Śmierć w noclegowni

We wtorkowy wieczór w jednym z pokoi znaleziono zwłoki 43-letniego mężczyzny

Sekwencja zdarzeń była taka: najpierw po godz. 18.00 mężczyzna wszedł do pokoju mówiąc, że idzie na chwilę zabrać jakąś rzecz. Ale ostatecznie nie było go przez dłuższy czas, co zaniepokoiło kobietę pracującą w noclegowni. Poszła pod drzwi, ale te były zamknięte na zamek. Nawoływała, żeby mężczyzna je otworzył. Bez skutku. Wtedy kobieta wezwała policję.

Mężczyzna nie otworzył drzwi także funkcjonariuszom, więc pracownica noclegowni wezwała straż pożarną. Strażacy wycięli zawiasy, co pozwoliło wyciągnąć drzwi wejść do środka.

– W środku znaleziono mężczyznę leżącego na podłodze. Na miejsce wezwano pogotowie. Lekarz pogotowia stwierdził zgon – mówi st. sierżant Justyna Sęczkowska, rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Nowej Soli.

Jak udało nam się ustalić, już wstępnie wykluczono ewentualny udział osób trzecich w zgonie mężczyzny. Prokuratura odstąpiła od przeprowadzenia sekcji zwłok. Najprawdopodobniej przyczyną było nagłe zatrzymanie akcji serca.

– To bardzo przykra wiadomość, bo odszedł od nas tak młody człowiek, który – tak się wydawało – po rożnych perypetiach życiowych wychodził na prostą. Jakiś czas temu przestał pić, ale niestety niedawno znowu wrócił do alkoholu. Pojawił się jakiś problem i w kieliszku szukał rozwiązania, co oczywiście niczym nie pomogło. Mogę powiedzieć jedno – na pewno w środku jest żal, smutek, że zmarłego już z nami nie ma – mówi prezes nowosolskiego koła Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *