Nasza muzyczna Sól

– Zarówno fani mocniejszych rockowych brzmień, jak i ci, którzy wolą nasze spokojniejsze kompozycje, będą zadowoleni – mówi o płycie, nad którą pracuje zespół Sól, Michał Szczygieł, jego wokalista i gitarzysta. Kim są muzycy, którzy tworzą nowosolską kapelę?

Grupa powstała w Nowej Soli w kwietniu 2021 r. Wymyślili ją Michał Szczygieł (gitara i wokal), Marcin Chrapko (gitara) i Debora Siwak (perkusja), potem dołączył do nich Kamil Ksiądzyk (bas). W tym składzie zespół gra do dziś.

Szczygieł: – Z muzyką jestem związany, odkąd pamiętam. Jak miałem 10 lat, zacząłem grać na gitarze. Szybko przerzuciłem się na bas i jako basista grywałem w różnych zespołach. Zacząłem komponować własne utwory, uczyć się gry na innych instrumentach i produkcji muzyki.

Michał Szczygieł ma na koncie m.in. album z nowosolskim raperem Kwitą. Skomponowane utwory liczy w setkach. I cały czas pisze nowe.

Nieść energię

– Z Marcinem i Deborą znamy się kilkanaście lat i cały czas, z różnymi przerwami, grywaliśmy ze sobą w kilku składach – opowiada Szczygieł. – Dopiero w 2021 wpadliśmy na pomysł założenia zespołu. Dość spontanicznie, na jednym z muzycznych spotkań. Gdy do naszej trójki dołączył Kamil, mieliśmy już kompletny skład i mogliśmy startować.

Skąd wzięła się nazwa Sól? – Chciałem, żeby zespół kojarzył się z naszym rodzinnym miastem – tłumaczy Szczygieł. – Sól przyjęła się wśród ludzi całkiem nieźle.

Dziś kapela ma za sobą kilkadziesiąt koncertów i pracuje nad płytą. Kiedy premiera? – Jeszcze za wcześnie, by mówić o konkretnej dacie, ale pierwszy singiel powinien ukazać się już niebawem – zaznacza Szczygieł. – Zarówno fani mocniejszych rockowych brzmień, jak i ci, którzy wolą nasze spokojniejsze kompozycje, będą zadowoleni. Mam nadzieję i mocno wierzę w to, że z czasem zespół stanie się nie tylko odskocznią od codzienności i sposobem na wyrażenie muzyką emocji, ale i sposobem na życie.

Sól gra mieszankę rocka alternatywnego, indie rocka i post-punku. Szczygieł jest autorem muzyki i tekstów. Jego muzyczne inspiracje to głównie brytyjska i amerykańska scena alternatywna: Arctic Monkeys, The Strokes czy Interpol. – Chciałbym przenieść tę energię i wrażliwość na polską scenę, bo uważam, że brakuje u nas takiego grania – mówi „Tygodnikowi Krąg” wokalista i gitarzysta. – W muzyce i tekstach staram się znaleźć sposób na wyrażenie swoich uczuć i emocji, bo to jest w całym tym graniu najważniejsze.

Rap i muzyka poważna

Perkusistce Deborze Siwak muzyka również towarzyszy od zawsze. Pasją zaraził ją tata, również muzyk. – Za dzieciaka uczyliśmy się z bratem grać na gitarze, później doszła perkusja i bas – wspomina. – W domu rodzinnym każdy z nas słuchał innego gatunku, dlatego lubię zrelaksować się przy jazzie, ale i chillstepie, chętnie posłucham soulu, jak i muzyki poważnej. Już w wieku 9 lat brat zaraził mnie rapem i również towarzyszy mi do dzisiaj – wydałam album „Moja droga” pod pseudonimem Deb. To płyta bliska mojemu sercu, stworzyłam ją w Anglii w czterech ścianach, gdy postanowiłam odciąć się od ludzi i odnaleźć siebie.

Po powrocie z Wysp spotkała się ze starymi dobrymi muzycznymi kolegami i już wiedziała, że trzeba założyć zespół. – Kapela Sól jest mi bliska nie tylko ze względu na członków grupy, którzy są moimi przyjaciółmi, ale pozwala mi też rozwijać pasję, uwalniać skumulowane emocje. I koncertować – zaznacza Siwak. – Mogę przeżywać życie piękniej, poznawać ludzi i świetnie się przy tym bawić. Chciałabym, żeby świat mógł posłuchać tego, co brzmi w naszych sercach. Zespół jest jak rodzina: czasami mamy gorsze dni, czasami godzinami pracujemy nad utworem, by wszystko było zrobione profesjonalnie. Mam nadzieję, że płyta, nad którą pracujemy, będzie miała większy wydźwięk. Że da ludziom trochę dobrej energii. Dajemy ją także na koncertach, na które serdecznie zapraszamy. No i trochę relaksu i przemyśleń, a przede wszystkim odpoczynku, bo przy muzie można super spędzić czas.

Spokojna głowa

– Zawsze chciałem grać na gitarze – uśmiecha się Kamil Ksiądzyk. – Pierwszą była gitara klasyczna, ale zawsze byłem wielkim fanem metalu, więc wybór następnego instrumentu był dość oczywisty – padło na basówkę. Nie miałem jakiegoś doświadczenia, dla mnie to pierwszy zespół, do którego dołączyłem. Po wieloletnim graniu i ćwiczeniu warsztatu w domu. Nie wiedziałem, czy to, co potrafię, jest w jakikolwiek sposób przydatne, ale – jak się okazuje – grając dużo lżejszą odmianę muzyki rockowej, odnajduję się doskonale.

A czym dla niego jest kapela Sól? – Jedną z pasji – mówi. – Lubię mieć zajętą głowę, a granie w zespole sprawia, że ta głowa jest zrelaksowana, spokojna i szczęśliwa. Pomimo stresu i nerwów, które pojawiają się przed wyjściem na scenę.

Marcin Chrapko: – Gram na gitarze odkąd pamiętam, a zespół Sól jest dla mnie odskocznią od codziennego życia. Dlatego jest ważny.

W ubiegłą sobotę nowosolską kapelę mogliście usłyszeć w 7 Życzeniach. Przed nami kolejny koncert – w niedzielę 9 października odbędzie się w Rampie. Startujemy o 19.00, wejście jest za darmo.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content