„Krąg” skończył 30 lat

„Małe miasteczko to taka społeczność, w której wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą, a jednak kupują lokalną gazetę, żeby się dowiedzieć, co z tego odważył się opisać redaktor” – taką wzmiankę znajdziemy w pierwszym, historycznym numerze „Tygodnika Krąg”, który ukazał się 7 lutego 1992 r.

Trzymam w ręku cały rocznik „Kręgu” z tego właśnie roku, oprawiony w twardą brązową okładkę. Tę grubą księgę otwiera jedynka pierwszego numeru, którą dziś przypominamy. Ten numer kosztował wtedy, przed denominacją, 1500 zł. Gazeta była wydawana w nakładzie 1500 sztuk tygodniowo.

„Zapraszamy do redakcji. Zawsze miło przyjmiemy, nawet jeśli ktoś tylko zechce porozmawiać, bo czuje się samotny” – pisał ówczesny redaktor naczelny. To się nie zmieniło, choć od tamtej pory minęło 30 lat. Zmieniali się naczelni, sam pamiętam czterech. Pierwszy z nich – Wojciech Olszewski – przyjmował mnie do pracy.

Przez gazetę przewinęły się dziesiątki, jeśli nie setki współpracowników. Oni wszyscy krok po kroku budowali to, czym dziś jest gazeta. To jest ten moment, kiedy Wam wszystkim – tym współtworzącym „Krąg” – chcemy podziękować. Można byłoby szukać piętrowych imiennych podziękowań dla każdego, ale łatwo byśmy kogoś pominęli. Tylu Was było.

Wy najlepiej wiecie, że pisanie to niełatwy kawałek chleba, bo telefon z prośbą o pomoc może zadzwonić np. o 3.28, jak to miało miejsce w nocy z piątku na sobotę.

Dariusz Loranty, pierwszy polski negocjator policyjny, powiedział mi kiedyś, że dziennikarzy lokalnych ceni szczególnie, bardziej niż tych znanych z dużych gazet czy programów telewizyjnych. Zapytałem go, dlaczego. „Bo wy o burmistrzu czy wójcie albo radym, który coś przeskrobał, nie dość, że musicie napisać, to jeszcze później spotykacie się na ulicy czy w sklepie, ale to jeszcze pół biedy. Bo w kolejnym tygodniu dzwonicie do nich po kolejny temat, a oni już są przecież rozgniewani. Dlatego szanuję i podziwiam tych, którzy nie wymiękają i to robią” – mówił Loranty.

Dlatego tym, którzy spróbowali tego kawałka chleba, chcemy dziś powiedzieć dziękuję. To od Was się zaczęło, to Wy budowaliście to, czym dziś jest gazeta.

Jarosław Suski, jeden z dziennikarzy pracujących w „Kręgu” w latach 90., w wywiadzie na str. 7 mówi tak: „Dużo czasopism to były takie meteory, które gdzieś tam powstawały, np. przy okazji akcji wyborczych albo pierwszej kadencji samorządu. W niektórych miastach to były ambicje nowych włodarzy, ale później z różnych powodów te tytuły ginęły, często bardzo szybko. Z »Kręgiem« jest inaczej. Stał się znakiem, rozpoznawalną marką i nadal trwa. W jakiej formie będzie wydawany w najbliższej przyszłości, czas pokaże. Nie wydaje mi się, że nadejdzie taki czas, że będzie gonił za sensacją. Forma, tematy świadczą o dojrzałości. Tę dojrzałość »Krąg« w tej chwili ma”.

Takie słowa od byłego dziennikarza to wielka odpowiedzialność. Za tytuł, ale też za naszych Czytelników, z którymi jesteśmy od 30 lat.

Opisujemy to, co dzieje się samorządzie, wydarzenia przełomowe dla ich życia, porażki i sukcesy. Codzienność. Opisujemy też życie mieszkańców powiatu, ich problemy.

Podejmujemy interwencje, kiedy dzieje się im źle. I to się nie zmieni.

W tym tygodniu trzymacie w rękach wydanie o numerze 1555. I choć niby „wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą”, to jednak zachęcamy do czytania.

Przyjemnej lektury.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content