Czas debiutów w Maku Gym

Jakub Kiesiak po raz pierwszy zawalczył w formule MMA, a Michał Gołębiowski zadebiutował w zawodowym pojedynku K-1

Zacznijmy od występu Jakuba Kiesiaka. Zawodnik Maku Gym zawalczył na popularnej gali Free Fight Federation, która odbyła się w Zielonej Górze. To ta gala, na której znowu skompromitował się Marcin Najman…

Ale u Jakuba Kiesiaka o kompromitacji mowy być nie może, w klatce był bardzo dobry! Wypunktował swojego rywala i wygrał z Patrykiem Kimulą (Żarski Klub Sportów Walki) jednogłośną decyzją.

Mimo że po raz pierwszy nasz zawodnik bił się w MMA, pomógł mu w obaleniach i parterze background z judo. – Trzymaliśmy się planu wytyczonego przed walką i myślę, że żadnych problemów nie było – mówi Kiesiak. – Wiedziałem, że przeciwnik jest silny, ale po zejściu do parteru już ta jego siła nie miała aż takiego znaczenia. Słuchałem tego, co podpowiadał narożnik. Wcześniej trenowałem sześć lat judo i w parterze czułem się dobrze. W K-1 czuję się pewniej, ale MMA jak najbardziej mi się podoba. Czy przygodę z mieszanymi sztukami walki będę kontynuował, zależy od trenera. Jakiejś wielkiej presji nie czułem, nie myślałem o tym, że to popularna gala i że walkę zobaczy sporo osób.

W narożniku Kiesiaka byli Jakub Kowalewicz i Michał Szmajda. – Obaj zaczynali rundy w stójce, później Kuba obalał i tam tłukł rywala m.in. łokciami – wspomina Szmajda. – Wygrał zdecydowanie, nie miał większych problemów. W stójce walka była wyrównana, ale te obalenia i parter mocno przeważyły na stronę Kuby. On jest twardzielem, idzie do przodu. Regularnie trenuje, jest sumienny, czasem przychodzi na treningi dwa razy dziennie i cały czas się rozwija pod okiem „Maka”.

A wspomniany „Maku”, czyli trener Tomasz Makowski, multimedalista Mistrzostw Świata K-1 i muay thai, był razem ze swoim kolejnym podopiecznym Michałem Gołębiowskim na gali RCP w Buku w Wielkopolsce. Gołębiowski walczył tam w kat. 60 kg w pierwszym profesjonalnym pojedynku K-1.

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ, KUP E-WYDANIE „TYGODNIKA KRĄG”

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *