Zjedz u Alberta. Osoby potrzebujące: Obiady smakują. Dobrze, że coś takiego jest

– Żyję z zasiłku – 645 zł. Na śniadanie i kolację zawsze coś tam się zje, gorzej z obiadem – mówi pan Zdzisław, który stołuje się w siedzibie Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta. Posiłki mogą kupować tam wszyscy. Jest tanio – 13,50 zł za dwudaniowy obiad

Razem z Aleksandrem Tomaszewskim, szefem Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta, najpierw pojechaliśmy na działkę do Rudna. Uprawiają ją bezdomni, którzy są pod jego opieką. Tomaszewski ma też dwóch stażystów wysłanych z pośredniaka. Zazwyczaj na działce pracuje pięć-sześć osób. Ogród istnieje już od lat 90. – Chcemy aktywizować naszych podopiecznych poprzez pracę, żeby oni czuli się potrzebni – tłumaczy szef Towarzystwa. – Bo często jest tak, że siedzą w tym marazmie i w końcu nic im się nie będzie chciało. Czy pracują chętnie? Różnie to bywa. To zależy od tego, w jakim są stanie. Jeśli pojawia się u nich depresja, wolą wypić. To jest zmienne, ale zawsze ktoś u nas pracuje. Nawet parę godzin dziennie coś daje, dzięki pracy wydobywamy z nich coś dobrego.

Na działce różnych warzyw jest tyle, że starcza na cały rok: włoszczyzna, seler, por, pietruszka, buraki, ogórki, koperek, cukinie czy dynie. – Będziemy musieli zacząć robić zupę z dyni – uśmiecha się Tomaszewski.

Te wszystkie rzeczy lądują później w kuchni siedziby Brata Alberta przy ul. Topolowej. Ostatnio została wyremontowana tamtejsza stołówka. Bezdomni brali udział w remoncie, np. malowali ściany. Na nich wiszą teraz zdjęcia z procesu powstawania budynku, wizerunki Chrystusa czy Brata Alberta, plansza o współpracy ośrodka z Niemcami. Jest też krzyż.

*na zdjęciu głównym pan Bernard

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ, KUP E-WYDANIE „TYGODNIKA KRĄG”

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media