Lekarze mówili: zostało mu od trzech do sześciu dni życia. Teraz gra w piłkę, zdobywa medale

Konrad Harasimowicz w wieku 14 lat usłyszał, że zostało mu od trzech do sześciu dni życia. Potrzebował przeszczepu wątroby. Stał się cud, po kilku dniach znalazł się dla niego dawca. Teraz jest aktywnym chłopakiem, uprawia sport, gra w Mieszku Konotop, a ostatnio zdobył dwa medale na światowych igrzyskach dla osób po transplantacji

Był zdrowym 14-latkiem, grał w piłkę w UKP Zielona Góra, łapał się nawet do kadry Lubuskiego. Od jakiegoś czasu czuł lekki ból brzucha. Wtedy to zbagatelizował. Konrad Harasimowicz myślał, że to z przeciążenia treningami. Ale z czasem ból narastał, pojawiły się też inne objawy.

1 maja 2014 r. zagrał mecz. Kiedy obudził się kolejnego dnia, mama zobaczyła u niego mocno zażółcone oczy. Pojechali na pogotowie. – Tam lekarz skierował nas do szpitala z podejrzeniem żółtaczki, ale po początkowych badaniach została wykluczona, a przy okazji odkryto bardzo podwyższone próby wątrobowe – wspomina dziś Konrad. – Z dnia na dzień mój stan drastycznie się pogarszał, a lekarze nie umieli postawić diagnozy.

Trzy dni po przyjęciu do szpitala w Zielonej Górze Konrad leci samolotem do warszawskiego Centrum Zdrowia Dziecka. – Z samej Warszawy niewiele pamiętam ze względu na obrzęk mózgu. Początkowo nie było jednak mowy o przeszczepie, miałem zostać zdiagnozowany i wyleczony. Jednak mój stan cały czas się pogarszał, a diagnozy lekarzy się nie potwierdzały – opowiada nastolatek.

Zaczęło się robić naprawdę źle. Konrad miał ostrą niewydolność wątroby o nieznanym podłożu. Lekarze podjęli decyzję o dializach, ale w przypadku wątroby one nie są tak skuteczne jak np. przy chorobie nerek. Konrad: – W tym momencie lekarze uświadomili moich rodziców, że zostało mi od trzech do sześciu dni życia.

Przeszczep

8 maja chłopak trafił na pilną listę oczekujących na przeszczep. To, co stało się dzień później, Konrad nazywa cudem. – 9 maja znalazł się dla mnie dawca, a ze względu na mój wiek to nie mógł być przeszczep rodzinny – tłumaczy zawodnik Mieszka.

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ, KUP E-WYDANIE „TYGODNIKA KRĄG”

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *