Eliasz jest już po przeszczepie

– Podanie szpiku trwało około godziny. Po odłączeniu kroplówki Eliasz czuł się wyśmienicie i poprosił o obiad – mówi Katarzyna Dutkiewicz, mama chłopca. Dawcą był młody mężczyzna z Izraela. – Wiemy jedynie, że waży 80 kg i urodził się 13 stycznia 1991 roku. Człowiek tak daleki, tak obcy i tak bliski jednocześnie. Ciężko wyrazić słowami wdzięczność, jaką czujemy. Dając tak niewiele, dał nam wszystko – wzrusza się mama Eliasza

Historia Eliasza, chłopca, którego w życiu spotkało bardzo trudne doświadczenie w postaci choroby, poruszyła wielu naszych Czytelników. Szybko stało się jasne, że do ratowania chłopca niezbędny jest przeszczep szpiku.
Wielu z was wzięło udział w akcji DKMS, która polegała na rejestracji potencjalnych dawców szpiku. Jej sukces był niezaprzeczalny.

Niedługo po niej i niezależnie od tego, co się stało w Nowej Soli i Mirocinie, gdzie przeprowadzono akcje, w Izraelu znalazł się bliźniak genetyczny Eliasza.
Termin przeszczepu gremium lekarskie wyznaczyło na czwartek 5 października w Ponadregionalnym Centrum Onkologii Dziecięcej „Przylądek Nadziei”.
Katarzyna Dutkiewicz, mama Eliasza, nie kryje, że noc poprzedzająca ten długo wyczekiwany moment była bardzo trudna.

– Niespokojna, pełna przemyśleń i  emocji, które w mroku rozbrzmiewały nieco śmielej, niż zwykle – opowiada mama Eliasza.

Pocałunek anioła

W czwartek od samego rana ruszyły ostatnie przygotowania do przeszczepu. – Dość wcześnie pojawił się u nas doktor Aleksander Krzywulski, i dokładnie zbadał Eliasza. Sala została ponownie wysterylizowana, zmieniono nam pościel, Eliasz wziął prysznic i założył sterylną pidżamkę. My również musieliśmy się wykąpać i zmienić odzież ochronną – relacjonuje K. Dutkiewicz.

Krótko przed podaniem szpiku Eliasz otrzymał leki przeciwuczuleniowe, po których zrobił się senny. Wtedy pozostało oczekiwanie. – Kiedy rozsunęły się drzwi od sali i zobaczyłam w nich lekarza z woreczkiem żółto-pomarańczowego płynu, serce zaczęło mi bić szybciej – opowiada K. Dutkiewicz.

– Doktor założył odzież ochronną i wszedł na salę. Powiedział, że zada nam kilka pytań i musi usłyszeć głośne odpowiedzi. Po potwierdzeniu podstawowych danych Eliasza padło ostatnie pytanie – „Czy Eliasz ma zaplanowany na dziś przeszczep szpiku?”. Odpowiedź była niemalże krzykliwa z naszej strony: tak! – mówi mama chłopca. I dodaje: – Zgodnie z panującym na oddziale zwyczajem, pielęgniarka kazała mi pocałować Eliasza w czoło – „pocałunek anioła, na szczęście” powiedział i pogłaskała mnie po ramieniu…
Woreczek z komórkami macierzystymi został powieszony nad łóżkiem Eliasza, a doktor podłączył kroplówkę do wkłócia centralnego. – Patrzyłam raz na dłonie lekarza, raz na zegarek. Chciałam zapamiętać godzinę przeszczepu co do minuty. 5 października 2017 roku o godzinie 11.45 mój Eliasz otrzymał nowe życie – wzrusza się K. Dutkiewicz, która bardzo emocjonalnie i osobiście dodaje:

– Przed oczami klatkami przesunęło mi się dzieciństwo Eliasza, diagnoza nowotworu i rok spędzony w szpitalu. Nie mogłam powstrzymać łez. Wtedy popatrzyłam na Eliasza i zrozumiałam, że teraz musimy myśleć o przyszłości, o tym wszystkim, co przed nami.

Dawcą młody obywatel Izraela

Samo podanie szpiku trwało około godziny. Po odłączeniu kroplówki Eliasz czuł się wyśmienicie i poprosił o obiad
W dniu, w którym trzymacie ten numer „Tygodnika Krąg”, Eliasz jest już blisko tydzień po przeszczepie.
– Jak się teraz czuję? – zapytałem mamę chłopca.

– Czuje się dobrze, aczkolwiek ma mocno podrażnione błony śluzowe. Obecnie jest na żywieniu pozajelitowym, kilka razy gorączkował. Mimo wszystko jest bardzo dzielny i za każdym razem, kiedy pan doktor pyta, jak się czuje, odpowiada, że dobrze. Bardzo brakuje mi uśmiechu na jego ślicznej buzi, ale wiem, że któregoś dnia wróci. Nasz mały bohater potrzebuje czasu, potrzebuje odpocząć – podkreśla mama chłopca.

– Dziesięć dni po przeszczepie pokaże, w którym kierunku rozwija się sytuacja i czy przeszczep się przyjmuje. Lista możliwych powikłań jest bardzo długa, ale Eliasz już nie raz nas zaskoczył, więc miejmy nadzieję, że i teraz poradzi sobie jak zawsze – mówi mama chłopca, za którego trzymamy kciuki.
Na koniec kilka słów o kimś, bez kogo nie moglibyśmy się cieszyć razem z Eliaszem i całą jego rodziną.

Dawcą szpiku jest młody mężczyzna z Izraela. Wiadomo, że waży 80 kg i urodził się 13 stycznia 1991 roku. – Człowiek tak daleki, tak obcy i tak bliski jednocześnie. Ciężko wyrazić słowami wdzięczność, jaką czujemy. Dając tak niewiele, dał nam wszystko… – zaznacza K. Dutkiewicz.

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media