Koronawirus. Sauter o wyborach: Nie wolno narażać ludzi

Senat odrzucił wczoraj ustawę o głosowaniu kopertowym, która teraz wróciła do Sejmu. – Od początku nie wierzyłem, że wybory w maju mogą się odbyć i dalej jestem przekonany, że nie wolno narażać ludzi – mówi Jacek Sauter, burmistrz Bytomia Odrzańskiego

Przypomnijmy: na skrzynki urzędów gmin w całej Polsce przyszedł e-mail, który wywołał wielkie zamieszanie. Nadawca – Poczta Polska – chciał otrzymać od urzędników dane mieszkańców. Napisaliśmy w „TK”, że według wielu ekspertów w obecnym stanie prawnym udostępnianie danych na potrzeby realizacji zadań związanych z organizacją wyborów prezydenckich nie jest uzasadnione – po prostu nie ma podstawy prawnej, żeby gminy przekazywały spisy wyborców pocztowcom.

Ale w ub. tygodniu „Rzeczpospolita” ujawniła, że Poczta Polska dostała już od ministra cyfryzacji dane z rejestru PESEL potrzebne do przygotowania wyborów prezydenta. „Potrzebuje jednak innych danych: rejestru wyborców, w tym osób, które złożyły w gminie wniosek, że choć są zameldowane np. w Warszawie, studiują w Krakowie i tu chcą głosować. Samorządowcy mają już wyselekcjonowaną bazę wyborców, czego nie ma PESEL – napisała „Rz”.

Co zrobi Gowin?

Ustawa o wyborach korespondencyjnych została wczoraj wieczorem odrzucona w Senacie. Teraz wraca do Sejmu i wiele będzie zależało od głosów posłów Porozumienia Jarosława Gowina.

Załóżmy jednak, że ustawa o głosowaniu korespondencyjnym wchodzi w życie, bo zostaje przepchnięta w Sejmie.

Co wtedy? Komisarze muszą powołać gminne komisje obwodowe. – Co prawda nie jest to skala tak olbrzymia jak przy tradycyjnej formie, bo to 2,5 tys. komisji, które łącznie liczyłyby ok. 25 tys. członków. Ale jest np. pytanie, czy oni będą w stanie szybko przeliczyć głosy. Siłą rzeczy do 10 maja trzeba te osoby przeszkolić, zorganizować ich pracę. Choćby z tych powodów 10 maja to termin mało realny – powiedział „Dziennikowi Gazecie Prawnej” szef Państwowej Komisji Wyborczej Sylwester Marciniak, który przewodniczyć PKW zaczął za rządów PiS.

Podobne zdanie ma Jacek Sauter, burmistrz Bytomia Odrzańskiego. – Od początku nie wierzyłem, że wybory w maju mogą się odbyć i dalej jestem przekonany, że nie wolno narażać ludzi. Nie chcę nikogo obrazić, ale uważam, że mamy dziś w kraju do czynienia z pewnego rodzaju schizofrenią. Akurat my urzędu nie zamknęliśmy, ale wstawiliśmy szybę oddzielającą od mieszkańców. Z ludźmi się widzimy na odległość, zakładamy maski. To jest jedna strona. A z drugiej – chce się przeprowadzić operację, która wymaga udziału kilku tysięcy ludzi. I nie myślę tu nawet o pracownikach Poczty Polskiej, ale o członkach komisji wyborczych, za które w jakiś sposób jestem odpowiedzialny – tłumaczy Sauter.

I obrazuje, jak to wygląda liczbowo w 5-tysięcznej gminie, którą kieruje: – U nas na wymagane w dwóch komisjach 22 osoby zgłosiło się osiem. Z tym że niektóre na tyle wcześnie, że w trakcie pandemii już dostałem sygnały o tym, że jeśli teraz będą wybory, to się wycofają. Czyli nawet nie mamy tego minimalnego składu danej komisji.

Ciekawy polityczny tydzień

W tym kontekście przywołuje oświadczenie Polskiego Związku Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych. – Oni podali taki przykład: masz być w komisji, zostały trzy-cztery dni do wyborów i teraz nagle na szkoleniu członków komisji okazuje się, że któryś z nich jest chory na koronawirusa. Ani w tej nowej ustawie, którą teraz Senat proceduje, ani w starym kodeksie wyborczym nie ma możliwości uzupełnienia składu komisji wyborczej. I co w takiej sytuacji? Komisji nie ma, więc jak przeprowadzić wybory? – pyta retorycznie burmistrz Sauter.

Wracamy do szefa PKW. W Sejmie powiedział jeszcze dobitniej niż w „DGP”, że – tu cytat – „w pełnym zakresie nie uda się przeprowadzić wolnych wyborów 10 maja”.

A co stanie się, jeśli ustawa w Sejmie zostanie odrzucona? Słychać, że to otwiera kilka nowych możliwości.

Pierwsza mówi o tym, że PiS zrobi wybory tradycyjne tydzień lub dwa tygodnie później – kadencja obecnego prezydenta kończy się 6 sierpnia, w związku z czym termin głosowania mógł być wyznaczony między 28 kwietnia a 23 maja. Ale jest warunek: to musi być dzień wolny od pracy. Wielu konstytucjonalistów podkreśla jednak, że takie przesuwanie terminu wyborów jest sprzeczne z ustawą zasadniczą.

PiS myśli też nad drugą opcją: przeprowadzenie wyborów mieszanych – korespondencyjno-tradycyjnych, opóźnionych np. o dwa tygodnie.

Trzecia możliwość: wprowadzenie jednego ze stanów nadzwyczajnych (opozycja mówi o stanie klęski żywiołowej) i wybory co najmniej 90 dni później.

Ale jak będzie – teraz trudno powiedzieć.

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media