Wojna na Ukrainie. Możliwość mówienia [KOMENTARZ]

Ukrainka z Iwano-Frankiwska: „Dobrze, że do mnie napisałeś, bo jak ci to wszystko opowiadam, nie mam czasu się bać”

Gdy Cristina w nocy odpisała na moje pytanie, czy jest bezpieczna, akurat płonął skład ropy w Wasylkowie. Oglądałem to w telewizji. Czerwona łuna rozświetlała ciemne niebo. To przypominało apokalipsę. Siedziałem i gapiłem się w telewizor. Potężny pożar było widać nawet z centrum Kijowa, oddalonego o 30 kilometrów.

„To, co się dzieje, jest przerażające – napisała Cristina, która mieszka w Iwano-Frankiwsku. – Wojna powoduje, że nikt nie jest bezpieczny. Nie mogę spać, nie mogę jeść. Stale aktualizuję wiadomości. Zawsze są jakieś prowokacje i dywersje, puszczanie filmów i linków z wirusami, żeby złamać nasze telefony.

Leżę w łóżku, ale nie śpię. Ogarnia mnie strach i nie wiem… W każdej chwili trzeba być gotowym na ucieczkę do piwnicy.

Czy myślę o wyjeździe do Polski? Myślałam o tym. Jestem po magisterium z AGH. Polska jest mi bardzo bliska. Ale trzeba było jechać od razu na granicę, a nawet wcześniej. Teraz matki w ciąży stoją po dwa dni w kolejce. Z Kijowa na zachód jest korek, w którym ludzie tkwią po 24 godziny.

Martwimy się o Czarnobyl.

Z Rosji przyszli do nas nie tylko żołnierze, ale i bandyci. Wypuszczali z więzienia osoby, które popełniły poważne przestępstwa. To wandale. Nikt nie wie, czego się po nich spodziewać.

To też dzieci, chłopcy młodsi ode mnie i od ciebie. Przyszli tu walczyć, ale są jak mięso.

Cała moja rodzina jest tutaj, w naszym domu.

Wiem, ile Polacy robią dla naszych ludzi. Piszę do ciebie, bo pragnę, by prawda została gdzieś zachowana dla świata i przyszłych pokoleń. Dziękuję za możliwość mówienia”.

 

Poznałem je podczas szkolnej wymiany. To było dość dawno. Cristina, Iryna, Anastasiya, Olga, Marta, Olesya. Pamiętam je wszystkie. I Viktoriya, którą wieczorem odebrałem z dworca PKP i przez kilka dni u mnie mieszkała.

Zrobili wtedy wymianę polsko-ukraińsko-niemiecką. Pracowaliśmy nad spektaklem o życiu Chopina. Nowe przyjaźnie, które miały trwać na zawsze, ale zaaferowani codziennością szybko przestaliśmy regularnie pisać. Lajkowaliśmy sobie zdjęcia, czasem złożyliśmy urodzinowe życzenia.

Cristina, Iryna, Anastasiya, Olga, Marta, Olesya, Viktoriya i inne koleżanki z Ukrainy.

Gdy putinowska Rosja zaatakowała ich dumny kraj, najpierw pomyślałem właśnie o nich. Zastanawiałem się, czy są bezpieczne. Dlatego do nich napisałem.

 

Cristina: „Jeśli przegramy, zostaniemy zmieceni z Ziemi. Jeśli wygramy – możemy iść do Pasterza, bo Putin ma do dyspozycji atomowy przycisk.

Myślę, że musimy szukać dzieci i wnuków rosyjskich władców w Europie i deportować ich do Rosji.

Bardzo trudno jest mieć do czynienia z nieodpowiednimi ludźmi.

Modlę się i wierzę, że nasze wojsko będzie w stanie walczyć.

Z pewnością każde nasze pokolenie musi przez to przejść, żebyśmy nie zapomnieli, kto jest kim.

Dobrze, że do mnie napisałeś, bo jak ci to wszystko opowiadam, nie mam czasu się bać.

Wszyscy jesteśmy teraz zestresowani, więc płacz, krzyk lub cokolwiek innego jest w porządku.

