Nikt tu nie sprząta?

– Wstyd nam za ulicę, przy której pracujemy. Ciągle tu pełno śmieci, a ostatnio też niezabranych gałęzi po przycince – mówią przedsiębiorcy z ul. 1 Maja. – Często wysyłamy tam odrabiających kary ograniczenia wolności. Nie są oni tam sprawni jak firma, ale nic nas nie kosztują – tłumaczy strażnik miejski Jacek Baranowski

Na czystość przy ulicy 1 Maja narzekają osoby prowadzące tam swoje działalności. – Jestem tu od maja zeszłego roku i jest tak cały czas. Wczoraj obcinano gałęzie i wszystko zostało bez żadnego sprzątania. Poza tym chyba najpierw powinni się zabrać za suche gałęzie, a nie za te zielone – mówi jedna z pań, która poprosiła nas o interwencję.

Sprzątający ulicę zgarniają śmieci w jedno miejsce i zostawiają na poboczu chodnika. – I potem inni przechodnie dorzucają do tego swoje śmieci. Rozmawiałam o tym z jednym z miejskich radnych, który powiedział, że też kiedyś miał tu swój sklep i sam musiał dbać o porządek – dodawała druga sprzedawczyni.

Naprzeciwko naszych rozmówczyń pracuje też przedsiębiorca, który sam często sprząta ulicę. Z tego tytułu często jest tam nazywany złotą rączką. – Ktoś uszkodził śmietnik i cała zawartośc rozsypała się wokół niego. Często dzieją się tutaj takie rzeczy. Sam sprzątam nawet dwa, trzy razy w tygodniu, bo wstyd mi jest, jak to widzę – mówił mężczyzna. – Ten pan robi to, choć wcale nie należy to do jego obowiązków – podkreślały panie.

Z uwagami zebranymi od nowosolan udaliśmy się do urzędu miasta i rzecznik prasowej Ewy Batko. – Jeżeli mamy zgłoszenie o zalegających śmieciach, to sprawdzamy, do kogo należy wskazany teren. Jeśli ma właściciela, to nakazujemy mu sprzątnięcie, a jeśli to teren miejski, wówczas szukamy sprawcy lub zlecamy sprzątnięcie – wyjaśnia procedury E. Batko.

Do tematu odniósł się strażnik Jacek Baranowski. – W tym miejscu skazany przycinał odrosty akacji. Dużo osób zgłasza takie rzeczy i w miarę możliwości staramy się tym zajmować. Osoby, które wysłaliśmy, dostały zlecenie przyciecia gałęzi i krzaków. Nie mają ciągnika, a wyłącznie sekatory. Zakończenie pracy zgłaszają do mnie i dopiero po kolejnych dwóch, trzech dniach gałęzie odbiera firma sprzątająca – mówi J. Baranowski.

– Gdybyśmy mieli zlecać sprzątanie miasta wyłącznie specjalistycznej firmie, wówczas płacilibyśmy za jej usługi znacznie więcej. Stąd rola odrabiających kary ograniczenia wolności. A ci idą we wskazane miejsce i pracują tymi narzędziami, które im damy. Zajmuje to więcej czasu, bo tym osobom wyznacza się spory obszar i nie są oni w stanie zrobić wszystkiego tak szybko, jak firma. Jest to natomiast praca, która nas nie kosztuje – dodaje strażnik.

Joanna Sokołowska
i Damian Śliżewski

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media