Komórki będą skończone do połowy września

Wracamy do tematu, o którym napisaliśmy jeszcze grubo przed wakacjami. Chodzi o rozpoczętą budowę komórek na tyłach ul. Witosa, która ciągnie się już ponad rok. Wkrótce temat ma być zamknięty

Ponad rok temu na tyłach ul. Witosa zostały wyburzone stare komórki szpecące okolice, żeby w ich miejsce postawić nowe, murowane. Prace ruszyły, ale na ich finał mieszkańcy czekają od roku.

– W tych rozpoczętych budowach naszych komórek mamy burdel – zalegają tu butelki od wódki, od piwa, inne śmieci. To wszystko wala się nam po podwórku. Postawili trzy ścianki i w tym się ludzie załatwiają, piją, a my na to musimy patrzeć – alarmowała na naszych łamach mieszkanka wspólnoty przy ul. Witosa 14 (imię i nazwisko do wiadomości redakcji).

W kamienicy mieszka osiem rodzin, nieco ponad 20 osób.

Wiosną kobieta interweniowała w nowosolskich robotach publicznych, których pracownicy odpowiadają za inwestycję.

– Rozmawiałam z zastępcą szefa robót publicznych, który powiedział, że dopiero ludzi przyjmują do pracy. Powiedziałam, że skoro nie mają ludzi do pracy, to po co było to zaczynać? Jak się coś robi, to trzeba trochę patrzyć na mieszkańców. Bo ile mamy jeszcze czekać na dokończenie prac i unormowanie dzisiejszej sytuacji? – pytała poddenerwowana kobieta.

Jerzy Ceglarek, kierownik robót publicznych w Nowej Soli, odpowiadał wtedy na naszych łamach, że jego pracownicy byli zaangażowani w inne zadania.
Na szczęście dla mieszkańców kamienicy przy ul. Witosa 14 nie tak dawno jego pracownicy robót wrócili do pracy przy dokończeniu inwestycji i prace wreszcie nabrały tempa.

– Te komórki, zarówno na ul. Witosa, jak również na ul. Szerokiej, myślę, że zrobimy do 15 września. Tymi ludźmi, których mamy, z wielkim bólem to wymęczymy. Tak to niestety muszę określić, bo od początku tego sezonu mamy do czynienia z zapaścią na rynku pracy, jeśli chodzi o budowlańców. To jest bolesna prawda – mówi J. Ceglarek. Żeby zobrazować sytuację wraca do przeszłości, kiedy w robotach publicznych pracowało ponad 150 osób.

– Myśmy w elewacjach zrobili ponad setkę budynków, wyremontowaliśmy dwa kwartały zrobiliśmy w sumie z 250 klatek schodowych. Taki był wtedy dobry czas.

Na dzisiaj brakuje fachowców do pracy, co zresztą też odczuwają firmy prywatne. Proszę sobie wyobrazić, że mamy jednego człowieka, który przeszedł badania wysokościowe – jednego. Pozostali nasi pracownicy z racji chorób, jakie przeszli, i też z racji wieku, nie mają takich badań. Na tego typu wykonawstwo, jak roboty budowlane, przesuwaliśmy w tym roku ludzi z górki widokowej pomiędzy parkiem linowym a skateparkiem do pracy na innych, pomniejszych inwestycjach z doskoku. Stąd ten poślizg, za który przepraszamy. Po zakończeniu prac budowlanych wejdzie firma, która wyłoży teren kostką granitową i na tym będzie koniec – mówi szef nowosolskich robót publicznych.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *