Adrian Hołobowicz: Dbajmy o groby bohaterów

Radny gminy Bytom Odrzański  szuka nazwisk żołnierzy, którzy walczyli o polską wolność, by ich groby wpisać do specjalnej ewidencji IPN. To ważne z kilku powodów. – Należy im się pamięć. Dzięki nim możemy dzisiaj żyć normalnie, uczyć się, pracować. Nasze dzieci są bezpieczne i mogą się wychowywać w wolnej Polsce. To tylko tyle i aż tyle – mówi Adrian Hołobowicz

Na cmentarzu w Bytomiu Odrzańskim spoczywa m.in. kpr. Stanisław Boczuliński. Urodził się w 1914 r. w Hrubieszowie.

W 1937 dołączył do 24. Pułku Piechoty, który stacjonował w Łucku. – Podczas kampanii wrześniowej jego dywizję skierowano do obrony Gdańska w ramach Armii Pomorze – opowiada bytomski radny Adrian Hołobowicz. – Obsługiwał działa artylerii lekkiej i ciężkiej jako celowniczy. Przez trzy dni ostrzeliwał z artylerii niemieckie oddziały i bronił Westerplatte. Został ciężko ranny. Jeden z pocisków trafił bardzo blisko serca, pozostałe w dłoń, kostkę i kolano. Do końca życia miał już kłopoty z chodzeniem.

Pan Stasiu od cukierków”

Hołobowicz razem z Dariuszem Pieśniakiewiczem, kolegą ze szkolnych lat, prawnukiem pana Stanisława, zgłosił grób Boczulińskiego do Instytutu Pamięci Narodowej, by po procedurze lustracyjnej mógł być wpisany do tzw. „Ewidencji grobów weteranów walk o wolność i niepodległość”. Udało się. W ub. tygodniu z IPN przyszła pozytywna decyzja.

Dlaczego to ważne? – Z co najmniej dwóch pragmatycznych powodów – mówi Hołobowicz. – Dzięki temu, że grób zostanie wpisany do ewidencji, nie może zostać usunięty tak po prostu, nawet jak upłynie 20 lat i nie będzie już potomków pochowanego, którzy mogliby zadbać o opłacenie kwatery na cmentarzu. Po drugie, jeśli nagrobek będzie wymagać pilnej renowacji, to opiekun grobu lub np. organizacja pozarządowa z okolicy będzie mogła wystąpić do IPN o dotację na prace renowacyjne.

Stanisław Boczuliński zmarł w 2011 r. Adrian Hołobowicz w przeszłości wielokrotnie widywał go na rynku. Były żołnierz siedział na ławce i karmił gołębie. W „Gazecie Lubuskiej” ukazał się zresztą kiedyś wywiad z panem Stanisławem. Tytuł: „Zawsze siedzę na rynku”.

Stanisław Boczuliński ostrzeliwał z artylerii niemieckie oddziały i bronił Westerplatte (fot. mat. rodzinne)

– Nosił charakterystyczny kapelusz i nie ruszał się bez laski – wspomina radny. – Częstował dzieci cukierkami i wszyscy go znali jako „pana Stasia od cukierków”. Wcześniej nie wiedziałem o jego wojennej historii. W ubiegłym tygodniu razem z Darkiem wieszaliśmy tabliczkę na jego grobie, która będzie przypominała, że ten grób jest w ewidencji. Tak naprawdę ciągle jeszcze jesteśmy na początku drogi upamiętniania osób walczących o niepodległość.

Dlaczego?

Radny póki co złożył do IPN pięć wniosków. Dotyczą Boczulińskiego (już załatwione), Władysława Zagrajewskiego, Walentego Rocheckiego, Władysława Zwolińskiego i Kazimierza Żygadło. – Pan Kazimierz brał udział w bitwie pod Dreznem – mówi Hołobowicz.

Takich osób z Bytomia jest dużo więcej. Adrian Hołobowicz prowadzi ich listę, którą sukcesywnie uzupełnia. Do tej pory zgromadził ponad 20 nazwisk mieszkańców Bytomia Odrzańskiego, którzy walczyli na frontach I i II wojny światowej. Na liście jest też jedna kobieta, kpr. Leokadia Przybyła. Od 6 czerwca 1944 służyła w 6. Pułku Lotnictwa jako telegrafistka.

– Oni wszyscy, po przejściu stosownej procedury lustracyjnej i zgromadzeniu przez IPN dokumentacji o ich służbie z archiwów, mogą być uznani za godnych tego, by ich grób był oznaczony tabliczką z napisem: „Grób weterana walk o wolność i niepodległość Polski” – mówi radny.

Grób Stanisława Boczulińskiego

Przypomnijmy. Wcześniej dzięki staraniom Marii i Andrzeja Perlaków do ewidencji został wpisany sierż. Emil Wałukiewicz, obrońca Warszawy w 1939, radiooperator 304. Dywizjonu Bombowego Polskich Sił Powietrznych w Wielkiej Brytanii.

– Dlaczego w ogóle się tym zająłeś? – pytamy Hołobowicza.

– Dla mnie to jest pewna forma wyrażenia szacunku dla osób, które walczyły o polską wolność – tłumaczy Hołobowicz. – To są często ludzie zapomniani albo tacy, o których niewiele się wie. A gdy taka tabliczka zostanie postawiona na grobie, to nas skłoni do refleksji nad tym, co ten człowiek zrobił, kim był. Zaczęło się od tego, że w telewizji zobaczyłem reportaż o regionaliście, który zajmuje się takimi sprawami. Pomyślałem, że warto to przenieść na nasz rejon. To przecież byli nasi dziadkowie. Należy im się wdzięczność i pamięć.

Adrian Hołobowicz liczy, że dzięki temu artykułowi odezwą się do niego kolejni potomkowie polskich bohaterów. – Zachęcam do zgłaszania wniosków do IPN, bo zgłaszać je może każdy – podkreśla. – Formularz jest bardzo łatwy do wypełnienia. W razie czego służę pomocą.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content