Szefowa PUP o rynku pracy: Szukajmy swoich mocnych stron [ROZMOWA]

– Nowa Sól ma dobrą sytuację na rynku pracy i wciąż dużą szansę na spory rozwój gospodarczy – mówi Katarzyna Podgórska, dyrektorka Powiatowego Urzędu Pracy w Nowej Soli

Rafał Krzymiński: Jak obecnie wygląda sytuacja na nowosolskim rynku pracy?

Katarzyna Podgórska, dyrektorka Powiatowego Urzędu Pracy w Nowej Soli: Na koniec lutego zarejestrowaliśmy 1423 bezrobotnych, czyli 47 więcej niż w styczniu, ale to wciąż mniej niż w lutym 2021 r., kiedy pracy poszukiwało 2009 osób. Łącznie ubyło 586 bezrobotnych. Można się było obawiać, że pandemia zwiększy liczbę osób bez zatrudnienia, ale udało się utrzymać tendencję spadkową. Jedynie firma Bader Polska do końca czerwca wygasi sto stanowisk pracy. Już ponad 70 osób musiało się z nią rozstać, ale większość z nich znalazła pracę. Na potrzeby pracodawcy zorganizowaliśmy spotkanie ze zwolnionymi osobami i zapoznaliśmy ich z aktywnymi formami wsparcia ponownego wejścia na rynek pracy. Bader poszedł o krok dalej, zaprosił firmę, która zaproponowała zwolnionym pracę, część pracowników przeniesiono na inne stanowiska.

Jeżeli ktoś poszukuje zajęcia, które nie wymaga dużych kwalifikacji, w dodatku z minimalnym wynagrodzeniem, znajdzie etat od ręki. Osoby z wyższymi aspiracjami dłużej poszukują pracy, ale nie są to lata oczekiwania.

Najwięcej pracy jest dla fachowców z jakimi umiejętnościami?

W ofertach mogą przebierać kierowcy, operatorzy maszyn, spawacze, elektrycy, budowlańcy, osoby z umiejętnościami technicznymi.

Pojawiają się nowe duże firmy w Nowej Soli?

Na nowosolskiej strefie gospodarczej nie ma wielu wolnych działek pod budowę nowych zakładów. Za to rozwijają się firmy od dawna działające w Nowej Soli i prowadzone są rozmowy z inwestorami w sąsiednich miastach,  np. Kożuchowie. Wciąż mamy szansę na duży rozwój gospodarczy.

Kto ma największe problemy ze znalezieniem zajęcia?

Największe problemy mają kobiety sprawujące opiekę nad osobami zależnymi, m.in. dziećmi. Pracodawcy poszukują osób dyspozycyjnych popołudniami i w nocy. Kobiety mogą pracować tylko na jedną zmianę, bo nie mają z kim zostawić dzieci w wieku szkolnym lub nie stać je na wynajęcie opiekunki dodatkowo na popołudnia lub nocki. Trudniejszy dostęp do rynku pracy mają osoby z terenów wiejskich, bo komunikacja publiczna nie zawsze zapewnia odpowiednie połączenia, a nie każdy ma samochód.

Czy dobra sytuacja na rynku pracy sprawia, że osoby po 50. roku życia łatwiej się na nim odnajdują?

Łatwiej mają osoby z większym doświadczeniem i wiedzą teoretyczną i praktyczną. W branżach technicznych, dominujących w Nowej Soli, ważna jest znajomość rysunku technicznego, uprawnienia różnego rodzaju, np. na wózki widłowe, a także umiejętności manualne – np. do szycia. Osoby 50 plus związane są z pracodawcą wiele lat i na ogół nie mają problemów z utrzymaniem zajęcia. Pracodawcy są obecnie otwarci na każdą grupę zawodową. Ograniczenia dotyczą jedynie szczególnych warunków pracy, np. panie nie będą przecież dźwigać.

Mieszkańcy z większymi ambicjami mają pod górkę?

Jeżeli ktoś chciałby odnaleźć się w wymarzonym zawodzie np. politologa, to będzie miał pod górkę. Kandydat na pracownika z wykształceniem technicznym, inżynierskim, po kierunkach mechatronika, informatyka będzie miał łatwiej. Niektóre osoby dostają propozycje pracy już na czwartym, piątym roku studiów.

