Przyszłość za mgłą. Rodzice walczą o Maćka

Maciek ma autyzm. Rodzice walczą o jego przyszłość. Chcą przeprowadzić badanie genetyczne, które odpowiedziałoby na ich pytania. Ale jest drogie. – Stwierdziliśmy, że musimy się przemóc i po prostu poprosić o pomoc – mówi Marta Mazurek, mama 5-latka

Gdy opowiada o synu, uśmiecha się: – Jest specyficznym dzieckiem. Na pierwszy rzut oka nie widać po nim autyzmu. Jak dłużej by pan z nim pobył, powiedziałby pan, że to kierownik imprezy, brojarz. On mówi, rozmawia, załatwia swoje potrzeby. Jest bardzo mądry, ma świetną, wzrokową pamięć. O autach wie wszystko. Jak gdzieś jedziemy i widzi samochody, potrafi każdy z nich nazwać.

Maciek ma 5 lat. To jedyny syn Mazurków.

Pierwsze podejrzenia, że może mu coś dolegać, rodzice mieli już na początku przedszkola – w październiku 2020 r. – Już pierwszego dnia w przedszkolu byłam zawołana na dywanik – opowiada pani Marta. – Maciek miał nieprzyjemny epizod z poprzednim przedszkolem, bo panie nauczycielki nie wytrzymały z nim 15 minut. Nie zdążyliśmy nawet dojść z powrotem do domu i już był telefon: macie go zabrać. „Pierwszy raz widzimy takie dziecko” – rzuciły. Później synek miał traumę przez kolejnych kilka miesięcy.

Czemu?

Pani Marta zapisała Maćka do nowosolskiej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Znalazła też miejsce dla syna w innym przedszkolu – w Małych Odkrywcach. W nim nauczycielka szybko stwierdziła, że to może być autyzm i trzeba go przebadać.

Później Maciek pojechał z rodzicami do specjalistycznej poradni w Zielonej Górze. – Diagnoza była taka, że kwalifikuje się pod autyzm dziecięcy – wspomina Marta Mazurek. – Potem potwierdziłam to u psychiatry. Jak padła ta diagnoza, można powiedzieć, że przeżyłam żałobę. Chodziłam przygnębiona, nie spałam, wszystko powodowało u mnie płacz. „Czemu mojemu dziecko to się przytrafiło?” – pytałam samą siebie. A później przyszła mobilizacja do walki. Szukałam przeróżnych informacji o tym, czym jest autyzm, z czym się wiąże.

Marta Mazurek przyznaje, że czasem cierpiący na autyzm są stygmatyzowani w społeczeństwie: – Maciek jest wyrywkowy. Jak zobaczy auto w wózku czyjegoś dziecka, to potrafi podejść i je wyciągnąć. Ludzie myślą, że jest rozkapryszony i się nie słucha. Ale to jest jego impuls, nad którym nie może zapanować. Jeden z wyznaczników autyzmu. Nie mam czasem sił tego tłumaczyć, a starsi ludzie i tak odpowiedzą, że jest niewychowany.

Badanie genetyczne

Teraz rodzice Maćka zbierają pieniądze na kolejne badania, które według nich odpowiedziałyby na szereg kolejnych pytań. W pierwszej kolejności – badanie genetyczne. Koszt: od 5 tys. zł w górę.

– Wydaje mi się, że jest taka łatka: skoro dziecko ma autyzm, to nie należy już go badać pod innymi kątami. A pod autyzmem może się sporo kryć – mówi pani Marta. – Dodatkowo takie dzieci mają dużo wrażliwszy organizm i mogą łatwiej łapać choroby. Chcę spróbować wszystkiego, żeby zawalczyć o jego lepszą przyszłość. Nie wybaczyłabym sobie później, gdybym nie walczyła o swoje dziecko. Dlatego stwierdziliśmy, że musimy się przemóc i po prostu poprosić o pomoc.

***

Jak można pomóc Maćkowi?

– Po pierwsze, wpłacając jeden procent podatku. Numer KRS: 0000396361, cel szczegółowy: 0158089 Maciek.

– Po drugie – wpłacając pieniądze na zbiórkę w internecie pt. „Przyszłość za mgłą… Pomóż w walce z autyzmem!”: www.siepomaga.pl/maciek-mazurek.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content