Derby: Korona lepsza od Arki. Znowu [ZDJĘCIA]

Jesienią 1:0, teraz 2:1 – kożuchowianie ponownie pokonali nowosolan w IV lidze. W sobotę przez zdecydowaną większość meczu byli lepsi, choć w końcówce Arka złapała kontakt i poczuła krew. – Mówiłem chłopakom w szatni, że dla mnie to nie jest zwykły mecz – komentuje derby trener Korony Marcin Janik

Arka Nowa SólKorona Kożuchów 1:2 (0:0)

Bramki: Rozynek 79’ – Cieśla 47’, Poterała 67’

Arka: Korotyszewski – Rozynek (ż), Walter, Greszta, Nazar, Uścio, Paweł Dykta (ż)(80’ Drzewiecki), Przejczowski, Matysik, Cios (70’ Kmiećkowiak), Morawski

Korona: Krajewski – Żak (ż), Sztopel, Janik, Grochowski (70’ Cygan), Cieśla (83’ Bartyzel), Buganik, Reus (ż), Nitka, Tkacz (63’ Poterała), Obst (ż)

W sobotę Arka ponownie była rozbita przez absencje. Nie było tak kluczowych piłkarzy defensywy, jak Marcin Tomczak czy Mateusz Kubiak. W dodatku nie zagrał również Patryk Zawojek, czyli człowiek, którym zdecydowanie z przodu można postraszyć.

Korona miała w tym meczu zdecydowanie więcej argumentów, była faworytem. Powinna prowadzić już w pierwszej połowie, ale w bardzo dobrej sytuacji nad bramką strzelił Mateusz Reus.

W Arce mogło podobać się to, że nareszcie grała z zębem. Mimo że Korona prowadziła grę, nowosolanie walczyli. To na pewno na plus drużyny Grzegorza Karmelity.

Zespół z Kożuchowa fantastycznie rozpoczął drugą część gry. Już w 47. minucie wrzutkę w pole karne wykorzystał Dawid Cieśla, który strzałem głową pokonał Marcina Korotyszewskiego. „Malę” niedługo później uratował słupek po strzale Bartosza Tkacza.

Prawdziwe wejście smoka zaliczył Jakub Poterała. Pomocnik Korony wszedł w 63., a już cztery minuty później przytomnie zachował się w polu karnym po stałym fragmencie i dał swojej drużynie dwubramkowe prowadzenie.

A wtedy Arka zaczęła grać odważniej. W końcu musiała. Korona dalej potrafiła tworzyć sobie sytuacje po kontrze, jednak za bardzo się cofnęła i mogła za to zapłacić wysoką cenę.

W 79. minucie na 2:1 strzela po rogu Tomasz Rozynek. A później Dariusz Nazar, Piotr Przejczowski i Tomasz Kmiećkowiak, który dał naprawdę dobrą zmianę, mieli świetne okazje, by wyrównać. Nie udało im się strzelić ani jednej bramki i na pewno mają czego żałować.

Korona powinna zabić mecz

– W pierwszej połowie to był mecz walki. Wiedzieliśmy, że Arka ma braki kadrowe, ale nie przejmowaliśmy się tym, w jakim wyjdą składzie – mówi Jakub Poterała, strzelec – jak się potem okazało – zwycięskiej bramki dla Korony. I dodaje: – Chcieliśmy grać swoje, ale nowosolanie przeciwstawili się, walczyli o każdą piłkę. Mieliśmy swoje sytuacje w pierwszej części, ale nie udało nam się strzelić gola.

Pomocnik Korony podkreśla, że jego zespół dobrze wszedł w drugą połowę: – Na pewno zmotywowały nas słowa trenera w szatni. Wyszliśmy z lepszym nastawieniem, żeby postawić kropkę nad „i”. Strzeliliśmy dwie bramki, a mimo to mieliśmy w końcówce nerwówkę. Arka złapała tlen, trafiła i do końca było ciężko. Myślę, że to był fajny mecz dla kibiców.

Poterała przyznaje, że bramka w derbach smakuje podwójnie: – Tym bardziej że w przeszłości mecze z Arką nie zawsze kończyły się na naszą korzyść, choć jesienią wygraliśmy. Fajnie, że udało mi się strzelić bramkę i w końcu wygrać w Nowej Soli.

– Szkoda tego meczu, bo uważam, że końcówka należała do nas – mówi trener Arki Grzegorz Karmelita. – Przeszliśmy na trójkę obrońców i to dało efekt, bo dochodziliśmy do sytuacji bramkowych. Mogliśmy ten mecz zremisować, a nawet pokusić się o trzy punkty w samej końcówce.

Trener Karmelita przypomina, że Arka boryka się z problemami kadrowymi. – Ale nie poddajemy się, mimo że to nasza kolejna porażka – zaznacza.

Marcin Janik, trener Korony: – To był straszny thriller [uśmiech]. Derby to derby, wiedzieliśmy, że nie będzie pięknej gry. Wszyscy się znamy i zdawaliśmy sobie sprawę, że nikt nie odstawi nogi. Mówiłem chłopakom w szatni, że dla mnie to nie jest zwykły mecz. Dużo ludzi przed meczem pisało do mnie wiadomości, wyrażali wsparcie i myślę, że ich nie zawiedliśmy. Mało było piłkarskiej jakości, ale skończyło się szczęśliwie dla nas, z czego można się tylko cieszyć. Czy po pięknej, czy po słabszej grze trzy punkty smakują tak samo i tyle samo ważą.

Szkoleniowiec Korony podkreśla, że jego zespół powinien wcześniej zabić ten mecz, wykorzystując okazję na 3:0. Gdy Arka strzeliła kontaktowego gola, poczuła krew. – Ale w perspektywie całego spotkania byliśmy lepsi – dodaje Janik i zapowiada: – Na koniec rozgrywek każde wyższe miejsce niż w poprzednim sezonie będzie dla nas na plus.

Boże Ciało

Teraz intensywny piłkarski tydzień. W czwartek, w Boże Ciało, Arka zagra u siebie z Witnicą, a Korona we własnych progach podejmie Świebodzin.

Z kolei w weekend nowosolanie pojadą na spotkanie z Dębem, kożuchowianie zaś zagrają znowu u siebie, tym razem z Nietkowem.

Koronie nic nie grozi, bo jest w środku tabeli, ale sytuacja Arki sprawia, że kibice cierpią na bezsenność. Zespół jest w strefie spadkowej, zajmuje 16. miejsce. A przed nim jeszcze trudniejsze mecze niż ten sobotni.

IDZIEMY NA MECZ!

IV liga

czwartek

Arka – Witnica 11.00

Korona – Świebodzin 16.00

sobota

Korona – Nietków 18.00

okręgówka

sobota

Siedlisko – Racula 17.00

klasa A

czwartek

Wierzbnica – Klenica 13.00

sobota

Czciradz – Kargowa 16.00

MKS – Rudno 16.00

klasa B

czwartek

Pogoń II – Lubięcin II 15.00

niedziela

Lubięcin II – Amator 15.00

MKS II – Zorza 15.00

Pogoń II – Topola 15.00

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content