Sprawa „niewyparzonej mordy”: Łukasz Kopij zeznawał w sądzie

Szef biura rady gminy wiejskiej Nowa Sól w sali sądowej stwierdził, że nie nagrywał w żaden sposób komisji, podczas której wójt Izabela B. miała wypowiedzieć do radnej Moniki Ostrowskiej słynne już słowa o „niewyparzonej mordzie”. Ale jednocześnie nie pamiętał, czy kiedykolwiek powiedział Ostrowskiej, że ma takie nagranie

Łukasz Kopij, szef biura rady gminy wiejskiej podczas wtorkowej rozprawy w sądzie stwierdził, że wiedzę o całej sprawie posiadł z prasy. Potwierdził jednocześnie, że brał udział w komisji z 13 listopada 2019 r. Przypomnijmy, podczas niej wójt Izabela B. miała powiedzieć do radnej Moniki Ostrowskiej: „Nie drzyj się kobieto na mnie, bo mam dosyć twojej niewyparzonej mordy” i „ma pani niewyparzoną mordę”.

– Tego dnia zapewniałem obsługę techniczną posiedzenia i protokołowałem – przyznał Kopij. – Na bieżąco robiłem notatki, które dotyczyły stricte omawianych projektów uchwał. Po zakończeniu komisji to wszystko było przepisywane na komputerze.

– Rejestrował pan dyktafonem albo telefonem przebieg tamtego posiedzenia? – spytał sędzia Konrad Kęsek.

Kopij odpowiedział, że nie.

Sąd zapytał też, czy B. skierowała tego dnia wobec kogoś słowa, które można by uznać za obelżywe.

Kopij: – Nie słyszałem takich słów.

Sędzia dociekał dalej, czy szef biura rady słyszał słowa o „niewyparzonej mordzie”.

– Nie słyszałem takiej wypowiedzi – stwierdził Kopij. Ale dodał, że w czasie posiedzenia „wielokrotnie opuszczał salę”.

– To w jaki sposób pan sporządzał protokół? – pytał sąd.

– Notatki robiłem w zakresie dotyczącym projektów uchwał. Gdy jakiś radny poprosił o dostarczenie dokumentów, musiałem to zrobić ja. Ciężko mi powiedzieć, czy na długo wychodziłem – odpowiedział. – Były sytuacje, że trzeba było zawołać innych pracowników, żeby się merytorycznie wypowiedzieli.

Przewodniczący „zazwyczaj czeka”

Później świadkowi pytania zadawał prokurator Damian Gałek. – Pan ma problemy ze słuchem? – spytał Kopija.

– Nie.

Podczas słynnej już komisji szef biura rady gminy wiejskiej tak jak zawsze siedział po lewej stronie niewielkiej sali. Wójt B., jak stwierdził Kopij, siedziała po jego prawej stronie w odległości 2-2,5 metra.

Prok. Gałek: – Czy inne komisje wspólne były nagrywane?

Kopij: – Przeze mnie? Nie.

– A przez kogokolwiek innego?

– Nie mam takiej wiedzy.

Łukasz Kopij stwierdził później, że „notuje przebieg dyskusji pomiędzy radnymi i stara się to robić rzetelnie i bardzo dokładnie”.

Sąd: – Nie obawia się pan, że jak pana nie ma na posiedzeniu, to umykają panu istotne rzeczy?

Kopij: – Jest taka możliwość, ale jeżeli jest prośba o dostarczenie dokumentów, to jest wstrzymywane…

Sąd zwrócił uwagę, że już wcześniej pytał, czy posiedzenia w momentach, gdy Kopija nie ma, są wstrzymywane. Świadek odpowiedział, że przewodniczący w takich sytuacjach zazwyczaj na niego czeka z nowymi wątkami dyskusji.

Suche gałęzie

Później głos zabrał mec. Łukasz Miller, pełnomocnik radnej Ostrowskiej. Pokazał Kopijowi protokół z 13 listopada 2019, pod którym widnieje jego podpis.

