Bogumił Sydor. Zapisane w metalu [NAD KUBKIEM HERBATY]

Przechodząc przez Nową Sól mijamy wiele stałych elementów krajobrazu. Zwykle nie zastanawiamy się, skąd się wzięły albo kto je wykonał. W dzisiejszym odcinku „Nad kubkiem herbaty” proponuję spotkanie z Bogumiłem Sydorem, twórcą obecnych w wielu miejscach Nowej Soli tablic pamiątkowych czy odcisków dłoni gwiazd na nadodrzańskiej promenadzie. Ale też m.in. projektantem nowosolskiej statuetki Odrzany

Swój pierwszy odlew na zamówienie zrobiłem dla szkoły sportowej w Zielonej Górze. To była tablica upamiętniająca Janusza Kusocińskiego.

Stworzyłem od tamtego czasu trochę rzeczy dla zagranicy. Najdalej pojechały do Kazachstanu i na Madagaskar. Wiele rzeczy robię dla różnych części Polski, ale oczywiście bardzo dużo moich prac jest także w Nowej Soli.

Co niepotrzebne – wyrzucam, co potrzebne – zostaje

Wykonuję modele do odlewów. Tak powstają m.in. dłonie gwiazd na naszej nadodrzańskiej promenadzie. Ich przygotowanie wygląda tak, że jeździmy do artystów – do Łodzi, Warszawy, tam, gdzie oni są – i robimy im odciski dłoni.

Wykorzystuję do tego „opatentowaną” przeze mnie masę. Niegdyś używałem gipsu, ale jego zastyganie bardzo długo trwało. Opracowałem więc lepszy materiał i w tej chwili wystarczy dosłownie kilka minut, by odcisk był gotowy. Później się to obrabia, bo przecież liternictwo trzeba wykonać. Tworzenie liter to ręczna praca: zalewam gips, to, co niepotrzebne, wyrzucam, a co potrzebne – zostaje.

Na podstawie form odlewa się z brązu wzór obejmujący odbicie dłoni i napis. Później oprawia się je w granit z obwódką z brązu i już jako całość betonuje w podłożu – w tym przypadku w nowosolską aleję gwiazd. Gdy artyści przyjeżdżają do Nowej Soli, odlewy są już wmurowane w promenadę i w zasadzie dokonuje się tylko uroczystego odsłonięcia gotowego odlewu dłoni.

Statuetka Odrzany to też moja praca. Zainspirowana kształtem rzeki, której nadałem kobiecą postać.

Projektów i prac było zresztą wiele.

Edward Daszkiewicz, który jest moim serdecznym kolegą, miał tu kiedyś odlewnię. Odlewaliśmy u niego elementy dla zielonogórskiej nekropolii.

W Nowej Soli, obok wspomnianych dłoni gwiazd, są też liczne wykonane przeze mnie tablice. Dla przykładu jedna z nich – „Sto lat niepodległości” – znajduje się w kościele św. Michała po jednej stronie bocznej nawy. Natomiast po jej drugiej stronie jest kolejna, wymowna, na której przedstawiłem księdza Jerzego Popiełuszkę przysłaniającego sutanną napis „Solidarność”.

Inne moje tablice można obejrzeć w kościele św. Józefa. Wiszą tam od jakichś 15, może 20 już lat. Zresztą sporo tablic w Nowej Soli jest moim dziełem. Choćby ta na filarze naprzeciw głównego wejścia w urzędzie miasta czy przy skwerze Szczepana Bąka. Albo na kamieniu Tysiąclecia Polski.

Wykonałem także tablicę upamiętniającą więźniarki z Gross-Rosen. Wisiała niegdyś na terenie fabryki Odra. Niestety, została skradziona przez ludzi bez sumienia. Dopiero po kilku latach odtworzyliśmy ją i zawiesiliśmy na terenie „Nitek”.

Sporo moich prac znajduje się w katakumbach naszego „Ogólniaka”. Projektuję i robię też inne rzeczy: medale, statuetki, posągi albo przedmioty typu relikwiarz – np. ojca Pio, który znajduje się w kościele św. Antoniego.

Jak babki z piasku

Najprostsze, takie podstawowe odlewnictwo działa na zasadzie piaskowej babki. Musi być zbieżność. Jeśli w swoim projekcie – w jakiejkolwiek literce – nie zastosuję zbieżności, to cała moja praca jest do wyrzucenia. Kiedy robię formę, w odlewni zasypują ją masą formiarską i ubijają. Obracają to później do góry nogami, wyciągają formę i w masie zostaje negatyw, czyli dołeczki, w które później wprowadza się płynne żeliwo: brąz, aluminium – po prostu jakiś roztopiony metal.

Inaczej tworzy się płaskorzeźbę, inaczej rzeźbę pełną. Tę drugą, gdy jest prosta, składa się z dwóch połówek. O, baranek wielkanocny – dla przykładu – może być tak wykonany. Jeśli natomiast rzeźba jest bardziej skomplikowana, składa się ją z wielu odrębnych części.

Był czas, kiedy projektowałem i rzeźbiłem swoje prace w domu kultury. Miałem tam pracownię. Później tylko szukałem odlewni, która mi to wykona.

Na terenie byłego Dozametu istnieje wciąż odlewnia żeliwa, w której zdarza mi się składać zamówienia. To w niej odlany został krzyż Virtuti Militari według mojego modelu, który jest częścią kamiennego obelisku zaprojektowanego przez Tadeusza Szechowskiego, a mieszczącego się w parku przy naszym LO.

***

W 1981 r. zrobiłem projekt sztandaru dla „Solidarności” Dozametu. Z projektem pojechałem do Krakowa, gdzie go wyhaftowano. Przywieźliśmy go do Nowej Soli 4 grudnia 1981, a już 13 grudnia ogłoszono stan wojenny. Odebrano nam ten sztandar. Zrobiliśmy więc drugi, tyle że musiał powstać w konspiracji. Dzisiaj oba sztandary są w naszym mieście. Ten, który powstał jako drugi – „Solidarność rodzi solidarność” – znajduje się obecnie w kościele św. Barbary, a pierwszy należy do nowosolskiego oddziału „S”.

Przez 26 lat pracowałem jako plastyk w Dozamecie, potem w domu kultury. Później zaczęło się zamieszanie z „Solidarnością”. W pierwszy poniedziałek po wprowadzeniu stanu wojennego poszedłem do pracy i dowiedziałem się, że jestem urlopowany na 14 dni. W efekcie zmuszono mnie wtedy do rezygnacji z pracy.
A ja wciąż tworzę swoje projekty, robię modele i znajduję miejsca, w których mogę je odlewać.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

One thought on “Bogumił Sydor. Zapisane w metalu [NAD KUBKIEM HERBATY]

  • 16 czerwca 2021 at 14:56
    Permalink

    Pan Sydor chyba ze skromności nie wymienił swego dzieła jakim jest Pomnik Kombatanta w Bytomiu Odrzańskim a teraz obecna władza wywodząca się z Solidarności kazała go rozebrać no ale widzę że zlitowali się i na razie odrąbali mu tylko głowę widocznie patrzył nie w tą stronę.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content