Malwina poczuje wiatr we włosach, a „anioł odpracował swój rower”

Malwina cierpi na zespół Recklinghausena, ma choroby współistniejące i nie mówi. Po wypadku rowerowym boi się wsiąść na trójkołowca. Społeczniczka Bogumiła Brykalska zbierała pieniądze, by kupić jej tandem. – Byłby zbawieniem. Marzę, żeby pojeździć z Malwinką dookoła wsi albo na ścieżce rowerowej – mówi jej mama Anna Bukowiec

Pani Anna mieszka z rodziną w Przyborowie. Dwa lata myślała, co zrobić, żeby w końcu posadzić swoje dziecko na rower. Bo Malwina kiedyś jeździła na normalnym trójkołowcu, ale niestety upadła. Po wypadku dalej ma traumę. – W ten sposób skończyła się nasza wspólna jazda – mówi Anna Bukowiec.

Malwina ma 26 lat. Jest osobą niepełnosprawną, ma zespół Recklinghausena. Do tego współistniejące choroby: epilepsję, zaburzenia koordynacyjno-ruchowe, guzki w oku, które powodują niedowidzenie. Dziewczyna nie mówi.

Na początku czerwca ruszył konkurs Rowerowa Stolica Polski. Pani Anna zobaczyła Katarzynę Nowak i jej niewidomą córkę Klaudię, które jeżdżą wspólnie na tandemie. Pisaliśmy o nich w „Tygodniku Krąg” z okazji Dnia Matki. – Napisałam do pani Kasi z pytaniem, gdzie można kupić taki rower – wspomina pani Anna. – Dała mi namiary na człowieka, który je robi. Byłam szczęśliwa, ale jak zobaczyłam cenę, to już trochę mniej…

Bo sam rower kosztuje 6,5 tys. zł. Sporo.

– Zastanawiałam się, co robić – opowiada mama Malwiny. – Marzę o tym, żeby wsadzić Malwinę z tyłu, przypiąć ją dobrze pasem, żeby była bezpieczna, a ja wtedy jechałabym z przodu i wyrwałybyśmy się wspólnie z domu. Napisałam do Bogusi. Jest szaloną społeczniczką i powiedziała, że coś wymyśli. Chodzący anioł. Człowiek petarda.

Zawsze uśmiechnięta

Ta wiadomość chodzącego anioła ucieszyła. Bogumiła Brykalska wreszcie miała okazję, żeby odpracować swój rower. Zawsze mówiła, że chciałaby wygrać jakiś na losowaniu, ale nigdy się nie udawało. No to kiedyś Izabela Kochanowicz z resztą jej przyjaciół zrobiła dla Brykalskiej zrzutkę. W efekcie kupili jej rower o dobrym standardzie. Swój poprzedni, jak to określa, zajechała na śmierć i jeździła rzęchami.

– Dlatego ucieszyłam się, gdy Ania napisała mi, że Malwina potrzebuje nowego roweru – wspomina Bogumiła Brykalska. – W tej chwili niestety nie mam czasu na organizację jakichś wydarzeń charytatywnych, a chciałam pomóc, więc założyłam zrzutkę. Mimo że nie lubię tej formy akcji, bo ludzie nie dostają niczego w zamian – choćby medalu. Tutaj nie ma niczego prócz mojej ogromnej wdzięczności.

O Malwinie Bogumiła Brykalska mówi: – Jest zawsze uśmiechnięta! Pracuję w szpitalu w laboratorium i były czasy, że przychodziła do mnie regularnie na pobranie krwi. Malwa zawsze z uśmiechem siadała, siedziała, a potem wstawała z krzesła. Niczego się nie boi. Jest bardzo pozytywnie nastawiona i można od niej czerpać dobrą energię.

Rodzinna wycieczka

– Jak czytałam opis zbiórki, poryczałam się. Takie to były emocje – wspomina Anna Bukowiec.

A w tym opisie czytamy: „Nazywam się Bogumiła Brykalska. Założyłam zrzutkę na rower dla Malwinki Bukowiec i Ani, Mamy Malwinki. Nietypowy, nietuzinkowy rower – tandem równoległy. Nie umiem go inaczej nazwać. (…) Mogłaby kręcić z Mamą albo Tatą. Ale rower równoległy to koszt ok. 6,5 tys… A ja bym bardzo chciała, żeby go miała. Bo rodzina jest bardzo rowerowa, sportowa, wycieczkowa. A Malwina jest piękną, uśmiechniętą, młodą kobietą”.

– Trudno to opisać, bo wszystko szybko ruszyło z kopyta i licznik z pieniędzmi zaczął rosnąć – mówi pani Anna. – W życiu nie spodziewałam się, że to przyniesie aż taki efekt. To przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Jestem mile zaskoczona reakcją ludzi. Bardzo wszystkim dziękuję!

Mama Malwiny opowiada, że córka jest do wszystkich bardzo pogodnie nastawiona: – Praktycznie cały czas się śmieje, rzadko jest ponura albo ma zły dzień.

– Serce mi się kraje, gdy jadę z młodszą córką na wycieczkę rowerową, a Malwinka nie może pojechać z nami – pani Anna smutnieje. – To mi nie daje spokoju. Nigdy nie byliśmy na wspólnej, rodzinnej wycieczce rowerowej, bo zawsze ktoś musiał zostać z Malwinką. Rower byłby zbawieniem. Marzę o tym, żeby pojeździć z nią dookoła wsi albo na ścieżce rowerowej. Dla niej to byłaby atrakcja. Zwykle siedzi na podwórku, kręci się od płotu do płotu albo w domu ogląda telewizję. Na szczęście teraz dostała się do Warsztatu Terapii Zajęciowej, a czekała na to dwa lata, bo skończyła już szkołę.

Celem na portalu Zrzutka.pl było uzbieranie 6,5 tys. zł. W niedzielne późne popołudnie, gdy oddawaliśmy ten tekst do druku, brakowało tylko 200 zł. Teraz jest już pełna kwota, a nawet nieco więcej! Cały czas jednak można wpłacać pieniądze – pójdą na dodatkowe, niezbędne oprzyrządowanie.

Malwina wsiądzie na rower i poczuje wiatr we włosach!

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content