Tegoroczny sezon statkowy pod znakiem katastrofy na Odrze [WYWIAD]

– Mimo to zanotowaliśmy najlepszy październik w historii, co pokazuje, że Laguna wciąż cieszy się ogromnym zainteresowaniem – mówi Łukasz Kozłowski, z-ca dyrektora Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, z którym podsumowujemy miniony sezon statkowy. Rozmawiamy także o planach na kolejny rok, który będzie dziesiątym, odkąd Laguna z Zefirem przypłynęły do Nowej Soli

Mariusz Pojnar: Zanim podsumujemy zakończony sezon, zapytam wprost: po co w ogóle nam statek?

Łukasz Kozłowski: Cofnijmy się w czasie o 10 lat, kiedy statku jeszcze nie było i zastanówmy się, czy wyobrażamy sobie dzisiaj krajobraz naszej rzeki, naszego portu, naszego miasta, w końcu naszego regionu, bez Laguny? Ja osobiście wyobrazić sobie tego nie jestem w stanie i podejrzewam, że nie jestem w tym odosobniony.

Od samego początku wiedzieliśmy, że to odrzańskie przedsięwzięcie jest śmiałe, wymagające na wielu płaszczyznach, że lekko nie będzie i że nastawiamy się na długi marsz, którego celem jest zmiana postrzegania rzeki przez naszych mieszkańców i turystów. Oczywiście chodziło także o promocję, dawanie ludziom zwyczajnie przyjemności, przyciąganie do nas turystów i zapewnianie atrakcji dla naszych mieszkańców. Jednak według mnie, najważniejszym celem, zdecydowanie najtrudniejszym do osiągnięcia, była właśnie owa „praca” nad mentalnością ludzi, zmiana sposobu myślenia, a to zawsze trwa.

Ostatnie wydarzenia związane ze skażeniem rzeki mocno nadszarpnęły jej wizerunkiem…

Jednak uważam, że nie będzie to miało większego przełożenia w dłuższej perspektywie. Cofnijmy się raz jeszcze w czasie i wyobraźmy sobie, że statku nie ma, że ponad sto tysięcy osób nie doświadcza piękna nadodrzańskiej przyrody z perspektywy jego pokładu, a kilkanaście tysięcy dzieciaków nigdy nie ma okazji z nią obcować, jedynym ich wyobrażeniem na temat rzeki jest to przekazane im przez rodziców w kontekście historycznej powodzi stulecia.

Wyobraźmy sobie, że nowosolski port wygląda dziś tak, jak przed dekadą… Że w Głogowie nie powstaje port z prawdziwego zdarzenia, że nie powstają małe przystanie na 220 kilometrach Odry, że Zielona Góra nie modernizuje okolic przystani w Krępie, dzięki czemu już od przyszłego roku powstanie kolejna niesamowita atrakcja naszego regionu, że w niedalekiej Ścinawie nie powstał właśnie kolejny odrzański wycieczkowiec – mógłbym mnożyć tak jeszcze długo.

Pojawienie się Laguny zapoczątkowało, bądź przyspieszyło cały łańcuch zdarzeń – tych bezpośrednich, jak i pośrednich, których efekty dziś mamy za oczywiste, jednak oczywistymi jeszcze niedawno nie były.

Po 9 latach z pełną świadomością mogę stwierdzić, że dziś na Odrę patrzymy przez zupełnie inny pryzmat – turystyczny, bardziej pozytywny. Postrzegamy ją przez pryzmat szansy, atrakcji, potencjału, a nie zagrożenia. I Laguna ma w tym swój ogromny udział.

W sezonie 2021 Laguna przewiozła łącznie blisko 11,5 tys. pasażerów i to był zdaje się jeden z najlepszych sezonów. Jak było w tym roku?

Tak, rok 2021 był świetnym sezonem dla żeglugi. Na ponad 200 dni tylko dwa były nieżeglowne i był to dla jednostki drugi najlepszy rok od jej zwodowania. W sezonie, który niedawno zakończyliśmy, Odra niestety nie była już tak łaskawa i przypomniała nam, „kto tu rządzi”. Mieliśmy 76 dni nieżeglownych, do tego to fatalne skażenie, które bardzo mocno uderzyło w nas wizerunkowo z wiadomych i oczywistych względów. Przez znaczną część wysokiego sezonu ludzie albo pływać nie mogli, albo pływać się bali i rok zakończyliśmy z dwukrotnie mniejszą liczbą pasażerów niż w 2021, co w kontekście tylu przeciwności uważam za ogromny sukces.

