Za jasny, zbyt ziemisty, ciemnieje po dwóch godzinach… Brzmi znajomo? Wiele Polek latami błądzi między półkami, bo palety w drogeriach bywają ubogie, a nasze – najczęściej jasne – karnacje wymagają precyzji. Dobra wiadomość jest taka, że idealny odcień da się znaleźć bez nerwowych zakupów w ciemno. Wystarczy zastosować kilka sprawdzonych zasad i jeden trik z planu zdjęciowego, który ratuje każdy makijaż.
Zacznij mądrze: próbki i światło dzienne
Decyzję o zakupie podejmiesz pewnie, gdy zobaczysz podkład na własnej skórze, a nie na dłoni ekspedientki czy w świetle jarzeniówek. Poproś o próbki kilku odcieni tego samego produktu. Wiele perfumerii odlewa je z testerów do małych pojemniczków, a w internecie bez trudu kupisz próbki w różnych tonacjach. W domu nałóż je spokojnie i obejrzyj w dziennym świetle. Zwróć uwagę, jak kryje, jak „siada” na skórze i czy po godzinie nie robi się ciemniejszy. Właśnie to zjawisko – utlenianie – najczęściej psuje perfekcyjnie dobrany kolor, dlatego test w naturalnym oświetleniu jest bezcenny.
Idziesz do drogerii? Zmyj makijaż i testuj na żuchwie
Przed wizytą w sklepie zrób swojej skórze miejsce na test. Zmyj podkład, krem tonujący i puder. Kolor sprawdzaj wyłącznie na linii żuchwy, nigdy na przegubie. Skóra dłoni ma inny odcień i łatwo wprowadza w błąd. Pociągnij cienkie paski kilku barw obok siebie, wyjdź z lusterkiem do okna i oceń, który stapia się z szyją. Jeśli wahasz się między dwoma, wybierz ten, który znika na skórze albo odcień o pół tonu jaśniejszy – w ciągu dnia najpewniej lekko ściemnieje.
Odkryj swój podton i poproś o właściwy pigment
Odcień to nie tylko jasność. Liczy się też kierunek, w którym „idzie” kolor: chłodny róż, beżowa neutralność czy złote ciepło. Stań przed oknem i przyjrzyj się skórze. Jeśli policzki wpadają w róż, a żyły na nadgarstku wyglądają na niebieskie, prawdopodobnie masz chłodny podton. Beżowa, lekko oliwkowa cera z żyłami w kolorze zielonkawym wskazuje na cieplejszy kierunek. Gdy trudno to jednoznacznie ocenić, wybieraj neutralne formuły. W drogerii poproś konkretnie o pigment dopasowany do Twojego podtonu – to przyspiesza poszukiwania bardziej niż przypadkowe testy.
Jedna formuła, wiele odcieni – i krótki spacer do okna
W trakcie jednej wizyty testuj jeden rodzaj podkładu w kilku barwach. Różne formuły mają odmienne krycie i wykończenie, więc porównywanie ich jednocześnie bywa mylące. Nałóż cienkie paski, daj im minutę na „ułożenie się”, a potem zrób kilka kroków w stronę naturalnego światła. W jarzeniówkach kolor zawsze kłamie.
Dylemat nie do rozstrzygnięcia? Sięgnij po trik makijażystów
Na planie zdjęciowym nikt nie traci czasu na cudowny odcień, który „może kiedyś się trafi”. Profesjonaliści kupują dwa kolory tej samej formuły – jaśniejszy i ciemniejszy – i mieszają je w stosunku dopasowanym do cery. To najszybszy sposób na perfekcyjny kolor przez cały rok, gdy skóra zmienia się po lecie lub zimą blednie. Taką mieszankę przygotujesz na grzbiecie dłoni lub w małym, czystym słoiczku. Zbyt jasny efekt zawsze lekko ocieplisz pudrem brązującym na obrzeżach twarzy; zbyt ciemnego podkładu nie „rozjaśnisz” na skórze – zostanie widoczna maska.
Kolor to połowa sukcesu. Dobierz formułę do potrzeb skóry
Idealny odcień nie uratuje makijażu, jeśli formuła nie współpracuje z cerą. Skóra tłusta polubi podkłady matujące, które kontrolują sebum i ograniczają świecenie w strefie T. Cera sucha odwdzięczy się gładkością przy nawilżających formułach, które nie podkreślają suchych skórek. Zmęczonej, matowej skórze dodasz życia rozświetlającym wykończeniem, które odbija światło i optycznie wygładza. Jeśli chcesz ukryć trądzik czy przebarwienia, sięgnij po podkład kryjący i nakładaj go cienkimi warstwami, dokładnie wpracowując gąbką lub pędzlem. Gdy dzień zapowiada się długi, postaw na formuły długotrwałe – zachowają świeżość bez poprawek. Przed kasą przeczytaj opis produktu i, jeśli masz wątpliwości, poproś konsultanta o wsparcie. Dobre pytanie oszczędza złe zakupy.
Małe poprawki, wielki efekt
Gdy już trafisz z kolorem i formułą, zadbaj o detale, które decydują o profesjonalnym wykończeniu. Nakładaj podkład cienkimi warstwami i dokładnie rozetrzyj granice przy linii żuchwy oraz przy nasadzie włosów. Daj mu minutę na związanie ze skórą, dopiero potem sięgnij po korektor w odcieniu maksymalnie o pół tonu jaśniejszym. Na koniec utrwal strefę T delikatnym pudrem. To proste kroki, ale dzięki nim twarz wygląda świeżo i naturalnie, a kolor pozostaje spójny aż do wieczora.

Codziennie dostarczamy dla Was najnowsze wiadomości z Nowej Soli i regionu.






