Najlepsza drużyna w powiecie szuka trenera [ROZMOWA]

Korona, nasz jedyny czwartoligowiec, właśnie straciła szkoleniowca. Michał Kowbel został asystentem trenera drugoligowego Górnika Polkowice. Z zespołu odszedł też bramkarz Michał Długosz. – Nie mogę dzisiaj powiedzieć na sto procent, że ktoś jeszcze odejdzie. To zależy od wielu spraw. W tym momencie brakuje właśnie trenera, żeby z nim usiąść i porozmawiać o personaliach – mówi Paweł Zwolski, prezes Korony

Mateusz Pojnar: 37 punktów i dziewiąte miejsce w tabeli – jako prezes jesteś zadowolony z poprzedniego sezonu?

Paweł Zwolski: Podzieliłbym ten nasz sezon na dwie części. Pierwsza była słabsza, zdobyliśmy 13 punktów. Brakowało nam przede wszystkim napastnika, bo w zasadzie nawet po końcowej tabeli widać, że dalej tych bramek mamy najmniej w lidze.

Ale drugą część mieliśmy bardzo dobrą. Punktowo wyszło fajnie, cel został zrealizowany, bo utrzymaliśmy się. A przede wszystkim graliśmy ciekawą piłkę.

Kolejny raz byliście najlepszą drużynę w powiecie w IV lidze.

Recepty na to nie ma, trudno o tym mówić. Myślę, że trzeba podkreślić doskonałą robotę trenera Michała Kowbela. W dalszym ciągu uważam, że np. Arka Nowa Sól miała od nas bezwzględnie lepszy potencjał, a my mimo wszystko utrzymaliśmy się. Popatrz, iloma młodzieżowcami wychodziliśmy na te mecze. Wcześniej myślałem sobie: „My młodzieżowcami mamy walczyć o utrzymanie? Średnio”. Ale daliśmy radę. Uważam, że dużą rolę odegrał w tym wszystkim Michał.

On już od lat robił u was dobrą robotę, bo często było tak, że różne problemy w Koronie się piętrzyły, a trener Kowbel w miarę możliwości potrafił zawsze to wszystko poukładać.

Dokładnie. On wniósł do pierwszego zespołu namiastkę profesjonalizmu, który wyniósł z Zagłębia Lubin – w każdym detalu. Michał był na stadionie na godzinę przed treningiem, rozstawiał wszystko i przygotowywał zajęcia. Jego odprawy, kartki dla zawodników z założeniami taktycznymi, odżywki po treningach i po meczach – to wszystko dodawało ligowej piłki. W zimie trenowaliśmy na pełnowymiarowym boisku w Żaganiu, uważał, że wtedy drużyna może pójść do przodu. Przygotowanie fizyczne drużyny w większości opierał na ćwiczeniach z taśmami trx. Ponadto udało mu się stworzyć fajną atmosferę w drużynie, na tym poziomie to jest połowa sukcesu. Poziom jego warsztatu jest wysoki. Chłopaki mu zaufali, bo zobaczyli, że to fajnie wygląda.

I teraz macie problem z trenerem.

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ, KUP E-WYDANIE „TYGODNIKA KRĄG”

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *