczyk-Drgas. – Po latach pracy zrezygnowałam z ocen na zasadzie: łatwiejszy albo trudniejszy przypadek. To jest też kwestia tego, jak ktoś potrafi dany problem opowiedzieć, jak go przeżywa. Czasami ktoś się otwiera od razu – dosłownie jest potok słów. A innym razem potrzebuje czasu, więcej spotkań.

Mariola Gudz: – Przygotowanie ofiary do tego, by zawalczyła o siebie, to czasem długi proces. To jest nasza rola: umocnić ją w tym, że zawsze – na każdym etapie – można zmienić swoje życie. Że nie trzeba trwać w związku, który nie przynosi szczęścia, tylko rany. Pokazujemy powoli, krok po kroku, różne możliwe drogi do tego, by poprawić swoją sytuację. Np. najpierw załatwmy alimenty na dzieci, a dopiero później rozwód.

– To jest właśnie takie towarzyszenie – wtrąca Alina Krawczyk-Drgas. – Jak ofiara przemocy myśli o tak dalekim, bo końcowym etapie uwalniania się od sprawcy, to ona tego nigdy nie osiągnie. Ale jak widzi swój pierwszy, drugi mały krok – nabiera pewności. To im daje siłę i wiarę.

Obie pracowniczki punktu zapewniają, że nigdy nie oceniają ofiar przemocy. I że monopolu na nią nie mają tylko tzw. rodziny patologiczne. W szanowanych nowosolskich rodzinach przemoc też się zdarza.

Czasem zaprzyjaźniają się z ofiarami, które szukają u nich pomocy. Żyją ich historiami. Nie jest tak, że w domu łatwo odcinają się od dramatów, o których usłyszały chwilę wcześniej.

– Pewnego wieczoru – opowiada Mariola Gudz – zajechałam do marketu zrobić zakupy. I widzę, że jakaś kobieta mnie obserwuje, ale nie poznałam jej. Czekała na mnie pod sklepem. Gdy wyszłam, powiedziała mi: „Boże, dobrze, że panią widzę. Muszę znowu do pani przyjść. Wszystko się u mnie uspokoiło. Przyjdę do punktu i pani opowiem”. Jest szczęście, jak się usłyszy coś takiego. To budujące przekonanie, że obrałam dobry kierunek w pomaganiu.

Nie bój się

Terapeutki mają apel do ofiar przemocy.

Mariola Gudz: – Każdy ma tylko jedno życie i nikt nie ma prawda ci go niszczyć. My jesteśmy od tego, żeby ci pomóc. Nie musisz żyć w tej toksycznej sytuacji, a to, że doświadczasz przemocy, nie jest twoją winą!

Alina Krawczyk-Drgas: – Zapewnimy ci całkowitą anonimowość. Nie musisz się bać. Masz prawo do godnego życia, bez przemocy. Odpowiedzialność za przemoc ponosi sprawca!

Konsultantki ds. walki z przemocą przyjmują w punkcie przy Jaracza 1 w: poniedziałek, wtorek, środę i piątek w godz. 16.00-18.00.

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content