Coolawym okiem. Daniel jeździ na wózku i ma pewną misję

Daniel Kawszyn postanowił pokazać, jak wygląda dostępność obiektów dla osoby z niepełnosprawnością w Nowej Soli i jej okolicach

Wózek Daniela Kawszyna ma nietypową budowę i wspomaganie kół, co umożliwia mu pokonywanie niewielkich nierówności na drodze i nieco ogranicza wysiłek przy ręcznym napędzaniu sprzętu Mimo tych udogodnień, nadal nie wszędzie udaje mu się dojechać. Wyzwaniem jest nawet dostanie się do bloku, w którym mieszka. Dostęp jest utrudniony z obu stron. Z jednej jest tylko wąskie, pofałdowane przejście wyłożone powykrzywianymi płytami chodnikowymi, z dodatkową przeszkodą w postaci ostrego i zbyt wąskiego do manewrowania wózkiem zakrętu, a z drugiej nie ma chodnika w ogóle, jedynie ażurowa jezdnia przecięta garbami spowalniającymi. – Dawniej jezdnię przy Gdyńskiej tworzyła ubita ziemia i przyznam, że łatwiej było się po tym ubitym piachu przemieszczać – twierdzi Kawszyn.

Są miejsca niebezpieczne

Trudnym miejscem może być najbardziej prozaiczna przestrzeń. Np. przejście dla pieszych. To konkretne, wskazywane mi przez Daniela, znajduje się przy ul. Kościuszki. I wcale nie chodzi o brak zjazdu dla wózków, bo o to akurat zadbano. Kłopotliwe są natomiast miejsca parkingowe dla samochodów, które znajdują się zbyt blisko przejść dla pieszych.

– Jeśli na skrajnym miejscu stoi zaparkowany samochód, nie jestem w stanie zobaczyć, czy z lewej strony coś nadjeżdża. Radzę sobie tak, że wjeżdżam na jezdnię całym przodem wózka, zanim jeszcze zdołam zobaczyć zbliżające się auto i dopiero wtedy mogę się wychylić i spojrzeć, czy coś nie jedzie. A jeśli zamiast tej czarnej osobówki stałaby tu furgonetka, musiałbym cały na ulicę wyjść, żeby cokolwiek zobaczyć. To niebezpieczne zarówno dla mnie, jak i dla nadjeżdżającego kierowcy, któremu niespodziewanie mogę wyskoczyć przed maskę – tłumaczy Daniel.

Jednak utyskiwanie na niedogodności dla osób niepełnosprawnych nie jest jego celem.

Kino na plus

Jako zainteresowany zagadnieniem, chce także wskazywać na odkryte przez siebie dobre rozwiązania. O jednym z nich opowiada: – Świetna jest dostępność dla osób na wózkach do budynku naszego kina w Nowosolskim Domu Kultury. Wejście zewnętrzne pozbawione jest barier, na salę kinową prowadzi bardzo dobry dojazd przez hol znajdujący się tuż za szatnią. Na widowni uwzględniono miejsca dla osób niepełnosprawnych. I nie mówię tu o sadzaniu osób na wózkach bezpośrednio pod ekranem, który zmuszeni są obserwować z głowami zadartymi do góry. Takie rozwiązanie stosują niestety duże kina. U nas, mniej więcej w połowie sali widowiskowej pozostawiono wolne miejsca bez krzeseł. Tam swobodnie można ustawić swój wózek. Fantastyczną sprawą jest to, że dzięki temu człowiek na wózku może oglądać w kinie film z optymalnej odległości.

Śledź Daniela na Facebooku

Daniel Kawszyn planuje pokazywać zarówno dobre, jak i niesprawdzające się rozwiązania stosowane z myślą o osobach z niepełnosprawnościami. Zamierza też zwrócić uwagę innych na miejsca, które utrudniają codzienne funkcjonowanie lub nie uwzględniają w ogóle obecności osób poruszających się na wózkach w jakiejś części przestrzeni publicznej.

Postanowił nagrywać filmy kamerką umieszczoną na wysokości swojej głowy, by odbiorca mógł spojrzeć na otoczenie z perspektywy osoby na wózku. Gotowe materiały znajdą się na założonej przez Daniela fejsbukowej stronie „Coolawym okiem”, którą dopiero co założył i na której niebawem pojawią się pierwsze filmy Kawszyna.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content