Ubiegłoroczna maturzystka radzi tegorocznym: Przesadnie się nie stresujcie!

– Jeśli maturzyści wiedzą, że dali z siebie sto procent, to zdecydowanie nie mają się czym przesadnie stresować. Przede wszystkim spokój i pozytywne nastawienie, bo stres może wiele popsuć – radzi tegorocznym abiturientom Magdalena Nadolna, która rok temu świetnie zdała maturę i poszła na studia medyczne

Magdalena Nadolna jest absolwentką „Ogólniaka”. W ostatniej klasie liceum miała średnią… 5,78!

Rozmowę z Magdą opublikowaliśmy rok temu przed maturami. Teraz porozmawialiśmy ponownie. Co u niej słychać? I co radzi tegorocznym maturzystom?

***

Mateusz Pojnar: Jak wspominasz swoją maturę? Bardzo się stresowałaś?

Magdalena Nadolna: Szczerze mówiąc, sama nie wierzę, że to już rok po maturze! Ostatni rok upłynął zdecydowanie za szybko. Matura – mimo stresu przed otrzymaniem wyników – poszła bardzo dobrze, dostałam się na medycynę, więc udało mi się spełnić jedno z moich marzeń.

To była inna matura niż wszystkie, pierwsza w czasie pandemii. Koronawirus wpłynął wtedy na twoje przygotowania?

Uważam, że w tamtym okresie przygotowań wpłynął pozytywnie. Było równo dwa miesiące do matury – intensywny czas i jasno sprecyzowany cel.

Żałowałaś w jakiś sposób, że matura akurat w twoim roczniku wypadła w tym dziwnym czasie pandemii? Chociaż ty przynajmniej miałaś jeszcze normalną studniówkę, nie jak tegoroczni maturzyści.

Czy żałowałam? Nikt z nas nie miał na to wpływu. Mimo wszystko cieszyłam się z możliwości samego przystąpienia do matury, bo przed nią obawiałam się, czy w ogóle do niej dojdzie.

Te różne obostrzenia – maseczki, dezynfekcja, dystans – powodowały u was dodatkowy stres?

Nie, absolutnie.

W dniu, w którym publikujemy ten wywiad, maturzyści piszą egzamin z polskiego. Pamiętasz, na jaki temat pisałaś w ub. roku wypracowanie? „Nie chciałabym »Dziadów«” – mówiłaś mi przed egzaminem.

Pamiętam te słowa! [śmiech]. Muszę przyznać, że po pierwszym egzaminie maturalnym z języka polskiego byłam podłamana. Tematyka wypracowania dotyczyła fantastyki, za którą nie przepadam. I wymagane było odwołanie do „Wesela” Wyspiańskiego. Na szczęście udało się i finalnie wynik był bardzo zadowalający [uśmiech].

Co poradziłabyś tegorocznym maturzystom, którzy prawie połowę szkoły spędzili na zdalnym nauczaniu? Jak mają podejść do matur, żeby osiągnąć jak najlepsze wyniki?

Jeśli wiedzą, że dali z siebie sto procent, to zdecydowanie nie mają się czym przesadnie stresować. Przede wszystkim spokój i pozytywne nastawienie, bo stres może wiele popsuć.

Jak wspomniałaś, wybrałaś studia medyczne. Jak ci idzie na pierwszym roku? Zadomowiłaś się w Poznaniu?

Na tę chwilę mam za sobą zdany semestr zimowy, powoli zbliżają się egzaminy końcowe. Przedmioty są różne – jedne można pokochać, inne znienawidzić (biofizyka – zmora każdego studenta…).

Mieszkanie w Poznaniu jest pod każdym względem inne niż w Nowej Soli: począwszy od życia na własną rękę, z dala od bliskich, a kończąc na zaletach i wadach bycia mieszkańcem dużego miasta. Z każdego powrotu do domu bardzo się cieszę!

Bardzo ważne jest wsparcie innych. Ja na szczęście trafiłam na supergrupę, razem wspieramy się w nauce, a w wolnych chwilach się spotykamy. To naprawdę wiele wnosi, szczególnie w dzisiejszych, pandemicznych czasach.

Jak pandemia wpływa na studentów medycyny? Zajęcia mocno się różnią?

Myślę, że na każdego studenta wpływa w pewnym stopniu negatywnie. Zdecydowanie trudniej o codzienną motywację i samodyscyplinę, nie wspominając już o psychice…

Dopiero pod koniec lutego studenci medycyny wrócili na część zajęć stacjonarnie. Sama jeszcze nie wiem i nie mogę określić, jak wyglądają tego typu studia, bo w tym roku wygląda to zupełnie inaczej. Sytuacja związana z pandemią to nowość zarówno dla studentów, jak i wykładowców.

Pandemia pokazała, że polska służba zdrowia nie jest w najlepszym stanie. Nie boisz się tego jako przyszła lekarka?

To prawda i obawiam się tego bardzo. Jednak wiem, że polską służbę zdrowia stanowi również każdy poszczególny pracownik medyczny – jako indywidualności też możemy wiele zdziałać dla dobra pacjenta.

W dalszym ciągu jesteś pewna: tak, chcę leczyć ludzi?

Na końcówce pierwszego roku – mimo chwil trudu i zwątpienia – stwierdzam: tak, chcę leczyć ludzi!

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content