Co z nauką języków obcych? Kilkanaście lat temu słyszeliśmy, że potrzebne są przynajmniej dwa…

Wyż demograficzny na rynku kilkanaście lat temu sprawił, że wiele osób miało podobne wykształcenie i pracodawcy wyszukiwali najlepszych absolwentów, np. ze znajomością języków. Obecnie też warto się ich uczyć. Wiele podmiotów współpracuje z firmami zagranicznymi i sekretarki czy pracownicy branży logistycznej i transportowej muszą znać język. Dla informatyków administrujących sieciami i automatyków znajomość języka angielskiego to wręcz obowiązek. Nie wszystkie instrukcje obsługi maszyn są przetłumaczone dokładnie na język polski.

PUP pomaga w zmianie kwalifikacji?

Osoby młode otrzymują bony szkoleniowe, osoby po 30. mają możliwość uczestnictwa w szkoleniach indywidualnych pod potrzeby pracodawców, zazwyczaj z tej formy pomocy korzystają kierowcy, operatorzy wózków widłowych, sprzętu ciężkiego, spawacze oraz elektrycy.

Pośredniaki krytykowano za niepraktyczne kursy np. układania bukietów.

Nie krytykowałabym kursu tworzenia bukietów, bo po nim, jeśli ktoś ma potencjał przedsiębiorczy, może otworzyć kwiaciarnię z wykorzystaniem kolejnego wsparcia na otworzenie działalności gospodarczej. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że na małym rynku pracy może nie być miejsca na kilkanaście kwiaciarni. Bywa i tak, że jest zapotrzebowanie na np. opiekunów osób niepełnosprawnych przy starzejącym się społeczeństwie, ale nie ma chętnych. Bo nie wystarczy sam papierek, potrzebne są cierpliwość, empatia. Trzeba też wyeksponować swoje mocne strony. Dla przykładu panie, które szyją i dziergają, często nie zwracają uwagę na to, że mają zdolności manualne potrzebne pracodawcom.

PUP myśli o rozwoju młodych?

I dlatego ogłosiliśmy konkurs Moja Droga dla Kariery skierowany dla uczniów szkół podstawowych z terenu powiatu nowosolskiego. Prosimy, aby do 31 marca w formie mailowej opisali, kim chcieliby zostać, w której z naszych szkół i w jakim zawodzie będą chcieli się kształcić i jakie ich umiejętności i predyspozycje, kierują ich do tego zawodu. To ma być furtka, aby zastanowić się nad sobą. Regulamin jest dostępny na naszej stronie internetowej. Powiat zaprosił też absolwentów naszych szkół zawodowych, którym udało się spełnić marzenia, aby dali dobry przykład młodzieży – można ich zobaczyć na zdjęciach na plakacie informującym o konkursie. Trzeba być elastycznym na rynku pracy, ale nie iść za modą, namową kolegów, a zgodnie z zainteresowaniami, predyspozycjami. Rodzice nie powinni nakłaniać dzieci, aby spełniały ich ambicje. Zawsze powtarzam, że jeżeli ktoś chce zostać kosmonautą, na pewno nie może tu zostać, bo to niszowa specjalność. Nowa Sól to moje miejsce na Ziemi, dlatego zostałam, choć równie dobrze mogłabym rozwijać się w Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu czy Zielonej Górze.

Jakiego napływu Ukraińców na rynek pracy z uwagi na wojnę możemy się spodziewać?

W zeszłym roku zarejestrowaliśmy 5000 oświadczeń dla osób, które ubiegały się legalnie o pracę, ale to było przed wojną. Nowe ukraińskie rodziny się już pojawiają, ale nie mogą wykonać żadnych ruchów, bo brakuje specjalistycznych przepisów. W piątek odbyło się w Interiorze pierwsze spotkanie w tej sprawie z częścią pracodawców, na którym przedstawiono obowiązujące przepisy. Najpierw trzeba te rodziny ulokować, zadbać o miejsce do zamieszkania, wyżywienie i opiekę psychologiczną. Nie znają języka, to nie będzie łatwe. To dla nas wszystkich duże wyzwanie i lekcja tolerancji.

Ukraińcy nie zabiorą zatrudnienia Polakom. Mamy męski rynek pracy, a do nas przyjadą głównie kobiety z dziećmi. Panie znajdą zajęcie w handlu, usługach opiekuńczych, fryzjerstwie. Szykuje się odpływ z rynku pracy mężczyzn w wieku poborowym, którzy jadą na wojnę.

Rafał Krzymiński

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content