Rowerowa Stolica Polski. Nagrody dla mistrzów świata w kręceniu!

– Prawie 600 tys. km, które przejechaliście w ciągu 30 dni, to jest wynik niewyobrażalny w tak niedużym mieście – mówił prezydent Nowej Soli Jacek Milewski podczas piątkowego wydarzenia podsumowującego tegoroczną edycję Rowerowej Stolicy Polski. Ci, którzy wykręcili najwięcej, dostali okolicznościowe pamiątki

Nowa Sól po raz trzeci z rzędu zgarnęła puchar Rowerowej Stolicy Polski. W piątek na Harcerskiej Górce odbyło się wielkie podsumowanie tegorocznego zwycięstwa.

– Chciałem powitać przede wszystkim kręcących, bo jesteście solą tej imprezy – mówił na wstępie prezydent Jacek Milewski, gospodarz wydarzenia.

Podkreślał, że to, co wydarzyło się w trzeciej edycji, „nie śniło się nawet filozofom”. – Mówiąc poważnie, na pewno zakładaliśmy, że będziemy walczyć i że prawdopodobnie uda nam się wygrać. Ale prawie 600 tys. km, które przejechaliście w ciągu 30 dni, to jest wynik niewyobrażalny w tak niedużym mieście – dodał prezydent.

Patera z numerem 1 dla senatora Tyszkiewicza

Przypomniał 2019 r., kiedy ta rywalizacja się zaczęła. – Od czegoś się zaczyna, potem się coś kontynuuje. Pan senator, ówczesny prezydent, wspólnie z naszymi przyjaciółmi z Wydziału Promocji podjął decyzję i to było trochę na zasadzie, że ktoś przyszedł z pomysłem i padło hasło: róbcie. I zrobili. Ważne jest to, że ktoś włącza zielone światło w pewnym momencie, a potem to jest już tylko kwestia pilnowania, żeby poszło we właściwą stronę – mówił Milewski, zapowiadając obecność Wadima Tyszkiewicza.

Senator z rąk prezydenta dostał wyjątkową paterę z numerem 1 i symbolem Rowerowej Stolicy Polski.

– Tak jak ścieżki rowerowe mają wielu ojców, dlatego że to była gra drużynowa, tak to bicie się o Rowerową Stolicę Polski zawdzięczamy dwóm osobom: Beacie Kulczyckiej i Tadeuszowi Szechowskiemu, którzy przyszli do mnie z propozycją zgłoszenia się do tej rywalizacji. Przyznam szczerze, że z początku w ten projekt nie bardzo wierzyłem. „My rowerową stolicą?” – pomyślałem. Ale powiedziałem jednocześnie: dobra, róbcie. I stało się, gratuluję. Beata, Tadeusz, nisko się kłaniam – mówił Tyszkiewicz.

Milewski: – Drogi Wadimie, zawsze uważaliśmy przez te lata, że ważne jest nie tylko zacząć, ale także skończyć. Ale zacząć trzeba. Myślę, że wspólne nasze wyobrażenia przeszło to, co się wydarzyło przez te trzy lata. Koło zamachowe z numerem 1, zrobione trochę na wzór koła rowerowego, żeby z tą Rowerową Stolicą Polski z podziękowanie za ten początek i deklaracją kontynuacji.

Beata Kulczycka, naczelniczka Wydziału Programowania i Promocji, mówiła: – Proszę przyjąć wspomnianą paterę za koło zamachowe, to zielone światło, za to, że pozwolił nam pan kręcić – i wręczyła senatorowi także różowe, rowerowe okulary, żeby przez nie patrzył na świat.

Tyszkiewicz: – Zapewniam państwa, że tu, na dole, w tych naszych małych ojczyznach, jest o wiele lepiej niż w Warszawie. Chyba nie muszę mieć różowych okularów, żeby na Nową Sól patrzeć w sposób wyjątkowy, ale rzeczywiście te różowe okulary mi pomogą i będzie przez nie jeszcze piękniejsza.

Spełnione marzenie Dubickiego

W evencie wziął udział Stanisław Romanowski, naczelnik Wydziału Edukacji, Kultury i Sportu magistratu w Białej Podlaskiej. Jego miasto zajęło drugie miejsce w rywalizacji. Nie mógł się nachwalić nowosolskich rowerzystów. – Gratuluję wszystkim rowerzystom, że potraficie się państwo tak świetnie bawić i integrować wokół tak świetnej idei jak jazda na rowerze. Troszeczkę wam zazdrościmy, ale też was podziwiamy i podpatrujemy, jak to się robi. Mam nadzieję, że ta nauka nie pójdzie w las i może za rok będziemy bardziej wam deptali po piętach – mówił przedstawiciel Białej Podlaskiej.

Na scenie pojawił się też Tomasz Dobrowolski, przedstawiciel organizatora rywalizacji z urzędu miasta w Bydgoszczy, i wręczył nagrodę Waldemarowi Dubickiemu, który w całej rywalizacji wykręcił najwięcej kilometrów w Polsce: dokładnie 7144,94 km. Czapki z głów!

– Panie Waldemarze, to przez pana dostałem trochę siwych włosów, bo wielu rowerzystów z Polski pisało: panie Tomku, pan sprawdzi tego Dubickiego, na pewno ściemnia – żartował Dobrowolski. I dodał: – Sprawdzaliśmy każdy trening. Wiemy, którędy jeździł pan Waldemar, znamy jego ulubione trasy, wiemy, z jaką jeździł prędkością. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że ten facet naprawdę tyle kręci.

Waldemar Dubicki ze sceny mówił, że czuje się, jakby dostawał Oscara. – Jak się kręci? Co najmniej 10 godzin dziennie. Dziś mija 16. dzień od zakończenia rywalizacji, a naprawdę nie chcę ściągać spodenek, żeby pokazać odciski, które mi zostały jako pamiątką po tym kręceniu – uśmiechnął się mistrz Dubicki, który na scenę zawołał swoją żonę. Chwilę wcześniej poleciały mu łzy wzruszenia. – Ula, chodź tutaj, będziemy razem płakać… To dzięki niej mogłem tyle jeździć, naprawdę – powiedział Waldemar Dubicki.

Jego żona nie kryła dumy z osiągnięcia męża: – Nie udało się wygrać w Polsce rok temu. Teraz wygrywa. Takie było jego marzenie. Cały rok się przygotowywał, brawa dla niego. Ja go pilotowałam, nakręcałam i to on mnie nazwał swoim rzecznikiem. I tak już chyba zostanie do przyszłego roku, bo nie wierzę, żeby sobie odpuścił rywalizację.

Oboje dostali od przedstawiciela Bydgoszczy zaproszenie do tego miasta i prezent: rower. Drugi rower Waldemar Dubicki otrzymał od nowosolskiego urzędu.

W taki sam sposób został doceniony także Mirosław Kozakiewicz, którego też wynagrodzono jednośladem.

Po prostu kręcę”

Nagrodę od Bydgoszczy dostała także Bogusława Mogielnicka, która zajęła trzecie miejsce w kategorii kobiet w Polsce, wykręcając w trakcie czerwcowej rywalizacji ponad 5300 km.

Jak to się robi? – Po prostu kręcę. To jest moja życiowa pasja. U mnie sezon rowerowy trwa cały rok. Sporo jeżdżę po ścieżce rowerowej. W czerwcu często z niej korzystałam – mówiła ze sceny pani Bogusława.

W losowaniu rower wygrał także Maciej Smak z grupy Kożuchów dla Nowej Soli, który przejechał w rywalizacji blisko 500 km.

Po nagrodach indywidualnych nagrodzono także drużyny. Pierwszy był KB Wikon, drugie miejsce przypadło seniorom 60+, a trzecie Morsom NGB Nowa Sól.

Nagrodzone zostały także firmy, których pracownicy wykręcili najwięcej (tu najlepsza była Gedia) oraz samorządy zaprzyjaźnione z Nową Solą (najwięcej wykręciła Zielona Góra).

Prezydent Milewski: – Podziwiałem wewnętrzną rywalizację zarówno między poszczególnymi osobami, ale także w grupach. Ten sukces, który osiągnęliśmy, nie byłby możliwy, gdybyśmy robili to sami. Na nasze zaproszenie włączyło się w to wielu naszych przyjaciół, którzy są z nami, m.in. z Zielonej Góry, Kolska, Otynia, Kożuchowa, Wschowy, Sławy. Na koniec powiem krótko: mamy to. Sądziliśmy, że puchar będzie godnie stał w Centrum Informacji Turystycznej, ale teraz myślimy, że może w którymś miejscu miasta taką trochę większą replikę postawimy na pamiątkę.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content