Nie chcemy apokalipsy. Młodzi walczą o klimat [REPORTAŻ]

„Boję się, że za jakiś czas doświadczymy końca świata i planeta zniknie. Starsi ludzie boją się mniej, bo myślą, że tego nie dożyją”. Młodzież z „Ogólniaka” głośno o tym, jak dramatyczne skutki mogą mieć zmiany klimatyczne

– Najdziwniejsze było szukanie dżdżownic metodą na wodę z musztardą – uśmiecha się Rafał Bilski, anglista z „Ogólniaka”, którego uwielbiają uczniowie. – Pomysł wyszedł od francuskiej nauczycielki. Jej założenie było takie, że poziom – nazwijmy to – nasycenia gleby dżdżownicami pozwala określić ogólny stan środowiska w danym miejscu. Gdy mamy ich dużo, jest dobrze. I na początku grudnia wyszliśmy na teren za szkołą liczyć dżdżownice. Żeby skłonić je do wyjścia, mieszaliśmy bardzo ostrą musztardę z wodą, a potem z konewki polewaliśmy wyznaczone palikami miejsca. Oczywiście żadna dżdżownica nie wyszła – w końcu był grudzień, a Nowa Sól to nie Paryż z jego łagodnym klimatem. To był taki eksperyment przy okazji. Ale w tym roku główną kwestią, na której się skupiliśmy, były badania zmian klimatycznych i stylu życia Europejczyków.

Bilski razem z młodzieżą wziął udział w projekcie Prometeruse. – Pomysłodawca i jeden z szefów projektu, dr Benedict O’Donnell, dzwonił po europejskich szkołach i dodzwonił się do naszego liceum – opowiada mi. – Panie z sekretariatu poprosiły moją żonę, która też jest anglistką, żeby z nim porozmawiała. Od słowa do słowa zaproponował nam udział w projekcie, który jest trochę o ekologii, a trochę polega na ćwiczeniu angielskiego. Nas to zaciekawiło. Postanowiliśmy, że spróbujemy. I wsiąkliśmy w to.

To było pięć lat temu. Od tego czasu LO co roku jest z Prometeruse. Dwa razy nawet wygrało, raz zajęło drugie miejsce. W tym roku w projekcie wzięło udział 15 uczniów z pierwszych klas.

Europa i Iran

Prometeruse to organizacja non-profit. Opowiada Europejczykom o problemie zmian klimatycznych, szczególnie o globalnym ociepleniu. Pokazuje sposoby redukcji ich skutków.

Działają w niej naukowcy i nauczyciele z europejskich szkół średnich i uniwersytetów, od dwóch lat także z Iranu. Co roku Prometeruse popycha do działania kilkuset młodych ludzi.

„W ramach projektu uczestnicy, we współpracy z uczniami z zagranicy, prowadzą badania dotyczące klimatu, uczestniczą w serii wykładów prowadzonych przez nauczycieli uniwersyteckich, rozwiązują interaktywne testy online i wieńczą każdy rok produktem projektu” – czytamy.

U nas zajęcia prowadzili Rafał Bilski i dr Róża Wasylewicz z Uniwersytetu Zielonogórskiego. Ze szkołą partnerską, berlińską Felix-Mendelssohn-Bartholdy-Gymnasium, uczniowie przeprowadzili ponad 200 ankiet dotyczących problemów klimatycznych. Wyniki przedstawili na plakatach naukowych. Pokazali je w internecie. Chcieli się nimi podzielić także w ramach Dnia Ziemi na UZ, ale nie pozwoliła na to pandemia. „Kiedy tylko to będzie możliwe, będziemy chcieli zaprezentować plakaty jak najszerszej publiczności” – podkreślają.

Nasz „Ogólniak” zachęcił też do udziału w projekcie kożuchowską „piątkę” i LO nr 2 w Jeleniej Górze.

Bunt młodych

Dlaczego takie projekty są ważne? – Z praktycznego punktu widzenia to jest megaszansa na ćwiczenie języka – podkreśla Bilski. – Ogromna dawka wiedzy z chemii, biologii, ekonomii, polityki. Dobra opcja, żeby spotkać rówieśników z innych szkół. Nie tylko z Polski, ale i Francji, Belgii czy Niemiec. Najważniejsze jest jednak to, że uczniowie dowiadują się dużo o szkodliwych zmianach klimatycznych. W zasadzie ich nie określa się już mianem zmian, tylko katastrofy klimatycznej. Trzeba o tym uczyć. My mówimy o tym naszym uczniom, a oni później opowiadają o klimacie znajomym, rodzinie. Zresztą bliscy też brali w tym wszystkim udział, bo na prośbę uczniów wypełniali ankiety dotyczące stylu życia i wiedzy o zmianach klimatycznych.