Atmosfera w mieście? Szkoły i przedszkola są pełne uchodźców ze wschodu. Jest wielu sabotażystów i musimy być czujni.

Zeszłam do schronu, czyli piwnicy, dwa razy. Pięć minut temu słyszałam szum samolotów. Teraz cisza, ale ta cisza też jest przerażająca.

W moim mieszkaniu żyję ostatnio jak na wycieczce. Śpię ubrana, buty, kurtka i plecak w pogotowiu. Zawsze gotowa.

Dziękuję, że napisałeś do mnie. Oderwało mnie to od strachu, mój mózg przestawił się na tłumaczenie. Dziękuję za twoje wsparcie.

Myślę, że za cztery-pięć godzin czekają nas fajerwerki”.

 

Któregoś dnia podczas tej wymiany pojechaliśmy do Zielonej Góry. Gdy wieczorem wróciliśmy do Nowej Soli, nauczyciele mówili: teraz odprowadzacie swoich przyjaciół do domów i idziecie spać. Chyba dzisiaj już się nie pogniewają, jak napiszę, że poszliśmy na miasto.

Piliśmy piwo, rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Byliśmy siebie ciekawi.

Viktoriya wiedziała, że mój angielski jest fatalny, dlatego próbowaliśmy opowiadać o sobie w swoich językach. W sumie sprawiało nam to frajdę. Gdy nie mogliśmy się zrozumieć, wybuchaliśmy śmiechem. Czasem kreśliliśmy w powietrzu gesty, żeby narysować to, co chcemy powiedzieć. Nazywaliśmy na nowo swój świat i to było dobre.

Pamiętam, że wydawały sporo kasy w sklepach, bo mówiły, że u nich jest dużo drożej. Zostawiały w nich po 600-700 zł. Te dziewczyny są świetnymi, mądrymi Europejkami i już wtedy było widać, że bardzo chcą na Zachód. Że należy im się Unia, NATO i ta cała reszta. Że zasługują na godny, zachodni poziom życia. Zresztą każdy człowiek chce dobrze żyć i każdy na to zasługuje.

Spotkaliśmy się wówczas pięć lat po pomarańczowej rewolucji i cztery lata przed krwawym Euromajdanem.

Dzisiaj Ukrainki i Ukraińcy znowu walczą. Tym razem za nas – za Europę.

 

Gdy to piszę, patrzę na pamiątkę, jaką dostałem od Viki. To magnes na lodówkę z herbem Iwano-Frankiwska, miasta partnerskiego powiatu nowosolskiego.

Mieszkańcy Nowej Soli i powiatu stanęli na wysokości zadania. Solidaryzują się z Ukrainą, uczestniczyli w charytatywnym koncercie, zbierają dary i pieniądze, żeby wspólnie dołożyć się do klęski Putina. Niektórzy deklarują, że przywiozą tutaj ukraińskie rodziny, a nawet dadzą im dach nad głową.

Co jeszcze możemy? Wspierać Ukraińców dobrym słowem, pisać do nich. Gdy spotkamy ich na ulicach Nowej Soli, warto im powiedzieć: jesteście tutaj mile widziani. A może po prostu ich przytulić.

Ale ta wojna i tak nie daje mi spokoju, bo towarzyszy jej bezradność i wściekłość.

Cristina, Viktoriya, Iryna, Anastasiya, Olga, Marta, Olesya. Nie mogę przestać o was myśleć, ukraińskie przyjaciółki.

Wasz naród jest bardzo dzielny. Wy jesteście bardzo dzielne.

„Nie umarła jeszcze Ukraina ani chwała, ani wolność”.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

One thought on “Wojna na Ukrainie. Możliwość mówienia [KOMENTARZ]

  • 6 marca 2022 at 20:41
    Permalink

    Dlaczego świat tylko patrzy co dzieje się na Ukrainie? Dlaczego na prośbę prezydenta nie jest zamknięta przestrzeń powietrzna nad Ukrainą? – ze strachu przed Putinem. Pokonajcie strach bo Putin i tak zaatakuje resztę państw. Wasz strach = Putina siła. Zamknijcie niebo, a nawet zaatakujcie strategiczne punkty Rosji wspólną siłą. Niech Putin się boi a nie Wy.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content