Mieszkańcy odcięci od świata. „Tak ma wyglądać transport publiczny w XXI wieku?”

Pytają mieszkańcy gminy Kożuchów, którzy nie mają jak dojeżdżać do Zielonej Góry. W okresie wakacyjnym przewoźnik likwiduje kolejne kursy, a burmistrz rozkłada ręce mówiąc, że zapewnienie transportu do Zielonej Góry to nie jest zadanie własne gminy…

„Po raz kolejny zwracamy się z wielką prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów w transporcie publicznym na trasie Kożuchów – Zielona Góra – Kożuchów” – napisali do nas w liście mieszkańcy gminy Kożuchów.

Dalej piszą: „Od co najmniej dwóch lat są z tym duże problemy i nikt, szczególnie pan Jagasek, burmistrz Kożuchowa, oraz radni miasta nic z tym nie robią. Już teraz w soboty i niedziele nie kursują żadne autobusy i busy na tej trasie. Teraz, w wakacje, wycofane zostaną wszystkie autobusy kursujące w dni nauki szkolnej. Wiemy od kierowcy, że pozostaną od rana do godzin popołudniowych tylko trzy kursy. Nie ma szans na dojazd do pracy i powrót, na dojazd do lekarza, na kursy szkoleniowe itp.” – martwią się mieszkańcy.

Napisali, że pierwszy kurs autobusu ma być ok. godz. 7.00 rano, ostatni – ok. 15.00. „Czyli pracując od 7.00 rano pracownik dojedzie do pracy na 8.30 i musi się zwolnić o godz. 14.00, by wrócić do domu. Ludzie pracują też w weekendy, choćby w szpitalu. Nie każdego stać na samochód” – piszą autorzy listu.

Nie jesteśmy w stanie nic pomóc”

W tym kontekście stawiają też ważne pytania. „Czy tak ma wyglądać transport publiczny w XXI wieku? Czy tak ma wyglądać »pomoc« burmistrza Jagaska mieszkańcom, którzy płacą podatki do gminy? Chyba nie. Kożuchów to miasto, w którym mieszka 10 tys. ludzi, z wiosek na tej trasie też ludzie pozbawieni zostaną dojazdu” – zauważają autorzy.

Przypominają, że kiedyś przez Kożuchów jeździły autobusy ze Szprotawy, a nawet z Bolesławca. „Teraz nie ma prawie nic, a w weekendy całkowicie nic. Burmistrz nie stara się o dotacje dla transportu, a wiemy, że można takie dotacje otrzymać od pana wojewody. Burmistrz nie chce rozmawiać z nikim. Apelujemy i prosimy państwa o pilną interwencję w naszej sprawie. Szczególnie u Burmistrza Kożuchowa. Kożuchów i małe wioski powinny się rozwijać, a tak teraz nie jest. Nie ma ani miejsc pracy, ani transportu. Kożuchów »umiera«, a kiedyś tętnił życiem – uważają autorzy listu.

Skontaktowałem się z wywołanym do tablicy burmistrzem Kożuchowa Pawłem Jagaskiem. Nie ma dobrych wiadomości dla mieszkańców. – Temat transportu na linii Kożuchów – Zielona Góra jest tematem nierozwiązywalnym i na tę chwilę my jako gmina nie jesteśmy w stanie nic pomóc. Nie ma takiego obłożenia, żeby dany przewoźnik zainwestował w przygotowanie większej ilości kursów. Jak nie ma odbiorców, to wykonawca nie będzie jeździł pustym autobusem, bo przewoźnikowi się to nie opłaca – mówi Jagasek.

– Próbował pan rozmawiać z jakimś mniejszym, lokalnym przewoźnikiem? – dopytuję burmistrza Kożuchowa.

– Jeśli nawet wprowadzilibyśmy prywatnego przewoźnika, to i tak on się nie utrzyma. Gdyby obłożenie było dość duże, byłoby inaczej. Ta linia jest nieszczęsna – odpowiada Paweł Jagasek.

Przewoźnik odpowiada mieszkańcom

Mieszkańcy sami próbują walczyć o kursy autobusów. Już z końcem maja do przewoźnika, czyli Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej w Gorzowie, napisali mieszkańcy Studzieńca. Zwrócili się z prośbą o utrzymanie w okresie wakacyjnym wieczornego kursu o godzinie 19.07. Niestety, wniosek został rozpatrzony negatywnie.

Przewoźnik odpisał mieszkańcom, że głównym powodem ograniczenia komunikacji w czasie wakacji jest „spadek zainteresowania podróżnych z poszczególnych miejscowości znajdujących się na terenie przejazdu”. „Przeprowadzona wnikliwa analiza kursów na trasie Kożuchów godz. 17.50 – Zielona Góra godz. 19.07 – Kożuchów wykazała, że uzyskiwane wpływy z tych kursów nie pokrywają nam kosztów ich prowadzenia. Dodatkowo z posiadanej ewidencji wynika, że w 2021 r. w miesiącach lipiec i sierpień zanotowano średnią frekwencję ok. 10 pasażerów, co stanowi znaczny spadek rentowności w tych kursach” – czytamy w odpowiedzi, jaką otrzymali mieszkańcy Studzieńca.

Przewoźnik pisze dalej, że rozumie, iż ograniczenie lub brak komunikacji utrudnia przemieszczanie się w określonych kierunkach, ale… „Przywrócenie kursów bez gwarancji utrzymania rentowności co najmniej na poziomie ponoszonych kosztów jest ekonomicznie nieuzasadnione. Utrzymanie w okresie wakacyjnym wyżej wymienionych kursów byłoby możliwe jedynie pod warunkiem partycypacji gminy” – napisali przedstawiciele gorzowskiego PKS-u.

Co na to burmistrz? – Na tę chwilę nie mamy środków, żebyśmy mogli dokładać do przewozów. Zresztą – co też już wielokrotnie tłumaczyłem – organizowanie transportu do Zielonej Góry to nie jest zadanie własne gminy. Niestety, tak to wygląda. To trudny temat i mieszkańcy muszą szukać rozwiązania w organizowaniu dojazdów samochodami we własnym zakresie – odpowiada burmistrz Kożuchowa.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content