Najbardziej gorący ludzie w mieście

Niestraszny im mróz, a wręcz przeciwnie – im większy, tym lepiej. Blisko 200 morsów krzycząc z radości wbiegło do Kociego Stawu podczas kolejnego Ogólnopolskiego Zlotu Morsów

W sobotnie południe w Parku Krasnala impreza zaczęła się od wielkiego zumbogrania. Agnieszka Ławniczek zaprosiła morsów do wspólnej zabawy przy muzyce. Z każdą kolejną minutą atmosfera była coraz bardziej gorąca, tancerze powoli zrzucali z siebie zimowe ubrania. Po godzinie rozgrzane towarzystwo przebiegło nad Koci Staw, gdzie zaplanowano wielkie coroczne morsowanie w ramach Ogólnopolskiego Zlotu Morsów.

– Jestem bardzo zadowolony z frekwencji. Zapisało się blisko 200 osób, przyjechali ze Świebodzina, Sulechowa, Zielonej Góry, Kożuchowa, Sławy, Wrocławia i oczywiście Nowej Soli – wylicza Grzegorz Cegiełka, organizator zlotu.

Wspomina pierwszy zlot sprzed sześciu lat, gdy grupa liczyła zaledwie 25 osób, w tym tylko sześć miejscowych. Z każdym kolejnym rokiem morsów przybywało, a wchodzenie zimą do wody dla nikogo nie jest już czymś ekstremalnym.

– Wystarczy się przełamać i człowiek zakochuje się w morsowaniu. Coraz więcej ludzi do nas dołącza, z czego się bardzo cieszymy. Wchodzą do wody starsi i młodsi, a nawet dzieci. Nikomu nic złego się nie dzieje, a wręcz przeciwnie – są zdrowsi i zahartowani – stwierdza G. Cegiełka. Zapewnia, że jemu nie zdarza się chorować. A nawet gdy łapie go katar, to trwa tylko do kolejnego morsowania.

Agnieszka Ławniczek podkreśla, że morsowania nie da się zastąpić niczym innym. Moment, w którym wydzielają się endorfiny i adrenalina, jest niepowtarzalny. – To również radość ze spotkania z sympatycznymi, radosnymi ludźmi – mówi A. Ławniczek. – Jesteśmy zdecydowanie pozytywnie zakręceni – dodaje Beata Noga.

Podczas gdy młoda kobieta rozbierała się jak latem na plaży, jej mąż w zimowej kurtce i kapturze na głowie ze spokojem odbierał od niej ubrania. – Mąż jest dzisiaj ubrany, ale obiecuje mi, że też będzie morsował – zapowiada ze śmiechem Natalia Knap-Kornobis. – Wchodzę zimą do wody dla zdrowia. Doskonale się po tym czuję i zupełnie nie choruję. Pierwszy raz zrobiłam to w ubiegłym roku. Uczucie było niesamowite, straciłam oddech z wrażenia – wspomina pani Natalia.

Gdy na brzegu grała muzyka, morsy wbiegły do Kociego Stawu. W wodzie grali w piłkę i wesoło się bawili przez kilka minut. Na zakończenie w Parku Krasnala wzięli udział w dyskotece.

G. Cegiełka za pomoc w organizacji zlotu dziękuje MOSiR Nowa Sól, Marcinowi Walaskowi za udostępnienie Wodnego Świata, Pawłowi Samotyi, Krzysztofowi Łuszczki oraz strażakom i WOPR.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *