Pamiętajcie o Zielonych Ogrodach. Ten kiermasz kochają nowosolanie, ale nie tylko

Po raz 12. pasjonaci ogrodnictwa spotkali się na kiermaszu Zielone Ogrody nad Odrą. Znów przybędzie pięknych roślin w Nowej Soli i okolicy

Dwa razy w roku  wyłożony polbrukiem nadodrzański plac cudownie się zazielenia. Przez jeden weekend jesienny i kolejny wiosenny znów spotykają się tu ludzie. Rozmawiają, wypytują, doradzają. A później mieszkańcy miasta wracają do domów w dobrych humorach, z siatkami sadzonek, kawałkiem tureckiej chałwy, pętem lokalnej kiełbasy, saszetką leczniczych ziół i słojem miodu od miejscowego pasiecznika.

Tak ożywa to miejsce w czasie trwania kiermaszu Zielone Ogrody nad Odrą, objętego patronatem prezydenta Nowej Soli Jacka Milewskiego, którego współorganizatorami są nowosolski urząd miasta oraz małżeństwo – Ewa i Krzysztof Uchalowie.

Swojski klimat

– W tym roku kiermasz odbywa się po raz 12. Od 2014 roku każdej wiosny i jesieni, z niezależną od nas przerwą spowodowaną obostrzeniami w czasie pandemii, spotykają się tu pasjonaci ogrodnictwa. Osiem lat temu zauważyliśmy, że ludzie szukają kwiatów, a w sklepach i na targu jest ich niewiele. A że lubimy rośliny, postanowiliśmy zorganizować ogrodniczy kiermasz. Przyjeżdżają tu ogrodnicy z całej Polski, którzy znają nasz klimat i bardzo lubią tu przyjeżdżać – objaśnia Krzysztof Uchal.

Spośród ogrodników z całego kraju kilkunastu pojawia się regularnie od pierwszych targów, bo – jak twierdzą – panuje tu miła, rodzinna atmosfera i mają tu swoich stałych klientów, którym przywożą nowości ogrodnicze.

Na straganach, oprócz kwiatów, drzew i kolorowych traw, można znaleźć wielkie koła tureckiej chałwy, porcje słodkiej baklawy. Na smakoszy, którzy spośród słodyczy to akurat preferują wędzoną szynkę i pajdę ze swojskim smalcem, też czeka tu schludne stoisko z lokalnymi wyrobami mięsnymi. Można się napić chlebowego kwasu, zakupić pszczeli pyłek, ręcznie zdobione bieżniki czy wiekowe zegary z kukułką.  Słowem, czego tylko dusza zapragnie.

Kiermasz cieszy się dużym zainteresowaniem. Wiosną tego roku przewinęło się tu około 15- 20 tysięcy ludzi. – Ludzie zjeżdżają zresztą z całego województwa, ogrodnicy też są zadowoleni. To wydarzenie ewidentnie jest potrzebne i chciane – mówi Uchal.

Pasjonaci w każdej postaci

Jednymi ze sprzedających są państwo Burdan. Od kiedy po raz pierwszy dostali zaproszenie do wystawienia swoich roślin, regularnie pojawiają się tu każdej wiosny i jesieni.

– Sporo roślin rosnących w Nowej Soli i okolicy jest od nas. Przychodzą do nas klienci ze zdjęciami i pokazują, jakie piękne okazy porosły z naszych sadzonek. Dzielą się radością. A że jesteśmy kolekcjonerami, a nie handlarzami, dumni jesteśmy z naszej „młodzieży”, która tak pięknie dojrzała. Ogrodnictwo to nasza pasja, nasz sposób na życie. Szkopuł w tym, że oboje z mężem dzielimy tę pasję. Jeśli w domu jest jeden pasjonat, to współmałżonek czasami powie mu stop, opanuj się trochę”. To wprowadza równowagę. A u nas nie ma komu mówić takich rzeczy. I potem wygląda to tak, że wyszukuję nowości do swojego internetowego sklepu, ale nowe rośliny zamiast do sklepu trafiają znów do naszego ogrodu. Jak wspomniałam, jeśli zabraknie w domu tego jednego głosu rozsądku, to ma się co prawda coraz więcej roślin w ogrodzie, ale i coraz mniej czasu. Rośliny trzeba doglądać, pielęgnować, podlewać, szczepić, w odpowiednim czasie wyciągnąć z namiotu, wsadzić do namiotu. Nie będę opowiadać o całym procesie produkcji, bo każda roślina czego innego wymaga, ale generalnie budzimy się z kwiatami i z kwiatami idziemy spać. Codziennie. Taka nasza „choroba” – uśmiecha się pani Burdan, która wraz z mężem wystawiła na Zielonych Ogrodach swoje najnowsze roślinne okazy.

Z ogrodniczych hitów Zielonych Ogrodów korzysta pani Alicja, ogrodniczka z zamiłowania. Przyszła tu dzisiaj ze swoimi dziećmi. – Przyjeżdżam tu wiosną i jesienią już kolejny rok. Jesiennymi kiermaszami jestem szczególnie zauroczona. Jest większy wybór traw, co urzeka. Znajduję tu ciekawe pozycje, które są zazwyczaj niespotykane w szkółkach. I tego szukam – czegoś wyjątkowego.

Pani Alicja komponuje ogrody. Na kiermasz ogrodniczy przyszła z dziećmi. – Dziewczynki nastawiły się a konsumpcję, więc kupiłyśmy sadzonki truskawek – uśmiecha się moja rozmówczyni.

Na jednym ze straganów dostrzegam Lesława Skoniecznego, nowosolskiego pasiecznika. Jak zawsze chętnie opowiada o miodzie i swoich pszczołach: – Jestem pszczelarzem od 50 lat. Mamy z zięciem już ponad 200 rodzin. I wciąż wozimy ule na łąki, żeby miały dostęp do kwiatów danego rodzaju.

„Zioła to prawdziwe lekarstwa”

Na straganie Skoniecznego znajduję ziołomiód pokrzywowy, miody nawłociowe, lipowe, gryczane, z terenów leśnych z przewagą malin. Obok słoików stoją łagodzące podrażnienia kremy propolisowe, pyłek pszczeli i świeczki z pszczelego wosku. Nie mniej ciekawe jest stoisko zielarskie, które mijam. Wystawiający zielarz równie chętnie dzieli się wiedzą.

– Zioła to prawdziwe lekarstwa. Mają ogromne spektrum działania. W leczeniu wykorzystuje się ich synergię, łącząc je w odpowiednich dozach. To stara wiedza, niedająca się opatentować i wypierana niestety z uczelni medycznych. Niesłusznie – opowiada – Powracanie do zdrowia trzeba zacząć od oczyszczania organizmu: z pasożytów, nagromadzonych z jedzenia i powietrza toksyn. Najkorzystniej jest przeprowadzać je na wiosnę i jesienią. Często nosimy w sobie pasożyty: glisty, przywry, tasiemce. Zioła dobrze sobie z nimi radzą. Mieszanka złożona z liści melonowca, korzenia omanu, kwiatostanu wrotyczu, bylicy, tymianku i liścia mięty jest bardzo skuteczna. Można wspomagać proces ich wydalania, wypijając przed snem 50 gramów oleju z czarnuszki. To bardzo ważne.

Po detoksie wzrasta energia życiowa, reguluje się sen, odchodzi nerwowość, regeneruje się wątroba, mija część chronicznych chorób. Mijam kolejne stoiska. Obecność roślin otwiera ludzi. Chętnie dzielimy się słowami, uśmiechem. Ładnie tu. Pachnie przyjemnie. Ludzie serdeczni, aż chce się zanucić za Jonaszem Koftą:

Pamiętajcie o ogrodach
Przecież stamtąd przyszliście
W żar epoki użyczą wam chłodu
tylko drzewa tylko liście
Bluszczem ku oknom
Kwiatem w samotność (…)
Zapachem bzu (…)
To właśnie tu.

Warto pamiętać o Zielonych Ogrodach nad Odrą. Następne już wiosną.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content