Legionista Mistrzem Świata! W Grecji zagrali Mazurka Dąbrowskiego

Mamy złoto! Maciej Domińczak z Legionu Głogów zajął pierwsze miejsce w kick light weteranów na Mistrzostwach Świata WKU w Grecji. – Po dobrej, dynamicznej walce finałowej wygrałem zdecydowanie – podkreśla bytomianin

Przed tygodniem pisaliśmy o tym, że Maciej Domińczak, trener Legionu Głogów, zdobył brąz Mistrzostw Świata WKU w K-1 (w najmocniejszej kategorii wiekowej 18-35 lat). W tej formule stoczył w Atenach cztery walki. Trzy z nich wygrał, w czwartym starciu zrezygnował z dalszego pojedynkowania się z powodu skurczów. – Musiałem odpuścić, bo walcząc dalej chyba zerwałbym mięsień – mówił na łamach „TK” Domińczak.

Walczył też w kick light weteranów, a finałowy pojedynek w tej formule odbył się we wtorek 30 października. Zawodnik z Bytomia Odrzańskiego pokonał reprezentanta Niemiec i mógł cieszyć się ze złota. Podczas dekoracji fighterów usłyszeliśmy Mazurka Dąbrowskiego. – Najpierw pięć walk jednego dnia, a potem dwa dni czekania na finał w kick light. Chcieli mnie chyba wykończyć psychicznie, ale im się nie udało. Po dobrej, dynamicznej walce wygrałem zdecydowanie – wspomina nasz zawodnik. W pojedynku z reprezentantem Niemiec o złoto chciał od startu narzucić duże tempo, żeby kondycyjnie podjechać rywala. Od pierwszych sekund szedł do przodu. – Wiedziałem, że jestem dobrze przygotowany i jak ktoś ma zgasnąć, to na pewno nie ja. Taktyka okazała się być skuteczna, bo w miarę upływu czasu przeciwnik słabł i nie był już w stanie wychwycić wszystkich moich technik na blok. Coraz więcej wchodziło, przewaga była coraz bardziej widoczna. Ostatecznie sędzia podniósł moją rękę, żeby ogłosić moją wygraną i zdobycie przeze mnie po raz kolejny tytułu Mistrza Świata! Dla sportowca odegranie polskiego hymnu przy ceremonii dekoracji jest chyba jedną z najpiękniejszych chwil. Czeka się na nią nieraz przez całe lata. Ale kiedy już to następuje, to przychodzi uczucie szczęścia, zadowolenia i spełnienia – cieszy się Maciej Domińczak.

Podkreśla też, że przed wyjazdem na turniej do Grecji miał problemy z barkiem i biodrem. – Byłem załamany, bo myślałem już, że nie pojadę. Ale uratował mnie Łukasz Zajkowski. Łukasz powbijał we mnie trochę igieł i doprowadził do stanu używalności. Dziękuję mu – mówi Domińczak.

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media