Co powiedziały wyniki tych badań? Według Rafała Bilskiego można je traktować z optymizmem: – W tym sensie, że Polacy czy Niemcy mają dużą świadomość na temat niekorzystnych zmian klimatycznych i powiązania ich ze swoim stylem życia. Wiedzą też o alternatywach. Organizator projektu pokazuje te wyniki na różnych unijnych eventach ekologicznych.

– Młodzież garnie się do pracy? – pytam Rafała Bilskiego.

– Zdecydowanie tak. Nigdy nie było z tym problemu – zarzeka się.

Anglista nie kryje, że jest dumny z uczniów: – Bo są ciekawi, myślą, potrafią odnaleźć się w nowej dziedzinie. Dostają kilka haseł, które umieją poskładać w całość. To w nich potem zostaje.

Z czego wynika bunt młodych w kwestiach klimatu? – Z bardzo prostej świadomości, że to właśnie im przyjdzie żyć w jakiejś apokaliptycznej rzeczywistości, jeżeli nic z tym nie zrobimy. A jest ostatni dzwonek – tłumaczy mi Rafał Bilski. – Ludzie w moim wieku mogą do tego podchodzić inaczej: albo tego nie doczekamy, albo przyjdzie nam co najwyżej umierać w postapokaliptycznym świecie. A uczniowie, ich dzieci – jeśli zechcą je mieć – będą musieli w nim jakoś funkcjonować. Albo uciekać na Marsa.

Ekomoda a ekoodpowiedzialność

– W zasadzie interesuję się tym tematem od zawsze – mówi o klimacie Igor Korszun, jeden z uczestników projektu. – To dotyczy naszej przyszłości, ale i naszych dzieci czy wnuków. Jeżeli nikt nie będzie się przejmował zmianami klimatycznymi i nie będziemy dbali o klimat, to ludzkość na tym straci. Będą tragedie.

Pytam, czy w jakimś stopniu inspiracją jest dla niego Greta Thunberg, szwedzka aktywistka klimatyczna. Igor mówi, że trochę tak, ale…: – Ona próbuje być eko, jak to tylko możliwe, ale nie da się zmienić społeczeństwa tak radykalnie, jak by chciała. W każdym razie byłoby trudno.

Uczeń kontynuuje: – Generalnie to młodym ludziom zależy na tym, żeby zahamować pewne procesy, ale nie tylko. Moi rodzice też są świadomi i tego chcą. Ale dziadkowie już mniej. Z czego to wynika? Kiedyś po prostu nie przykładano do tego większej wagi, nie mówiło się o tym. Po drugie, teraz zmiany klimatyczne są szybsze, przebiegają w zastraszającym tempie. Starsi wiedzą, że będą konsekwencje, ale chyba myślą, że ich już nie będą dotyczyły.

Igor zaznacza, że u niego zainteresowanie klimatem nie jest ekomodą, tylko ekoodpowiedzialnością. – Choć rzeczywiście jest tak, że niektórzy opowiadają, jak to dbają o środowisko, bo zależy im na własnym wizerunku – przyznaje. – A przecież najważniejszy jest sam problem i to, że musimy dbać o naturę. Za to powinni się wziąć politycy – nakładać na duże firmy obowiązki i kary, żeby przestrzegały ekologicznych zasad. Wspierać ludzi, którzy chcą montować panele fotowoltaiczne, zakładać piece gazowe. Wydaje mi się, że do tej pory politycy próbowali może coś robić, ale za bardzo im nie wychodziło. Są zbyt wstrzemięźliwi.

Złe zmiany

Ze strony Europejskiej Agencji Środowiska: „W ciągu ostatnich 150 lat średnia temperatura wzrosła o prawie 0,8 st. C na świecie i o około 1,0 st. w Europie. (…) IPCC szacuje, że do 2100 r. globalna temperatura może zwiększyć się o kolejne 1,8-4,0 st. W porównaniu z erą przedindustrialną oznacza to wzrost temperatury o ponad 2 st. C. Powyżej tego progu wzrostu znacznie zwiększa się ryzyko wystąpienia nieodwracalnych, katastrofalnych w skutkach zmian”.

Europejska Agencja Środowiska pisze, że „już odnotowano skutki zmian klimatu, a przewiduje się, że będą one jeszcze wyraźniejsze”. „Oczekuje się – czytamy – że skrajne warunki pogodowe – w tym fale upałów, susze i powodzie – będą zdarzały się coraz częściej i będą bardziej intensywne. W Europie największy wzrost temperatur występuje na południu kontynentu i w regionie Arktyki. Ilość opadów zmniejsza się w południowej Europie, a zwiększa na północy i północnym zachodzie. Ma to wpływ na naturalne ekosystemy, zdrowie człowieka i zasoby wodne. Takie sektory gospodarcze jak leśnictwo, rolnictwo, turystyka i budownictwo odczują w większości negatywne skutki”.

