Ważna jest przyjaźń i dobra atmosfera

Uczestnicy 9. Biesiady Zespołów Śpiewaczych z trudem zmieścili się na placu przed domem kultury. Przyjazna atmosfera po raz kolejny przyciągnęła tłumy

W minioną sobotę od rana pomiędzy domem kultury a strażą pożarną ustawiano stoły, ławki, stragany z jedzeniem i dekorowano scenę. Kiedy stawili się goście, jak zawsze wszystko było dopięte na ostatni guzik.

W 9. Przeglądzie Zespołów Śpiewaczych wzięły udział grupy: Tęcza, Perły Sumsiodki, Kargowiacy, Kalina, Małomiczanki, Razem Raźniej, Jarzębinki, Wesoła Ferajna, Nasza Łężyca, Konotopianie, Bojadlanie i Niezapominajki. Panie w ludowych strojach – białych haftowanych bluzkach, sukniach w kwiaty, czerwonych i zielonych koralach – wyglądały wyjątkowo elegancko. Kiedy ze sceny płynęła muzyka, był czas na rozmowę i taniec pod sceną.

– Dla mnie to pierwsza biesiada w roli dyrektora domu kultury. Dotychczas nie miałam dużego kontaktu z taką muzyką. Jestem zachwycona energią, jaka towarzyszy zespołom, ale też zaangażowaniem i radością śpiewania – stwierdza Edyta Dżydżora, dyrektor Gminnego Domu Kultury w Kolsku.

E. Dżydżora przyznaje, że podziwia członków zespołów śpiewaczych za nieustanną chęć współpracy i pomocy. – Cieszę się, że w grupach śpiewaczych pojawiają się młode osoby. Jest szansa, że kolejne pokolenie przejmie pałeczkę – mówi E. Dżydżora. Dodaje, że jest bardzo zadowolona z frekwencji, bo to oznacza, że goście lubią przyjeżdżać do Kolska. Zapowiada, że sama zamierza bawić się do rana i osobiście podziękować każdemu za udział w zabawie.

Według wójta Henryka Matysika mieszkańcy potrzebują momentów na złapanie oddechu w codziennej gonitwie. – W takich chwilach warto sobie przypomnieć, jak ważna jest przyjaźń i dobra atmosfera – zwraca uwagę H. Matysik.

Pracownicy domu kultury wprost uwijali się, żeby nakarmić gości. Dla każdego przygotowano obiad, zadbano o ciasta, kawę, herbatę i zimne napoje. – Musieliśmy usmażyć 200 kotletów schabowych, zrobić wielkie miski surówki i obrać całe garnki ziemniaków – wylicza Lucyna Janik. – Podzieliliśmy się obowiązkami i poszło świetnie.

Natalia Waluk z zespołu Tęcza podkreśla, że jako gospodarze musieli dbać o dobre samopoczucie gości. – Trzeba stworzyć taką atmosferę, żeby wszystkim chciało się tańczyć do rana – mówi pani Natalia.

Z kolei Maria Kędziora z zespołu Kargowiacy i Olga Krusz z otyńskich Jarzębinek zwracają uwagę, że takie biesiady to przede wszystkim możliwość integracji i wspólnego spędzenia czasu w gronie przyjaciół. – Aż chce się żyć! – mówią z uśmiechem uczestniczki przeglądu.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *