Szajka kota Lucjana. Czym zawiniła zielonogórskiej prokuraturze?

Znany w mieście kot Lucjan i jego kompani solą w oku Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze? Pracownicy nowosolskiej prokuratury dbają o zwierzęta błąkające się obok jej siedziby. I to był jeden z tematów narady najważniejszych śledczych z Zielonej Góry. Prokuratorzy zobaczyli na niej nawet materiał multimedialny…

Sprawę opisała „Gazeta Wyborcza”. „O tej naradzie kierownictwa zielonogórskiej prokuratury od jakiegoś czasu szepcze cały okręg – pisze na wstępie swojego tekstu dziennikarka Ewa Ivanova. – Wieści o jej przebiegu rozchodzą się wśród szeregowych prokuratorów i pracowników. Zgłaszają się do nas informatorzy, którzy opowiadają, jak miała wyglądać. Wszyscy zastrzegają anonimowość, boją się szykan. Mówią, że jej przebieg to wręcz symbol tego, czym stała się obecna prokuratura”.

„Wyborcza” pisze o czerwcowej naradzie najważniejszych prokuratorów w regionie. Według informacji gazety wzięli w niej udział m.in. szef Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze Jarosław Kijowski i jej wiceszef Marcin Chrzanowski. Obaj trafili na stanowiska już po tym, jak władzę w kraju przejęło PiS.

Na naradzie miały być omawiane kluczowe kwestie, jeśli chodzi o funkcjonowanie prokuratury. A wśród tych kluczowych kwestii… sprawa kota Lucjana z nowosolskiej prokuratury.

Dachowiec z krawatką

Ewa Ivanova pisze, że tego dnia informatycy prokuratury puścili pewne nagranie. Uczestnicy narady mieli oczekiwać jakichś fajerwerków. Ale… „na nagraniu ujrzeli przechodzącego przez korytarz prokuratury kota Lucjana, znanego wśród mieszkańców Nowej Soli. Szary, pręgowany dachowiec z krawatką, białymi łapkami i końcówką ogona. Puchaty, dobrze zbudowany” – „Wyborcza” opisuje kota z detalami.

Według naszych informacji część pracowniczek i pracowników nowosolskiej prokuratury, ale i sądu, jest szczególnie wrażliwa na dobro kotów błąkających się po okolicy. – To empatyczny zespół ludzi – uśmiecha się nasz informator.

Zespół, który dba o wolno żyjące zwierzęta. Pracownicy dokarmiają je, dają wodę. Gdy koty wpadały w tarapaty, np. któregoś z nich potrącił samochód, zgłaszali to straży miejskiej, a potem dopytywali, czy wszystko jest z nimi w porządku. Zachowywali się po prostu przyzwoicie.

Tych kotów grasuje w okolicy więcej, nie chodzi tylko o Lucjana. W mieście istnieje program, który pomaga takim zwierzakom. Działa to tak: pewna grupa karmicieli, kilkadziesiąt osób, przychodzi regularnie do urzędu miasta i pobiera karmę dla potrzebujących zwierzaków w swoim rejonie. Takie osoby składają oświadczenie, a strażnicy miejscy sprawdzają na miejscu, czy koty rzeczywiście istnieją. To się dzieje głównie w okresie jesienno-zimowym, gdy pogarszają się warunki pogodowe, przez co sytuacja bezdomniaków staje się jeszcze trudniejsza.

W przeszłości zdarzało się też, że kot wchodził do budynku, gdzie urzędują nowosolscy śledczy.

Może być zdjęciem przedstawiającym kot, na świeżym powietrzu i tekst „kocia zorganizowana grupa ZPRW Kartuzach wspiera Lucjana z PR w Nowej Soli”

fot. z FB: Stowarzyszenie Prokuratorów Lex Super Omnia

Do tej pory w Prokuraturze Okręgowej w Zielonej Górze nikomu to nie przeszkadzało.

Szykany wobec doświadczonego prokuratora?

Jeden z informatorów „GW” mówi, że nikt nie spodziewał się kociego tematu na takim spotkaniu: – Zapanowała konsternacja. Nikt się nie śmiał, ale potem komentowano to prześmiewczo we wszystkich rejonach. Prokuratorzy i pracownicy żartowali, że ciężko się doprosić o bieżącą pomoc informatyków, a tutaj widać, że poświęcono wielkie siły i środki, aby ktoś przejrzał te nagrania i wyłapał kota.

Według gazety kot Lucjan, z gracją spacerujący po budynku prokuratury, mógł być tylko pretekstem, by uderzyć w Damiana Gałka, doświadczonego nowosolskiego prokuratora, który ma być „jednym z głównych karmicieli” Lucka.

Dlaczego? Bo należy do stowarzyszenia Lex Super Omnia, które krytykuje zmiany, jakie PiS wprowadziło w wymiarze sprawiedliwości. Prok. Gałek ma być solą w oku zielonogórskiego szefostwa. Ivanova pisze, że ma kilka postępowań służbowych i zajmuje się nim rzecznik dyscyplinarny.

To nie koniec. „22 maja 2020 moja żona Małgorzata Gałek została zwolniona dyscyplinarnie z pracy w prokuraturze po 30 latach pracy, w tym 19 wzorowej pracy w powszechnych jednostkach prokuratury” – ujawnił w maju na Twitterze prok. Gałek.

Podczas wakacji Nowa Sól była jednym z przystanków Tour de Konstytucja PL pod patronatem ówczesnego rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara. W spotkaniu z mieszkańcami wziął udział m.in. Damian Gałek, obok sędziów Igora Tulei i Piotra Gąciarka, którzy także mają na pieńku ze Zbigniewem Ziobrą, ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym w jednym. – Kierując skargę, liczę jako prokurator, że ten akt oskarżenia będzie rozpatrzony przez niezawisły sąd. W demokratycznym państwie każdy ma do niego prawo – przypominał wtedy prok. Gałek. – To prawo niezbywalne, wskazane w konstytucji – podkreślał.

Skontaktowaliśmy się z prok. Damianem Gałkiem. Bardzo grzecznie, ale odmówił rozmowy.

Za to stowarzyszenie Lex Super Omnia na swoim profilu na FB żartuje: „Droga czytelniczko i czytelniku, niech cię nie zwiedzie urocze spojrzenie i miła aparycja tego wrogiego zwierzęcego elementu, który działając w nieustalonym czasie w Nowej Soli, z góry powziętym zamiarem, w krótkich odstępach czasu, w celu osiągnięcia korzyści osobistej poprzez zaspokojenie głodu i kociej ciekawości szwenda się po korytarzach PR w Nowej Soli, spędzając sen z powiek iście zaangażowanego w zapewnienie dyscypliny pracy kierownictwa Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze”.

Żartów nie ma końca. Bo dalej czytamy: „Lucjan, jak ustalono w toku wnikliwej obserwacji, jest świetnie zorganizowanym indywidualistą (jak na kota przystało), który destabilizuje efektywną pracę śledczych, a swoim zachowaniem znacząco wpływa na morale zespołu i wyniki pracy. Koleżanki i Koledzy prokuratorzy, nie dajcie się zwieść przemiłej aparycji Lucjana, wszak powszechnie wiadomo, że został przysłany celem sabotowania Waszej ciężkiej i niedocenianej pracy”.

Jedna z internautek z Nowej Soli tak skomentowała wpis LSO, kierując swoje słowa do zielonogórskiej prokuratury: „Zaraz zaczniecie karać za pluszaki, bo to nie przystoi władzy. A co przystoi? Nie znam nowosolskiego prokuratora, ale z przyjemnością uścisnę mu dłoń”.

Co na to prokuratura?

W piątek wysłaliśmy w tej sprawie pytania do rzecznika Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.

Oto one:

1) Czy rzeczywiście na czerwcowej naradzie najważniejszych prokuratorów w okręgu poruszano temat kota Lucjana i została nawet wyświetlona o nim prezentacja multimedialna?

2) Czy to, że prokuratorzy i pracownicy prokuratury dokarmiają zwierzęta, dbają o nie, nie świadczy o tych ludziach po prostu dobrze?

3) Co dziś dzieje się z kotem Lucjanem i jego kompanami, bo ponoć to nie jest jedyny kot, o którego dbają pracownicy – czy istnieje zakaz wpuszczania ich do budynku prokuratury?

Może być zdjęciem przedstawiającym kot, na świeżym powietrzu i tekst „Lucjan! Oficjalny milusiński Lex Super Omnia”

fot. z FB: Stowarzyszenie Prokuratorów Lex Super Omnia

4) Anonimowy rozmówca „Wyborczej” twierdzi, że sprawa kota Lucjana jest „elementem szykan wobec prok. Damiana Gałka” z Nowej Soli, bo działa w stowarzyszeniu Lex Super Omnia, które krytykuje zmiany obecnych władz w sądownictwie i wymiarze sprawiedliwości. Bo prok. Gałek ma być „jednym z głównych karmicieli Lucjana”. Jak Pan odniesie się do tych zarzutów?

Prok. Zbigniew Fąfera, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze, nie odpisał na pytania. Odesłał nas jedynie do swoich wypowiedzi w wywiadzie udzielonym przez niego jednemu z zielonogórskich portali. „W wywiadzie tym wyjaśniłem m.in., dlaczego słusznie nakazano »wyprowadzkę« dziko żyjących kotów z budynku prokuratury” – stwierdził prok. Fąfera.

We wspomnianej rozmowie prok. Fąfera tłumaczy, dlaczego kot w prokuraturze stał się problemem. „Proszę sobie wyobrazić – mówi – że z nowosolską prokuraturą »zaprzyjaźniły się« już trzy koty. W pokoju dla interesantów i świadków ktoś »życzliwy« umieścił kuwetę, a na korytarzach pojawiły się miski z mlekiem i karmą. Na początku br. jedna z interesantek, młoda kobieta w ciąży, telefonicznie poskarżyła się prokuratorowi okręgowemu, że jest uczulona na sierść i nie życzy sobie być wzywana na przesłuchania do nowosolskiej prokuratury, w której nie zapewnia się jej warunków zgodnych z przepisami sanitarnymi”.

Zbigniew Fąfera mówi też, że „prokuratura to urząd państwowy, który z racji swojego powołania ma obowiązek bezwzględnie przestrzegać przepisów sanitarnych, BHP, a także wszelkich innych związanych z higieną miejsca pracy”.

I zapewnia, że koty mają się dobrze: „Opuściły co prawda budynek prokuratury, ale dożywiane są przez pracowników prokuratury. Z tym że obecnie miski z karmą umieszczono na zewnątrz, w podcieniu budynku”.

Zarzut, że cała sprawa ma związek z szykanami, nazywa niepoważnym.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

One thought on “Szajka kota Lucjana. Czym zawiniła zielonogórskiej prokuraturze?

  • 18 września 2021 at 14:40
    Permalink

    Pan Rzecznik niestety mija się z prawdą, ponieważ w budynku prokuratury nigdy nie było misek dla kotów, a także kuwety. Objawienie się nagle skarżącej ciężarnej pozostawiam bez komentarza …

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content