Odrą płynie śmierć. Zawiodły państwowe służby

– Wielu ludzi mówi, że nasza rzeka umarła. Też tak sądzę – nowosolski wędkarz Dariusz Chorab szczerze o dramacie Odry. Od wielu dni trwa katastrofa ekologiczna, a państwowe służby zawiodły

Na całej długości rzeki zebrano już tony śniętych ryb. Obrazki są przerażające.

Dramat miał zacząć się już pod koniec ubiegłego miesiąca. 26 lipca martwe ryby w Odrze zauważono w Lipkach na granicy województw opolskiego i dolnośląskiego. Cztery dni później o podobnym problemie zaalarmowano w Oławie.

Wędkarze w Bytomiu Odrzańskim w niedzielę 7 sierpnia przekazali, że widzieli na swoim odcinku rzeki śnięte ryby: sandacze, liny, bolenie. Zauważyli je na fragmencie od basenu do cypla.

fot. Patryk Winiarski

W środę 10 sierpnia komunikat w tej sprawie wydał Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. „W lipcu br. doszło do znacznego śnięcia ryb w górnym biegu rzeki, poza terenem naszego województwa. Od tej pory pojedyncze martwe ryby pojawiają się na kolejnych odcinkach rzeki. Na początku miesiąca w okolicach Wrocławia, a w ostatnich dniach także na odcinku lubuskim – czytamy. – Stan rzeki jest objęty stałym monitoringiem, prowadzone są obserwacje i pomiary terenowe, a także pobierane są próbki do badań na obszarach działania kolejnych Wojewódzkich Inspektoratów Ochrony Środowiska – początkowo w górnym biegu rzeki, a od zeszłego tygodnia także na odcinku lubuskim i zachodniopomorskim”.

Badania próbek robi Centralne Laboratorium Badawcze Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska. WIOŚ informował, że pomiary i pobory prowadzone są w Bytomiu, Krośnie Odrzańskim, Słubicach i Kostrzynie nad Odrą. „Dotychczasowe wyniki nie wskazują na anomalia w chemizmie wody w rzece, nie stwierdzono również odtlenienia, czyli tzw. przyduchy – czytamy w komunikacie inspektoratu z ubiegłego tygodnia. – Stwierdzono wysoką zawartość tlenu i zwiększoną ilość zawiesiny. Trwają jeszcze prowadzone przez CLB analizy chromatograficzne w związku z podejrzeniem wystąpienia substancji toksycznych. Pierwsze wyniki z 5 sierpnia nie potwierdzają jednak ich obecności. Kolejne – z 6 i 7 sierpnia – również nie stwierdzają obecności toksycznych zanieczyszczeń organicznych”.

Według obserwacji WIOŚ „źródła zanieczyszczenia należy identyfikować na wcześniejszych odcinkach rzeki (powyżej granicy województwa lubuskiego)”.

Lubuski inspektor ochrony środowiska rekomendował niekorzystanie z Odry w celach wędkarskich i rekreacyjnych.

„Rzeka Odra zatruta – wędkarzu, bądź ostrożny” – to z kolei tytuł komunikatu Polskiego Związku Wędkarskiego w Zielonej Górze. „W związku z zatruciem rzeki Odry nieznaną substancją i masowym śnięciem ryb zaleca się unikanie wędkowania na Odrze i niekonsumowanie złowionych ryb – piszą wędkarze. – Zalecamy również kołom PZW odwołanie zawodów wędkarskich zaplanowanych na rzece Odra w najbliższym weekendzie do czasu wyników badania wody”.

„Jestem przerażony”

W środę nowosolska straż rybacka dokonała większego przeglądu brzegów Odry w naszej najbliższej okolicy. Szukała śniętych ryb. „W sumie na odcinku 43 km zebrano ich około 15 kg – poinformował w czwartek rano na Facebooku odrzański społecznik Andrzej Dela. – Kulminacyjna fala tego »badziewia« przeszła trzy dni temu”. W kolejnych dniach wędkarze zbierali u nas mniej więcej tyle samo.
Dela tłumaczy: „Nowa Sól leży na dużym zakolu nurtu rzeki, co powoduje mocniejszy prąd, wypłukując wszystko, co płynęło z jej biegiem. Oby nie sprawdził się scenariusz ze skażeniem chemicznym, bo to byłaby tragedia dla całego ekosystemu rzecznego i zwierząt żyjących nad rzeką. Krótko mówiąc, to będzie masakra, jak utracimy piękny widok krajobrazu rzeki”.

– Jestem przerażony tą sytuacją – mówi „Tygodnikowi Krąg” Andrzej Dela. – I wkurza mnie, że to się dzieje. Najgorsze jest to, że widzimy skutki, a nadal nie znamy przyczyn. U nas jest nieco inaczej: Odra opływa Nową Sól szybkim nurtem i dlatego wypłukuje śnięte ryby. Oczywiście wędkarze je znajdują, ale skala jest nieporównywalnie mniejsza niż w innych miejscowościach. Boję się, że to wszystko zostanie zamiecione pod dywan i winni nie zostaną ukarani.

W niedzielny wieczór Dela zwrócił uwagę na FB, że wędkarze znaleźli martwe małże. „Są wskaźnikiem zanieczyszczenia wody” – podkreślił.
Nasi wędkarze cały czas patrolują sytuację. W piątek Dariusz Chorab z nowosolskiej straży rybackiej informował „TK”, że najwięcej śniętych ryb – około 30 kg – było między Stanami a Bobrownikami. Zostały znalezione podczas czwartkowego patrolu: – Tego dnia mieliśmy wspólny patrol z policją. Ryby zostały zawiezione do Powiatowego Inspektoratu Weterynarii do badań. Patrolujemy Odrę i to, co możemy zebrać – zbieramy. Tylko się cieszyć, że akurat na naszym odcinku śniętych ryb jest dużo, dużo mniej. Silny nurt rzeki pcha wszystko w kierunku Krosna Odrzańskiego i dalej.

Chorab dodaje: – Jak patrzę na te obrazki z tonami martwych ryb, boli serce. Brakuje słów, żeby opisać ten dramat. Wielu ludzi mówi, że nasze rzeka umarła. Też tak sądzę. Co jakiś czas jako wędkarze sprzątamy Odrę i to, co się z nią teraz stało, jest jednym wielkim nieporozumieniem…

Adrian Hołobowicz, wędkarz z Bytomia Odrzańskiego: – Straszne jest to, że te padłe ryby na brzegach Odry jedzą potem ptaki. Ale na naszym odcinku też nie zaobserwowaliśmy takiej ilości śniętych ryb jak np. w Krośnie Odrzańskim. Oglądam telewizję i gdy widzę tę tragedię, chce mi się płakać. W Odrze było pięknie, mieliśmy wspaniałe okazy. To katastrofa ekologiczna. I nie wiem, kiedy się z tego podniesiemy. Państwowe służby? Chciałbym, żeby działały trochę lepiej niż do tej pory. Bo to my, jako wędkarze, rozdmuchaliśmy ten temat. Dlatego trafił do mediów. Teraz najważniejsze jest znalezienie przyczyny, żeby to się nie powtórzyło.

W tym roku Hołobowicz brał udział w bytomskiej części akcji Czysta Odra – społecznicy sprzątali rzekę i jej okolicę. A odsłonę w Nowej Soli zorganizowała nowosolska Fundacja Panopticum. Jej członkowie napisali w środę na Facebooku: „Trzy miesiące temu wraz z mieszkańcami sprzątaliśmy brzegi naszej rzeki. Katastrofa. Dramat. Brak słów. Uważajcie na siebie”.

Poleciały głowy

W piątek w powiecie odbyło się posiedzenie komisji bezpieczeństwa i porządku publicznego. Uczestniczyli w nim przedstawiciele starostwa powiatowego, nowosolskiego urzędu miasta, policji, straży pożarnej, prokuratury, sanepidu, WOPR, weterynarii i straży rybackiej.
Prezydent Jacek Milewski po spotkaniu zaapelował o śledzenie miejskiej strony internetowej www.nowasol.pl, gdzie na bieżąco mają pojawiać się informacje o sytuacji na rzece.

W starostwie słyszymy, że „sytuacja na naszym odcinku Odry jest codziennie monitorowana”. – Z uwagi na topografię rzeki na naszym terenie zjawisko śniętych ryb nie przybrało takiej skali jak w dolnym odcinku Odry – potwierdzają urzędnicy.

Martwe ryby, które wyławia straż rybacka, są przekazywane do punktu utylizacji i powiatowego lekarza weterynarii, jak wspominał już Chorab. – Obecne na spotkaniu samorządy zadeklarowały, że zabezpieczą członków straży rybackiej w środki ochrony: np. rękawice, maseczki, okulary ochronne i worki – podkreślają w powiecie. Patrole straży rybackiej wspierają też policjanci i woprowcy.
W działaniach bierze udział także straż pożarna, która – jak czytamy w komunikacie – „została zadysponowana do przekazania sprzętu do wsparcia strażaków w Krośnie Odrzańskim oraz Kostrzynie na Odrą”.

Martwe małże (fot. Andrzej Dela)

Ważne: sanepid na terenie powiatu informował w piątek, że przebada siedem ujęć wody pitnej znajdujących się w pobliżu Odry.
Urzędnicy ze starostwa powiatowego apelują: – Zwracamy się z prośbą o szczególną ostrożność i powstrzymanie się od korzystania z rzeki. Indywidualne informacje zostały przekazane także hodowcom, których zwierzęta miały dostęp do Odry. Niestety, patrole straży rybackiej niemal codziennie spotykają osoby, które wchodzą do wody lub łowią ryby. Dziś mieszkańcy otrzymali esemesowe alerty bezpieczeństwa dotyczące zanieczyszczenia Odry.

Wysłało je Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. W esemesie czytamy: „Uwaga! Zanieczyszczona woda w Odrze. Nie kąp się w Odrze i nie używaj wody z rzeki. Śledź komunikaty z sanepidu”. Rządowy alert został wysłany do ludzi dopiero w piątek, choć dramat z rzeką w roli głównej trwa od wielu dni. W piątkowy wieczór premier Mateusz Morawiecki zdymisjonował szefów dwóch instytucji: Wód Polskich Przemysława Dacę i Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska Michała Mistrzaka. Tym samym przyznał, że służby działały nieudolnie. I zbyt wolno, w dodatku w chaosie informacyjnym. Gaca jeszcze w środę mówił, że „parametry biologiczne [rzeki] nie są jeszcze takie krytyczne”. Dzień później zmienił narrację. Podnosił, że to „gigantyczna i bulwersująca katastrofa ekologiczna”.

Szef rządu nie wykluczył kolejnych dymisji. Sam Morawiecki przyznał w Gorzowie, że o całej sprawie dowiedział się „9 sierpnia wieczorem bądź 10 sierpnia. Na pewno za późno”. – Odpowiednie służby powinny mnie poinformować wcześniej – mówił. – Według wszelkiego prawdopodobieństwa doszło do zrzutu niebezpiecznej substancji do rzeki.

„Otrzymaliśmy oficjalnie od strony niemieckiej aktualne wyniki badań wody. Nie stwierdzono obecności rtęci. Analizy po obu stronach granicy wykazują wysokie zasolenie. W Polsce trwają kompleksowe badania toksykologiczne. Poinformujemy o kolejnych wnioskach” – napisała w sobotę rano na Twitterze minister klimatu i środowiska Anna Moskwa.

Podała też informację, że Państwowy Instytut Weterynaryjny przebadał siedem gatunków ryb. „Wykluczył rtęć jako powód śnięcia. Czekamy na wyniki badań kolejnych substancji” – czytamy w komunikacie.

Czy ten dramat zagraża też ludziom? – Nie było do tej pory takiego przypadku, żeby ktoś w szpitalu w województwie lubuskim zgłosił jakąkolwiek dolegliwość spowodowaną pobytem nad Odrą czy kontaktem ze śniętymi rybami – deklarował wojewoda lubuski Władysław Dajczak.

Cios

W całą sprawę od początku aktywnie włączył się senator Wadim Tyszkiewicz. – Doszło do skażenia rzeki na niespotykaną w historii skalę – zaznacza. I dodaje: – Rząd sobie nie radzi z katastrofą ekologiczną na Odrze, to Polacy muszą brać sprawy w swoje ręce, ratować rzekę, odławiać martwe ryby, ostrzegać się wzajemnie, szukać przyczyny i sprawcy.

Posłanka Koalicji Obywatelskiej Małgorzata Tracz już na początku sierpnia alarmowała o zagrożeniu w związku z Odrą. Zwróciła się wtedy z interwencją poselską do wojewody dolnośląskiego Jarosława Obremskiego, regionalnego dyrektora ochrony środowiska we Wrocławiu Wojciecha Rejmana, dolnośląskiego wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska Mariusza Wojewódki i prezesa Wód Polskich Dacy. „Na samym odcinku oławskiego kanału o długości 2 km w sobotę 30 lipca i niedzielę 31 lipca 2022 r. członkowie PZW, straży pożarnej i wolontariusze wyłowili ponad 5 ton ryb – sygnalizowała posłanka. – Burmistrz miasta Oławy wspiera działania wędkarzy w utylizacji martwych ryb. Wyławiane ryby, takie jak sumy, brzany, klenie, sandacze czy leszcze, mają od 20 cm do 2 metrów długości. Okazy z poszczególnych gatunków, chociażby leszcza, oscylowały do 6 kg, szczupaka – 8 kg, sandacza – 10 kg, ryby z gatunku sum – 50 kg. To ogromny cios dla bioróżnorodności rzeki Odry, którą będzie bardzo trudno odbudować z uwagi na wyginięcie najcenniejszych dorosłych przedstawicieli gatunków”.

Nowosolska straż rybacka (fot. Andrzej Dela)

Co na to policja? Wyznaczyła nagrodę dla osoby, która pomoże we wskazaniu sprawcy skażenia rzeki – milion złotych.

W weekend media podawały, że śnięte ryby wykryto także w rzece Ner w woj. łódzkim i wielkopolskim.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

One thought on “Odrą płynie śmierć. Zawiodły państwowe służby

  • 18 sierpnia 2022 at 16:56
    Permalink

    Temat jest gorący, ciekawe jak sprawa się wyjaśni, pozdrawiam.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content