Koronawirus. DJ. na wózku zrobi imprezę w internecie! Tak chce pomóc szpitalowi

Witam Nowa Sól, witam okolice, witam wszystkich! Wiedząc jaki jest problem ze sprzętem dla naszych bohaterów nowosolskiego szpitala, postanowiłem umilić wszystkim czas kwarantanny zbiórką pieniędzy na zakup materiałów do produkcji masek, przyłbic ochronnych dla szpitala w Nowej Soli i służb ratunkowych!” – napisał na Facebooku Daniel Kawszyn, który zajmuje się didżejką

Ten pomysł zrodził się spontanicznie. Daniel Kawszyn na piątkowy wieczór zaplanował wydarzenie muzyczne, w którym chce informować o zbiórce na szpital. A po drugie – umilić czas mieszkańcom Nowej Soli przebywającym w domach w ramach społecznej kwarantanny.

Niejeden raz pomogli mi, może tym razem uda mi się pomóc im” – napisał Daniel w treści wydarzenia na Facebooku.

Co będzie się działo prócz zbiórki? „Zrobimy wirtualne party bez wychodzenia z domu. Zaprośmy znajomych do wydarzenia, bawmy się i pozdrawiajmy podczas transmisji, kogo tylko mamy ochotę” – zachęca do udziału w wydarzeniu Kawszyn.

Link do zbiórki znajdziecie TUTAJ. Poczytajcie o niej, a w piątek posłuchajcie muzycznego seta DJ. z Nowej Soli.

***

jego przygodzie z didżejką opowiedzieliśmy przed kilkoma laty na łamach „Tygodnika Krąg” w tekście „Kim są nowosolscy didżeje?”. Wtedy pisaliśmy:

W byciu didżejem nie ma żadnych barier, co pokazuje przykład Daniela Kawszyna, który przybrał pseudonim muzyczny DJ. DaN. Chłopak jeździ na wózku po wypadku, do jakiego doszło blisko 15 lat temu. Los sprawił, że u progu dorosłego życia został kaleką. I wtedy mocno poszedł w muzykę.

– To był sposób na zapomnienie o tym, co się stało, na oderwanie się od rzeczywistości. Muzyką klubową interesowałem się od zawsze. Sporo jeździłem na dyskoteki i didżejka stała się w pewnym sensie wytrychem do tego świata sprzed wypadku, pewną odskocznią od mojej niepełnosprawności – opowiada DJ. DaN.

Swoje pierwsze kawałki nagrał niedługo po wypadku. – Zacząłem tworzyć sety na komputerze, z czasem stopniowo kupowałem jakiś sprzęt, czyli kontoler, mixer i playery, które podłącza się do komputera. Nie trzeba płyt wozić, tylko wszystko ma się na nośnikach pamięci albo na laptopie – mówi DJ. DaN, który sporo grywał w nowosolskim Tabu.

Jako swojego idola, podobnie jak DJ. Smile, wskazuje na DJ. Alexa. – Za moich czasów, jeszcze przed wypadkiem, jeździło się do Protektora, którego Alex był rezydentem – mówi. – Grał na megapoziomie. Z kolei w wakacje ze znajomymi jeździliśmy do Leśnej, gdzie na bardzo fajnym poziomie grali didżeje z Leszna. Dziś, mam takie wrażenie, nie wszyscy jeżdżą na imprezy dla muzyki czy dla konkretnego didżeja. Dziś niestety didżej ma zagrać przeboje z radia. To, co jest popularne, sławne i według mnie nie jest do końca dobre. Jak pogrywam na radyjku internetowym, staram się grać swoją muzykę, którą wyrażam siebie.

– Nie wydaje ci się, że didżejka to dla niektórych sposób na łatwy pieniądz, bo grając do kotleta można szybko zarobić parę złotych? – pytamy Kawszyna.

– Nie można uogólniać. Jest spora część ludzi, którzy to robią z pasją. To jest poza dyskusją. Ale nie brakuje też takich, którzy grają, bo to jest łatwy pieniądz. Inni może nasłuchali się, że didżej laski wyrywa, jeszcze inni może to robią dla jakiegoś poklasku. Sprzęt zrobił się tańszy, to i narobiło się didżejów. Niedawno w jednym z marketów był kontroler muzyczny za chyba 200 zł. Sprzęt można kupić, ale to trzeba mieć w serduchu – uśmiecha się DJ. DaN”.

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media