Ula zbiera na nowy wzrok

– Bałam się, że całkowicie stracę wzrok – mówi o przeszłości Ula Muszyńska, absolwentka „Ogólniaka”. Dziś zbiera pieniądze na kosztowny zabieg, który pomoże jej w lepszym widzeniu. – Będę wdzięczna za pomoc każdej osobie – dodaje jej siostra Paulina

Problemy Uli Muszyńskiej ze wzrokiem zaczęły się, gdy miała 6-7 lat. Pewnego dnia zauważyła, że nie jest w stanie dostrzec szczegółów obrazu, który wisiał w jej domu. – Poszliśmy do okulisty i od razu zdiagnozował stosunkowo dużą jak na początek wadę, bo -1 – wspomina Ula. – W mojej rodzinie prawie wszyscy mają problem ze wzrokiem, więc to nie było duże zaskoczenie. Wada sukcesywnie się pogłębiała…

Pół metra

… a kiedy cztery lata temu doszła do -5,5, bałam się, że całkowicie stracę wzrok – przyznaje absolwentka „Ogólniaka”, która dziś w Gliwicach studiuje lingwistykę stosowaną.

I dodaje: – Bez okularów nie jestem w stanie rozpoznać twarzy drugiej osoby z odległości pół metra. Jak odłożę gdzieś okulary, to później szukam ich 10 minut.

Dziś Ula ma wadę -7,25, do tego lekki astygmatyzm.

Była uczennica nowosolskiego LO usłyszała kiedyś o laserowej korekcji wzroku. – Od razu byłam podekscytowana – uśmiecha się. – Co prawda można nosić okulary przez całe życie, ale jednak zdrowy wzrok jest nie do przecenienia. Zawsze przy odbiorze okularów przez kilka dni mam zaciesz, bo jestem w stanie dostrzec takie szczegóły, jak liście na drzewach czy litery w oddali. Ale po jakimś czasie wzrok się przyzwyczaja i znowu przestaję widzieć takie rzeczy. Sama myśl o tym, że mogę mieć tak codziennie, poprawia mi humor.

Ula założyła zbiórkę pieniędzy na portalu Zrzutka.pl. Chce zebrać 8 tys. zł na tzw. FemtoLASIK – koszt tego zabiegu to ok. 7,5 tys., do tego dochodzą jeszcze koszty wizyt kontrolnych.

Dziewczyna pisze na portalu, że w grudniu 2020 r. zdiagnozowano u niej depresję. „Odkąd biorę leki, jest znacznie lepiej, choć zdarzają się pogorszenia nastroju” – czytam.

– Jak się dzisiaj czujesz? – pytam studentkę.

– Tak jak napisałam, biorę leki i jest już znacznie lepiej – zaznacza. – Sąd dni lepsze i gorsze, ale na pewno jest lepiej niż przed rozpoczęciem leczenia. Mam niestety genetyczne predyspozycje do takich chorób. Już od kilku lat czułam się dość przygnębiona, ale dopiero w grudniu ub. roku sprawa stała się na tyle poważna, że poszłam do psychiatry. Teraz taką wizytę, nawet profilaktycznie, polecam każdemu.

Ona tego nie zmarnuje

Paulina, siostra Uli: – Jest między nami tylko rok różnicy, więc zawsze trzymałyśmy się razem. Przeżywałyśmy wspólnie większość złych i dobrych chwil, jakie nas spotykały. I w każdej z tych chwil pamiętam Ulę z książką w rękach. Połowę naszego pokoju zajmowały jej książki. Ona jest już na takim etapie, że bez okularów nie widzi praktycznie nic. To jej utrudnia życie, zwłaszcza w sportach, w których się odnajduje – kilka lat trenowała w Nowej Soli karate.

– A jakim człowiekiem jest Ula?

– Wartościowym. Zawsze bardzo dobrze się uczyła, drugą klasę liceum skończyła ze średnią 6.0. Zawsze było jej pełno na kołach naukowych: od chemii, przez matematykę, koła biblioteczne, aż po językowe. Na własną rękę uczyła się kilku języków naraz. Jest uczynna, nigdy się nie złości. Udziela się w wolontariatach, pomaga słabszym w nauce. Podziwiam ją za to. Ta operacja laserowa wzroku to coś, o czym mówi już od wielu lat. Długo zbierała pieniądze sama, odkładając ze wszystkich stypendiów, korepetycji czy z prezentów na święta. Ale zaczęła studia, sama się utrzymuje, musiała kupić nowe okulary – i pieniądze zaczęły się kurczyć. Mogę o jednym zapewnić: jeśli uda jej się uzbierać pieniądze na naprawdę wzroku, to ona tego nie zmarnuje. Będę wdzięczna każdej osobie, która jej pomoże.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content