Agencja zwraca uwagę, że głównymi źródłami gazów cieplarnianych emitowanych przez człowieka są:

– paliwa kopalne spalane w elektrowniach, transport, przemysł i gospodarstwa domowe,

– rolnictwo i zmiany w użytkowaniu gruntów. Choćby wycinka lasów,

– składowanie odpadów na wysypiskach,

– stosowanie przemysłowych gazów fluorowanych.

Trudne dyskusje

Wracam do uczniów, z którymi spotkałem się w „Ogólniaku”.

Julia Chorążyk: – Podczas projektu mieliśmy parę wykładów o globalnym ociepleniu i o tym, jak je zastopować. Robiliśmy różne przeliczenia, np. ile my osobiście zużywamy energii.

Podobnie jak Igor interesuję się zmianami klimatycznymi praktycznie od dziecka. Teraz mówi się o nich coraz więcej. W pewnym sensie to internet skłonił mnie do zajęcia się tematem. Tam jest mnóstwo artykułów o tym, kiedy może przytrafić się światu jakaś katastrofa. Boję się, że za jakiś czas doświadczymy końca świata i planeta zniknie. Starsi ludzie boją się tego mniej, bo myślą, że tego nie dożyją. Mają swoje racje i trudno do nich dotrzeć. „Czym mamy palić, jak nie węglem?”. To też jest często kwestia pieniędzy – po prostu ich nie mają, żeby zmienić ogrzewanie. Z kolei jak rozmawiam z rodzeństwem, oni też rozumieją, że trzeba walczyć choćby z globalnym ociepleniem, z brudnym powietrzem. Z dziadkami trudno mi się dyskutuje, bo wiadomo, że nie mogę w takiej rozmowie podnosić głosu [śmiech]. Próbuję po prostu pewne rzeczy spokojnie im tłumaczyć.

Niektórzy ludzie zauważają, że bycie eko zaczyna się robić modne. I podążają za tym trendem, noszą np. ekotorby. Ale już o sortowaniu śmieci nie myślą.

A co my robimy, żeby walczyć o klimat? Nosimy torby z materiału wielorazowego użytku, sortujemy śmieci, staramy się ograniczać zużycie wody i tak dalej. Nam to wpajano od dziecka.

Wir

Aleksandra Podhorecka, kolejna uczennica: – Zdalny tryb nauki trochę przeszkadzał nam w realizacji projektu, bo gdybyśmy byli w klasie, lekcje byłyby dłuższe i mielibyśmy więcej czasu, żeby ze sobą rozmawiać. Zdalne miały 30 minut, takie było zalecenie. Raczej słuchaliśmy, niż się udzielaliśmy.

Jest taki trend, że influencerki czy inne popularne osoby w internecie dużo opowiadają o klimacie. „Przestańcie palić w piecach, zrezygnujcie z foliowych toreb”. Różne firmy robią ekobuty z odpadów. I jak dowiadywałam się czegoś z sieci, to przekazywałam to koleżance, ona kolejnej i w ten sposób wpadliśmy w taki wir mówienia o tym wszystkim. Sami chcieliśmy szukać kolejnych nowych informacji. Według mnie internet był decydujący, bo w telewizji o zmianach klimatycznych mówią rzadko.

To jest tak, że połowa młodzieży chce zmienić świat, a druga połowa myśli na zasadzie: co się stanie, jak wyrzucę w krzaki papierek albo peta?

Jak przekonuję ludzi, żeby dbali o klimat? Gdy rozmawiam z rówieśnikami, podaję przykłady: zobacz, co się stało z tym i z tym. Od mamy czy babci czasem słyszę, że nic się nie zmieni, jak wezmą tę jedną foliówkę w sklepie. Raczej się tym nie przejmują. Segregujemy śmieci, ale chyba najbardziej denerwują mnie te folie, z którymi mama wraca ze sklepu. Banany w jednej, mandarynki w drugiej… I w domu cała kolekcja foliówek.

– U mnie jest tak samo – wtrąca Igor.

Aleksandra: – Żeby zastopować niekorzystne zmiany klimatyczne, trzeba zrezygnować z foliówek i segregować śmieci, ale też zakręcać wodę, oszczędzać światło…

Natalia Wróbel: – I ograniczyć spożywanie mięsa.

