Koronawirus. Czy burmistrz Kożuchowa był fair wobec swojego mieszkańca?

Burmistrz Paweł Jagasek najpierw zadeklarował, że na terenie gminy miejscem do odbycia kwarantanny zbiorowej może być zamek. Potem się z tego wycofał. Starosta Iwona Brzozowska zarzuca mu niepoważne zachowanie. Sam burmistrz nie ma sobie nic do zarzucenia. Tymczasem jeden z najaktywniejszych radnych wytyka Jagaskowi, że z deklaracji wypowiadanych publicznie nie powinno się wycofywać – jak to określa – po cichaczu…

Na samym początku pandemii samorządy gminne zostały zobowiązane przez wojewodę do tego, żeby wskazać na swoim terenie miejsca kwarantanny zbiorowej dla osób, które wracają do Polski i muszą zostać nią objęte, a nie mogą realizować jej w miejscu zamieszkania.

Burmistrz Kożuchowa Paweł Jagasek wskazał takie miejsce w kożuchowskim zamku. Ale kiedy przyszło co do czego, z tej deklaracji się wycofał. A zdarzyło się to w momencie, kiedy do granicy zbliżał się jeden z mieszkańców gminy Kożuchów.

– Kiedy zadzwoniłam do pana burmistrza z informacją, że za kilka dni przyjedzie jego mieszkaniec i trzeba mu zapewnić miejsce kwarantanny, pan burmistrz stwierdził, że zamek się do tego nie nadaje. Powiedział jednocześnie, że ma w swoich zasobach mieszkanie komunalne, w którym postara się go umieścić. Kiedy po dwóch dniach zadzwoniłam do burmistrza ponownie, bo ten mieszkaniec zbliżał się już do granicy, usłyszałam, że we wspomnianym mieszkaniu nie ma wody i w związku z tym ten lokal również nie wchodzi w grę. Czyli burmistrz najpierw coś zadeklarował, a potem z tych deklaracji się wycofał, co zresztą ostatecznie potwierdził pismem z 28 kwietnia – mówi starosta powiatu nowosolskiego Iwona Brzozowska.

Burmistrz: Był temat zamku, ale tylko na początku

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ, KUP E-WYDANIE „TYGODNIKA KRĄG”

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media