Zanotowaliśmy najlepszy październik w historii, co pokazuje, że Laguna wciąż cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Patrząc na to, co za nami – tylko i wyłącznie przez pryzmat ilości dni, w których można było skorzystać z rejsów – o sezonie nie można powiedzieć, że był specjalnie udany. Ale są obiektywne przyczyny, które to tłumaczą, choćby katastrofa na Odrze.

Proszę opowiedzieć szerzej o tych przeciwnościach, z którymi się spotkaliście.

Możemy obrażać się na rzeczywistość albo zrobić wszystko najlepiej, jak umiemy, żeby z tej rzeczywistości wycisnąć, ile się da. Nie uważam zatem, że ten sezon nie był specjalnie udany. Biorąc pod uwagę wspomniane czynniki był faktycznie bardzo wymagający – susza hydrologiczna, skażenie Odry, odwoływane rejsy, brak możliwości ciągłości oferty biznesowej, która bardzo utrudnia sprzedaż, z pewnością dały nam się we znaki w tym roku, jednak mając takie a nie inne możliwości, nie mamy się czego wstydzić.

Co w kontekście statku zmieniło się od czasu, kiedy jego właścicielem stała się Nowa Sól? Jakie nowe produkty wprowadziliście dla mieszkańców, którzy chcą skorzystać z turystyki rzecznej?

Wcześniej właścicielami jednostki było kilka nadodrzańskich samorządów, m.in. Nowa Sól. Po upływie czasu trwałości projektu i związanym z tym naturalnym wyczerpaniu się poprzedniej formuły współpracy nasze miasto odkupiło udziały w statku i dzisiaj jesteśmy jego jedynym właścicielem.

Co się zmieniło w kontekście statku? Jesteśmy zdecydowanie częściej w nowosolskim porcie. Poza tym Laguna „obsługuje” nadal ten sam odcinek Odry, nadal, choć w nieco innej formule organizacyjnej, współpracujemy z sąsiednimi samorządami, ceny biletów są wciąż na tym samym przystępnym poziomie, organizujemy rejsy w podobnym, sprawdzonym i oczekiwanym przez naszych klientów schemacie. Jeśli chodzi o nowości w kontekście zmiany właściciela, to chociażby nasi seniorzy mogą korzystać ze zniżek dzięki Nowosolskiej Karcie Seniora, zacieśniliśmy współpracę z naszymi szkołami, organizacjami i nowosolskim biznesem.

Laguna od dwóch lat wprawdzie pływa pod nowosolską banderą, ale w niezwykle istotnym pod wieloma względami partnerstwie z Głogowem, Zieloną Górą i Sulechowem.

Jakie ma pan plany dotyczące Laguny? Sezon zacznie się w kwietniu, ale też nie zapominajmy, że jesienią przyszłego roku minie dokładnie dekada od momentu, kiedy oba statki do nas przypłynęły. Czy może pan zdradzić to, jak będą wyglądały obchody?

Prace nad sezonem 2023 już zaczęliśmy, ale jeśli chodzi o to, jak uczcimy okrągłe, dziesiąte urodzimy Laguny, to zdradzić jeszcze nie mam tak naprawdę co. Jesteśmy po bardzo wstępnym spotkaniu z przedstawicielami gmin partnerskich. Planujemy kolejne w szerszym gronie. Mamy kilka pomysłów, które zwyczajnie chcemy przedyskutować, jak chociażby odwiedziny portów na odcinku Kostrzyn – Głogów. Dziś mogę powiedzieć tylko tyle, że na pewno będzie się działo, bo i okazja jest naprawdę wyjątkowa.

Z rzeczy bardziej przyziemnych, jakie przed nami w kontekście przyszłego sezonu, poza standardowym, corocznym procesem przygotowań, mogę wymienić konieczność odnowienia wspólnotowego świadectwa zdolności żeglugowej i na tym się dzisiaj skupiamy. Trwa także modernizacja dalb w naszym porcie, pracujemy nad wydaniem drugiej wersji odrzańskiej mapy wodnej – o rozszerzonym odcinku od Eisenhuettenstadt aż do Ścinawy.

Jaki pan oceni ten 10-letni, statkowy kurs? Pamiętam, że niektórzy pukali się w głowę mówiąc, że temat nie wyjdzie. A jednak się udało.

Swoją ocenę wyraziłem przy okazji pierwszego pytania, a zdecydowanie ważniejszą jest ocena naszych mieszkańców i turystów odwiedzających nasze miasto i region. Mogę powiedzieć tylko tyle, że zarówno ja, moi współpracownicy, jak i cała grupa ludzi, którym na sercu leży powodzenie tego przedsięwzięcia, zrobiliśmy wszystko, żeby była jak najwyższa.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content