Rozjechał Molly na stacji. Prokuratura umorzyła postępowanie

Śledczy uznali, że nie ma dowodów, że sprawca widział psa. – Na pewno to nie było umyślne działanie, a żeby postawić zarzut znęcania się nad zwierzętami, jest potrzeba udowodnienia, że ktoś działał w sposób zamierzony i umyślny – mówi prokurator Katarzyna Wojciechowska, z-ca prokuratora rejonowego w Nowej Soli

Przypomnijmy: w lipcu kierowca busa rozjechał 7-letnią suczkę rasy shih tzu na stacji benzynowej w Nowej Soli. Pies leżał na placu przed stacją Orlenu przy ul. Wrocławskiej. Wcześniej uciekł z domu właścicielce. Kierowca po rozjechaniu psa nie zatrzymał się, żeby mu pomóc. Odjechał z miejsca zdarzenia.
– Molly strasznie cierpiała, przeraźliwie wyła z bólu… – mówiła na naszych łamach po zdarzeniu Ewelina Turek, właścicielka shih tzu.
Do dziś Turek nie ma żadnych wątpliwości, że sprawca działał z premedytacją. Powołuje się na nagranie z monitoringu, na którym widać, jak mężczyzna wcześniej dwa razy przechodził obok leżącej Molly. Wspomina, że kiedy spotkała kierowcę na komendzie policji w Nowej Soli, ten śmiał się i pytał właścicielkę shih tzu, „czy żaby na drodze też omija”.
Prokuratura jednak umorzyła postępowanie w tej sprawie.

Ciąg dalszy artykułu na portalu eprasa.pl – https://eprasa.pl/news/tygodnik-krąg/2019-12-10

 

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *