„Jego pół komendy nie trawi”. O tym pobiciu nowosolskiej policji dowiedziała się cała Polska

– Nie pomyślałem wtedy, że to jest właściwie koniec mojego normalnego życia… – mówił w programie „Państwo w państwie” Leszek Lachowicz, który w styczniu został pobity przez funkcjonariuszy policji

O sprawie poinformowaliśmy opinię publiczną jako pierwsi. Brutalna interwencja policji skończyła się dla Leszka Lachowicza nie tylko utratą zdrowia, ale też… zarzutami.

– Jak to możliwe, że ofiara stała się oskarżonym? – zapytali podczas wyemitowanego w niedzielny wieczór programu „Państwo w państwie” jego autorzy.

Przypomnijmy, 28 stycznia, jadąc na trening tenisa stołowego w Nowej Soli, Leszek Lachowicz przejechał przez linię ciągłą skręcając na parking. Zauważyli to policjanci, którzy akurat przejeżdżali obok. Podjęta przez nich interwencja zmieniła się w brutalny pokaz siły. – Najpierw dostałem gazem, a później zaczęło się katowanie – mówił w programie Lachowicz. Opowiadał dalej, że policjanci mieli go bić pałkami po całym ciele, kopać i dusić. Jego wersję potwierdzają naoczni świadkowie. – Tylko było widać, jak dwie pałki chodzą, dwiema pałkami naraz go okładał. Siła musiała być straszna, bo za każdym razem huk szedł na całe osiedle – opowiadał w programie świadek zdarzenia.

Obecny w studiu telewizyjnym Piotr Ikonowicz z Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej nagranie z interwencji policji skwitował jednoznacznie: – W ramach rutynowych czynności nie robi się takiej masakry. Im większy profesjonalizm, tym mniejsza brutalność.

Sam Lachowicz ze łzami w oczach tak podsumował interwencję funkcjonariuszy z 28 stycznia. – Nie pomyślałem wtedy, że to jest właściwie koniec mojego normalnego życia…

„Gościu, albo jesteś policjantem, albo gangsterem”

Reporter, który był w Nowej Soli podczas zbierania materiału do reportażu, nagrał rozmowę z mężczyzną, który zna jednego z dwóch najbardziej krewkich policjantów. W reportażu wypowiadał się anonimowo. – Jak przy interwencjach ktoś nie wykona jego polecenia, zostaje skuty, porażony gazem i wtedy przechodzi do rękoczynów. Dosłownie określił to jako lanie i katowanie klienta. Mówił, że ma takie układy, że jest nie do ruszenia. Pomyślałem sobie tak: „Gościu, albo jesteś policjantem, albo gangsterem”. Wygląda na to, że on sobie zrobił stałe źródło dochodu z bicia ludzi. Później wykorzystując  swoją pozycję wyciąga w sądach od nich odszkodowania – mówiła w programie osoba, która zna jednego z policjantów biorących udział w interwencji.

Te słowa potwierdziła policjantka z nowosolskiej komendy, w programie zmieniono jej głos i zasłonięto wizerunek. – U niego te nawiązki na pewno będą w kilkunastu sprawach. On sobie z tego zrobił źródło dochodu. Najprościej jest zatrzymać pijanego, „zrobić” znieważenie funkcjonariusza, naruszenie nietykalności i na koniec zażądać zadośćuczynienia. Policjantów zawsze jest dwóch, komu sąd uwierzy? Nie ma prostszego interesu – powiedziała zakamuflowana na potrzeby nagrania policjantka, która  bardzo dobrze zna całą sprawę.

„Jego pół komendy nie trawi”

Zdradziła więcej szczegółów na temat zdarzenia. – On bił pokrzywdzonego prywatną pałką – nie służbową, tylko teleskopową, którą wozi ze sobą na akcje. To wiem na pewno – powiedziała reporterowi Polsatu.

Dlaczego zgodziła się z nim porozmawiać? – Bo mnie to wkurza, że muszę się tłumaczyć przed znajomymi, którzy pytają, co się dzieje u nas na komendzie? Człowiek od lat pracuje na dobre  imię, a przyjdzie taki gówniarz i psuje opinię wszystkim policjantom. Jego pół komendy nie trawi – powiedziała funkcjonariuszka z KPP w Nowej Soli. Sami policjanci, którzy byli najbardziej krewcy podczas interwencji, przed kamerą nie byli już tak rozmowni. – Pan Leszek może twierdzić, co chce, ja nie będę odpowiadał na pytania do czasu zakończenia sprawy – stwierdził jeden z nich.

Śledczy z Nowej Soli bardzo szybko uznali, że policjanci byli w tym zdarzeniu poszkodowanymi. Postawili Lachowiczowi zarzut z art. 222 paragraf 1, czyli napaść na funkcjonariuszy. Grozi za to do trzech lat więzienia. Sprawa powinna już ruszyć, jednak okazało się, że sędzia wyznaczona do jej prowadzenia ma syna w szeregach nowosolskiej policji, co wykazali prawnicy Lachowicza. Ostatecznie tę sprawę będzie prowadził inny sędzia.

Z kolei we Wschowie toczy się drugie śledztwo, w którym prokuratorzy sprawdzają m.in., czy doszło do przekroczenia uprawnień służbowych przez interweniujących funkcjonariuszy. Na ich ostateczną decyzję trzeba jeszcze poczekać.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

One thought on “„Jego pół komendy nie trawi”. O tym pobiciu nowosolskiej policji dowiedziała się cała Polska

  • 5 listopada 2022 at 20:01
    Permalink

    Jeśli policjanci biją faceta z tak błahego powodu, to co zrobią w gorszym przypadku. Oni mają nas chronić, pouczać , nie bić . Czasami muszą jednak użyć środków przymusu,ale cała ta sytuacja z Leszkiem ma się nijak do zachowania tych ” policjantów” . Powinni zostać natychmiast zawieszeni, ponieważ mogą zrobić to samo, poza tym psują opinie całej policji i dobrych policjantów. Także Panowie do dzieła , pozdrawiam Tadeusz

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content