Pogorzelcy potrzebują pomocy. „Ten pożar to była tragedia”

– Każda złotówka się liczy. Bardzo prosimy o pomoc. Wierzymy, że ludzie mają dobre serca – mówi Andżelika Ciesielska. Po tym, jak w kwietniu spłonął dom w Książu Śląskim, trwa jego odbudowa. Ale koszty są duże i końca nie widać

Rodzina bardzo dobrze pamięta datę tego pożaru. Był piątek 30 kwietnia 2021 roku.

Ogień rozprzestrzeniał się szybko, spłonęło całe poddasze. Podczas akcji gaśniczej sporo rzeczy zostało zalanych.

– Dzieciaki siedziały w jednym pokoju, a pani Jola, moja teściowa, w drugim – wspomina Andżelika Ciesielska. – Wyszłam ze Sławkiem, moim narzeczonym, na chwilę na zewnątrz i zauważyłam latające czarne pyłki. Sławek się wychylił i na górze zauważył ogień. Gdybyśmy wtedy nie wyszli na podwórko i tego nie zauważyli, nie wiadomo, co by z nami było.

Cała rodzina wybiegła z dziećmi przed dom. Boso, bez kurtek.

Zadzwonili na 112. Przyjechała straż pożarna.

Andżelika mówi, że dzieci – 4-letnia dziś Kasia i 7-letni Kuba – bardzo przeżyły ten pożar. Później na świat przyszła jeszcze Julka, która ma 3 miesiące.

Dla pani Jolanty to też był duży cios – musiała do niej przyjechać karetka. – Po prostu byłam w szoku i nie wiedziałam, co się dzieje – wspomina dziś. – To była tragedia. Mieszkałam w tym domu prawie od urodzenia.

Dach już gotowy

Rodzina prawie miesiąc mieszkała w świetlicy w Studzieńcu. – Później przyjechały dwie panie z Ośrodka Pomocy Społecznej i powiedziały, że mają dla nas lokum. Zamieszkaliśmy w nim w czerwcu – mówi Andżelika.

To tymczasowe mieszkanie blisko Rynku w Kożuchowie, rodzina mieszka w nim do dziś.

– Dopóki ci państwo nie wyremontują swojego domu, będą mogli tutaj mieszkać – zapewnia Paweł Jagasek, burmistrz Kożuchowa. – Gdy potrzeba im jednorazowej zapomogi albo choćby jakiegoś opału, wtedy angażujemy OPS i straż pożarną, żeby im pomóc. Ale gmina nie jest w stanie pomóc im w kwestii zbiórki na kolejną część remontu mieszkania. Nie możemy dołożyć się do remontu prywatnego domu i tutaj koło się zamyka. Pomagamy, ile możemy. Miejmy nadzieję, że 2022 r. będzie lepszy i pożarów na terenie gminy będzie mniej.

– Ludzie nam pomagali – wspomina Andżelika. – Udało się zebrać pieniądze na dach i w styczniu został już zrobiony. Do zburzenia była ściana szczytowa, wszystkie belki, całą więźbę dachową trzeba było wymienić. Wcześniej musieliśmy skuwać sufity i ściągnąć polepę ze strychu. Ten dom jest przedzielony na dwa mieszkania. W drugim mieszka brat pani Jolanty. Kawałek jego dachu też ucierpiał w pożarze, ale też został już naprawiony.

W pomoc pogorzelcom włączyli się radny gminy z Książa Śląskiego Marcin Jelinek z żoną Jagodą. Założyli w internecie zbiórkę na remont dachu. Pomagali również inni mieszkańcy gminy, choćby miejscowe koło gospodyń wiejskich, Caritas i proboszcz tamtejszego kościoła, a także pracownicy OPS w Kożuchowie czy przedsiębiorca Henryk Kardynał. W Książu odbył się też charytatywny kiermasz ciast.

– Po remoncie dachu czas na remont w środku mieszkania – podkreśla Jagoda Jelinek. – Na pewno nie będzie tani, bo ceny materiałów idą w górę. Dlaczego im pomogliśmy? Bo robota stała i poprosili nas, by ją rozruszać. Kierownik budowy powiedział, że jeżeli budynek nie zostanie zadaszony do końca 2021 roku, to raczej nie będą już mieli dokąd wracać. Co prawda mogliby, ale musieliby wtedy wszystko wybudować od podstaw, koszty byłyby olbrzymie, a tak udało się uratować dół.

Marcin Jelinek: – Pomoc to jest naturalny odruch, sam przychodzi. Jak jest potrzeba, to się pomaga. W ciągu ostatnich miesięcy mieliśmy kilka pożarów w gminie Kożuchów, m.in. w Mirocinie czy w Solnikach. Mam nadzieję, że rodzina naszych sąsiadów będzie mogła wrócić do swojego domu już jesienią. Te prace są czasochłonne, niektórzy mówią, że łatwiej wybudować nowy dom, niż wyremontować mieszkanie po pożarze. I to jest prawda.

Druga zbiórka

Teraz Sławomir Kanczurzewski założył drugą zbiórkę. Andżelika: – Potrzebujemy pieniędzy na remont w środku domu. Na nowo trzeba zrobić sufity, podłogi, farba odchodzi od ścian i wyszła wilgoć. Wszystkie drzwi są do usunięcia. Dobrze, że chociaż okna i płytki w kuchni czy w łazience są całe. Na to wszystko potrzebne są spore pieniądze. Staramy się odkładać, ale nie ukrywamy, że jest nam ciężko, tym bardziej że w tymczasowym mieszkaniu normalnie musimy robić opłaty – za wszystko wychodzi jakieś 700 zł miesięcznie. Do tego pani Jola choruje, a leki kosztują.

Jolanta Kanczurzewska żyje z niewielkiej renty socjalnej, podobnie jak jej syn, a Andżelika na co dzień opiekuje się dziećmi.

Pani Jolanta: – Robimy, co możemy. Teraz zakładają nam prąd. Udało nam się trochę uzbierać. Małymi kroczkami do przodu.

Rodzina pogorzelców ma jedno marzenie: wrócić do swojego domu w Książu Śląskim. – Nie ma to jak na wsi – uśmiecha się Andżelika Ciesielska. – Każda złotówka się liczy. Bardzo prosimy o pomoc. Wierzymy, że ludzie mają dobre serca.

***

ZBIÓRKA W INTERNECIE!

Rodzinie z Książa Śląskiego można pomóc wpłacając pieniądze na portalu Pomagam.pl. Zbiórkę pt. „Po pożarze odbudowa domu” założył Sławomir Kanczurzewski. W internecie zaznacza: „Wierzymy w dobroć ludzi, każda złotówka się liczy. Bardzo prosimy o pomoc”.

Zbiórkę znajdziecie klikając TUTAJ.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content