Igor: – Właśnie, jeść mniej mięsa! Ważna jest też kwestia transportu i emisji spalin. Ja staram się dużo jeździć rowerem. A jestem z Pleszówka i wszędzie mam kawałek.

Za jakiś czas” to za późno

Stanisław Szymkowiak: – Zainteresowałem się zmianami klimatycznymi, gdy w telewizji zaczęli częściej o tym mówić. Później szukałem informacji w internecie. Nie znam się na tyle na polityce, żeby powiedzieć, czy politycy zajmują się tymi kwestiami dostatecznie dobrze. Potrzebne są dofinansowania do wymiany pieców. Staram się segregować śmieci, oszczędzać wodę, w domu kupujemy dużo mniej plastikowych butelek. Nawet teraz – Stanisław prezentuje – mam przy sobie ekologiczną butelkę z wodą.

Paulina Bahrij: – Warto brać udział w takich projektach, bo można się dużo dowiedzieć. Uświadomić sobie, jak te zagadnienia są ważne. Zaczęłam rozróżniać, co w internecie jest prawdą, a co fake newsem i wtedy dowiedziałam się stamtąd o zmianach klimatycznych. Sporo rozmawiamy o nich ze starszą siostrą, analizujemy różne artykuły o klimacie. Siostra była w klasie biologiczno-chemicznej, tak jak ja teraz, dlatego te przyrodnicze rzeczy są dla nas ważne. Z bliskimi jest tak, że opowiadamy im o tym, ale czasem stosują się do naszych rad, a czasami nie. Czy się z nimi kłócimy? Najczęściej siostra, kiedy jesteśmy na zakupach [śmiech].

Patrycja Murzyn: – Rodzice mówili mi od dziecka, że trzeba segregować śmieci, nie marnować wody. Później więcej dowiedziałam się o ekologii z internetu.

Wiktoria Dziwińska: – U mnie z kolei zawsze bardziej babcia zwracała uwagę na takie rzeczy. Rodzice też, ale babcia najbardziej. Zainteresowała się tym wtedy, jak przyszły na świat jej wnuki. Tak jak mówiła Julia, starsi ludzie zwykle się tym nie martwią, bo wiedzą, że skutki zmian klimatycznych nie będą już ich dotyczyć. A moja babcia myśli inaczej. Martwi się o nas, a w przyszłości o nasze dzieci.

Martyna Barylewicz: – W naszym pokoleniu takie rzeczy jak oszczędzanie wody, energii elektrycznej, sortowanie śmieci są już naturalne. Ale rzeczywiście bardziej dokładną wiedzę dał mi Prometeruse. Dlatego takie projekty są potrzebne. Mówimy o tym, że martwimy się o nasze dzieci czy wnuki, ale przecież skutki zmian klimatu będziemy odczuwać już bezpośrednio my.

Alicja Kwiatkowska: – Jesteśmy pokoleniem, dla którego pewne rzeczy są oczywiste, wychowanym już bardziej – jeśli można tak powiedzieć – ekologicznie. Moi rodzice są też bardzo świadomi. Założyli w domu fotowoltaikę, mamy też ogrzewanie gazowe.

Emilian Skowroński: – Szczerze mówiąc, wcześniej nie byłem zainteresowany tym, żeby wziąć udział w projekcie. Ale cieszę się, że to zrobiłem. Mam teraz przede wszystkim większą świadomość na temat problemów ekologicznych.

Ola Rozynek: – Ciągle mówi się o klimacie, więc się tym zainteresowałam. Projekt nauczył mnie współpracy z grupą. I metod, które pomogą nam w ekologicznej naprawie świata.

Konrad Losiak: – W pewnym momencie dostrzegłem, jak dużym problemem jest to, że ludzie nie dbają o klimat. I jakie są konsekwencje: topniejące lodowce, rozrastanie się dziury ozonowej, śmieci w oceanie. Jak będziemy do tego podchodzić na zasadzie „zajmiemy się tym za jakiś czas”, to może być już za późno.

Bartosz Działkowski: – Trzeba ostrzegać ludzi wokół, mówić o zagrożeniach. Zawalczyć, żeby nasza przyszłość była jak najlepsza.

A potem zostawić po sobie trochę lepszy świat.

***

Uczniowie, którzy wzięli udział w projekcie Prometeruse: Bartosz Działkowski, Michał Kowalczyk, Konrad Losiak, Aleksandra Rozynek, Emilian Skowroński, Natalia Wróbel, Paulina Bahrij, Martyna Barylewicz, Julia Chorążyk, Wiktoria Dziwińska, Igor Korszun, Alicja Kwiatkowska, Patrycja Murzyn, Aleksandra Podhorecka i Stanisław Szymkowiak.

Opiekun grupy: Rafał Bilski.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content