Ciepła godzinka. W 7 Życzeniach potrzebujący mogą za darmo zjeść obiad

Rozpoczęła się coroczna akcja 7 Życzeń: w każdą jesienną i zimową niedzielę właściciele organizują tzw. „Ciepłą godzinkę”. Potrzebujący może wtedy przyjść do nadodrzańskiej restauracji i za darmo zjeść ciepły posiłek. – Bo dobro powraca – mówi właścicielka lokalu Jolanta Dubaniowska

Nie sposób dokładnie podać, ile w ciągu trzech lat trwania akcji wydano posiłków w ramach popularnej „Ciepłej godzinki”. Ale na pewno było ich setki.

Właściciele Restauracji 7 Życzeń nie kryją, że ostatni okres był dla nich trudny. Jak wszyscy przedsiębiorcy dostali po plecach przez lockdown.

– To czemu to robicie? – pytam Jolantę Dubaniowską i Grzegorza Kosteckiego o „Ciepłą godzinkę”.

– Bo dobro powraca – uśmiecha się Jolanta. – Po prostu.

– Zaczęło się od tego – opowiada Grzegorz – że w którąś niedzielę zostało nam sporo jedzenia. Obok restauracji szedł pan Rysiu, dziś nasz stały klient. Zaglądał do śmietnika, wyciągał jakieś puszki. Zaprosiłem go do środka i dałem mu jeść. Tak rozpoczęła się nasza znajomość. Później zaczął przychodzić do nas co niedzielę. Nie tylko on, ale i inne osoby. Kiedyś trafił do nas w strasznych, podartych butach. Na Facebooku zaczęliśmy mu szukać nowych. Wiesz, jaki był odzew? Masakra. I znalazły się!

Siatka dobrych ludzi

Właściciele restauracji pomagają też na inne sposoby. Organizują potrzebującym mikołajki, przyjęcia wielkanocne i wigilijne. W ub. roku przed Bożym Narodzeniem zrobili 70 świątecznych zestawów. Poszły wszystkie.

W zrobieniu mikołajek pomógł im kiedyś dziennikarz i celebryta Filip Chajzer. Grzegorz skontaktował się z jego menedżerką. Chajzer wysłał dużo zdjęć ze swoimi podpisami, które trafiły do paczek.

Do właścicieli napisał: „Pozdrowienia. Robicie kawał mega fajnej pracy. Życzę Wam wielu sukcesów. Niech rok 2021 będzie zdecydowanie lepszy niż poprzedni”.

Dubaniowska i Kostecki wokół 7 Życzeń stworzyli, można powiedzieć, „siatkę dobrych ludzi”. Jedna z klientek restauracji, dziś mieszkająca w Niemczech, co roku przysyła im paczkę z potrzebnymi rzeczami, które trafiają potem do biedniejszych dzieciaków z gminy Otyń. – Kupuje im zupełnie nowe rzeczy – mówi Jolanta. – Współpracujemy też z dziećmi ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego, które przychodzą do nas i robią sobie warsztaty. Kolejna klientka zawsze piecze ciasta na wigilię. Ludzie generalnie są dobrzy. W zeszłym roku podjechał pod restaurację samochód. Wyszli ludzie i ot tak dali nam skrzynkę warzyw, ziemniaki, czekolady, wino. Byli w maseczkach i nie poznałam ich – nie chcieli tych masek ściągnąć. Po prostu powiedzieli, że to jest dla nas w podzięce. Oczywiście się rozpłakaliśmy.

Biedy jest dużo

Jolanta Dubaniowska dodaje: – Czasami po pomoc przychodzą takie osoby, że człowiek by się nie spodziewał. Pozory mylą. Ale my nie pytamy, dlaczego. Przychodzisz, czyli potrzebujesz i dostaniesz. Zrobienie rosołu na „Ciepłą godzinkę” to nie jest żadna filozofia.

Grzegorz: – Mieliśmy już dużo telefonów, ludzie pytali, czy mogą przyjechać np. z Bobrownik czy Zakęcia po jedzenie na wynos, bo mają starszych sąsiadów, którzy leżą schorowani w domu i potrzebują pomocy. Mogą – jak najbardziej. Wczoraj zaczepiłem dwie osoby, które wyciągały puszki ze śmietnika. Powiedziałem, że mogą do nas przyjść w każdą niedzielę. Mówiły, że będą przychodzić. Biedy jest dużo, nie oszukujmy się: każdy z nas chociaż raz dziennie widzi osobę, która grzebie w śmietniku. A pewnie będzie ich jeszcze więcej, bo wszystko drożeje. Chcemy pomóc potrzebującym chociaż w ten sposób, że zjedzą ciepłą zupę.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content