– Przed chwilą zeznał pan, że wielokrotnie opuszczał salę w ciągu – w przybliżeniu – dwugodzinnego posiedzenia komisji – podkreślił mec. Miller. – Zeznał pan też, że protokołował głównie kwestie dotyczące uchwał. W takim razie proszę wyjaśnić, dlaczego w protokole są takie zdania: „Radny Kazimierz Statkiewicz zwrócił uwagę, że jadąc ścieżką w kierunku Kożuchowa wiszą suche gałęzie. Wójt odpowiedziała, że kwestia sprzątania ścieżki jeszcze nie została uregulowana, dlatego takie uwagi należy kierować do starostwa powiatowego w Nowej Soli”. Czy to jest okoliczność związana z podjęciem jakiejś uchwały, a jeśli tak – w jaki sposób?

Mec. Miller zwracał też uwagę, że protokół z komisji ma aż siedem stron: – Jest dosyć obszerny, a pana wielokrotnie nie było w sali. Kto i w jaki sposób dostarczył panu wiedzę, by mógł pan takie drobne sprawy zaprotokołować?

– Protokołowałem rzeczy, których byłem świadkiem. Nie ma innego sposobu – odparł Łukasz Kopij.

Mec. Miller: – Czy kiedykolwiek informował pan pokrzywdzoną, że ma pan nagranie zarejestrowane telefonem komórkowym.

Szef biura rady gminy: – Nie mogłem informować, bo nie miałem.

– Czyli nie wypowiedział pan takich słów?

– Nie pamiętam, żebym je powiedział.

Protokół u wójt B.?

Pytania do świadka miała też radna Ostrowska: – Kiedy poprosiłam o możliwość zapoznania się z protokołem, odpowiedział pan, że jest u pani wójt. Dlaczego protokoły są dostarczane do pani wójt?

Kopij: – Nie pamiętam, żebym pani wójt przekazywał protokół.

Ostrowska: – Co się stało z nagraniem, o którym powiedział mi pan, że ma je na innym telefonie w domu i zgra mi je pan na płytę w związku z moim wnioskiem?

– Nie pamiętam takiej sytuacji.

– Po posiedzeniu komisji nie zgodziłam się z treścią protokołu i złożyłam prośbę o wpisanie obraźliwych słów, które padły. Dlaczego nie zostały uwzględnione?

– To sytuacja, której nie pamiętam. Jeżeli protokół jest przyjęty na kolejnej komisji, nie ma możliwości wprowadzania zmian – odpowiadał Łukasz Kopij.

Sąd spytał, kiedy Ostrowska złożyła taki wniosek. – W trakcie posiedzenia kolejnej komisji zwróciłam uwagę, że w protokole nie ma obraźliwych słów – zaznaczyła radna. – Wtedy to zostało przegłosowane i po komisji złożyłam wniosek o uzupełnienie.

„Ataki słowne”

Monika Ostrowska mówiła też w sądzie: – Łukasz Kopij, gdy weszliśmy na salę posiedzenia, przyszedł, włączył nagrywanie, położył telefon na swoim stoliku, wyszedł z komisji i przyszedł dopiero, gdy referował swój punkt uchwały. Tylko zaglądał, który aktualnie jest punkt. Później był już do końca posiedzenia. Fragment protokołu, który odczytał mój pełnomocnik, dotyczy właśnie zdarzenia, które jest przedmiotem postępowania i w trakcie którego ze strony pani wójt padły słowa będące przedmiotem zarzutu. Wówczas pan Kopij był już obecny na posiedzeniu.

Kopij w protokole sugeruje też, że między B. a Ostrowską doszło do ostrzejszej dyskusji. Ale w sądzie powiedział, że w tej wymianie zdań brali udział też inni radni. Sędzia spytał, dlaczego w takim razie zaprotokołował, że uczestniczyły w niej tylko Izabela B. i radna Ostrowska.

– Nie pamiętam – stwierdził szef biura rady. – Chaotyczne to było wszystko… Na komisjach często są burzliwe sytuacje.

Kopij podtrzymywał też, że Ostrowska w przeszłości wielokrotnie przeprowadzała na Izabelę B., jak to określił, „ataki słowne”, które były insynuacjami. Na to sąd zapytał, skąd świadek wie, czy zarzuty, które Ostrowska formułowała wobec wójt, były bezpodstawne: – Ktoś to badał, wyjaśniał, próbował te wątpliwości rozwiać?

Kopij: – Ja tak je odbierałem, że były bezpodstawne.

Kolejna rozprawa, już z mowami końcowymi, odbędzie się 15 lutego.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content