Awans Pogoni po 10 latach! [ROZMOWA Z RAFAŁEM GALASEM]

– Ważne było też to, że zawodnicy potrafili poświęcić swoje jakieś tam ambicje dla drużyny. Ci, którzy musieli popracować z tyłu, żeby ktoś z przodu mógł strzelać bramki, to rozumieli i nie robili z tego problemu. To było bardzo ważne, wcześniej słyszałem o jakichś drapaniach się między chłopakami, ale tego teraz nie było. Każdy znał swoją rolę, dorzucał swoją cegiełkę. I summa summarum to dało taki efekt – mówi o awansie do okręgówki Rafał Galas, trener Pogoni Przyborów

To był wielki sezon klubu z Przyborowa – to można już śmiało powiedzieć, mimo że rozgrywki klasy A jeszcze się nie zakończyły.

Przyborowianie zdobyli póki co w 21 meczach 55 punktów, mają 19 (!) punktów przewagi nad drugą Łężycą. Już w weekend 5-6 maja zapewnili sobie awans do okręgówki. W ubiegłą sobotę u siebie rozgromili Orła Szlichtyngowa 6:1. Później świętowali awans. Awans po 10 latach.

***

Mateusz Pojnar: Pierwsze uczucia, wrażenia po tym sukcesie?

Rafał Galas, trener Pogoni Przyborów: Na pewno wszyscy się cieszymy. Pracowaliśmy na to ciężko przez cały rok. Co tu dużo mówić, dzięki pracy tych chłopców, ich zaangażowaniu, poświęcaniu czasu, pracy zawodowej, załatwianiu sobie wolnego – dzięki temu jest awans.

Im wszystkim się chce. Kiedy tylko mogą, są na treningu. Jest fajna atmosfera i stąd ten wynik.

Szybko to załatwiliście, już w 20. kolejce. Czyli to był łatwy sezon?

Z perspektywy czasu wydaje się, że to przyszło rzeczywiście łatwo, bo sześć kolejek przed końcem rozgrywek, a już awans mamy. Ale runda jesienna była trudniejsza. Myślę, że po naszym meczu z Łężycą inne zespoły pękły i pogodziły się, że w tym roku nie awansują.

Mecz z Łężycą był przełomowy?

Tak, bo zrobiło się dziewięć punktów różnicy na naszą korzyść. Było widać po ich następnych wynikach, że tak jakby zeszło z nich powietrze.

Pogoń wraca do okręgówki po 10 latach. Można nazwać tę chwilę historyczną?

Na pewno tak, to jest malutka miejscowość i znaleźli się tacy ludzie, którzy chcą coś zrobić. Nie mówię tylko o moich zawodnikach, ale i o zarządzie, bo ich czas, też co niektórych wsparcie finansowe – to wszystko pomogło i jakoś funkcjonuje.

Co było kluczem do awansu, jeśli chodzi o sam zespół? Zbalansowanie między ofensywą a defensywą? Bo i tu, i tu trener miał klasowych jak na lokalne realia piłkarzy.

Strzeliliśmy najwięcej bramek, najmniej też straciliśmy, więc to wszystko rzeczywiście było zrównoważone.

Ważne było też to, że zawodnicy potrafili poświęcić swoje jakieś tam ambicje dla drużyny. Ci, którzy musieli popracować z tyłu, żeby ktoś z przodu mógł strzelać bramki – to rozumieli i nie robili z tego problemu. To było bardzo ważne, wcześniej słyszałem o jakichś drapaniach się między chłopakami, ale tego teraz nie było. Każdy znał swoją rolę, dorzucał swoją cegiełkę. I summa summarum to dało taki efekt.

Miał trener do dyspozycji lokalnie uznanych zawodników. Jak dało się ich pogodzić w szatni?

Nie było żadnego problemu. Myślę, że pomagają w takich sytuacjach wyniki, bo na pewno dużo trudniejszy był poprzedni sezon, kiedy trzeba było się utrzymać. Byliśmy uzależnieni od wyników innych zespołów, trzeba było gonić, a jesienią zaczęliśmy sezon od zera. Tylko zależało to od nas, jak to będzie wyglądało.

A to, że chłopaki się dogadali, można wytłumaczyć w prosty sposób – jeżeli ktoś umie grać w piłkę i wie, że dzięki współpracy jednego z drugim coś z tego będzie, to wtedy to funkcjonuje.

Kogoś trener wyróżniłby w sposób szczególny?

Nie chciałbym wyróżniać nikogo, bo najważniejsza jest drużyna. Byli tacy zawodnicy, którzy strzelali najwięcej bramek – Otulak czy Marciniak. W środku pola kupę asyst miał „Dziadzik”, czyli Piotrek Serafin, który mimo wieku daje przykład chłopakom, jeśli chodzi o podejście i zaangażowanie. Biega, walczy, naprawdę jest przykładem.

Nie chciałbym kogokolwiek pominąć, bo każdy, kto występował w tym sezonie na boisku, pomógł.

Myśleliście już o jakichś wzmocnieniach, wiadomo, czy ktoś odejdzie?

Na dzisiaj jeszcze nie. Na pewno musimy znaleźć jakiegoś młodzieżowca, bo teraz będzie musiało ich grać dwóch. A czy ktoś będzie miał chęć przyjść i pograć z nami, to na razie nie mam pojęcia, jest trochę czasu.

Myślę sobie tak: oni zrobili awans i oni sobie spokojnie poradzą w okręgówce. Jeśli oczywiście wszyscy zostaną, bo to jest klucz.

To wróżenie z fusów, ale powróżmy. Jak Pogoń będzie wyglądała w tej okręgówce? Szczególnie na tle innych naszych drużyn – Amatora i Mieszka.

Ten zespół spokojnie powinien sobie poradzić, jeśli ludzie nie poodchodzą. Graliśmy sparingi z IV ligą, z okręgówką – wiadomo, mecze kontrolne to inna bajka – i sportowo sobie radziliśmy z tymi drużynami.

Dla co niektórych chłopaków to będzie fajna przygoda, bo pojadą do Żar czy do Iłowy na fajne boiska, do klubów z tradycjami, które w przeszłości grały choćby w III lidze. Jeśli dojdzie do tego fajne granie z naszej strony, to już w ogóle będzie dobrze.

Czego życzyć zatem Pogoni w sezonie 2018/2019, o co będziecie grali?

Życzyć trzeba, żeby wszyscy byli zdrowi. To jest najważniejsze. Jak będzie zdrowie, to damy radę.

***

Prezes Pogoni Jarosław Bawłowicz i działacze dziękują wójt gminy wiejskiej Izabeli Bojko za pomoc i okazane dla klubu wsparcie.

Wyniki 21. kolejki klasy A:

Ikar Zawada – GKS Siedlisko – 31 maja

Sparta Łężyca – Dąb II Przybyszów 3:1

Czarni Rudno – Drzonkowianka Racula 4:3

Avia Siedlnica – LKP Stypułów 2:4

Chynowianka Zielona Góra – MKS Nowe Miasteczko 4:2

1. Pogoń2155
2. Sparta2139
3. Dąb II2133
4. Ikar2031
5. Drzonkowianka2131
6. Czarni2028
7. Chynowianka2126
8. Błękitni Lubięcin2025
9. Orzeł2125
10. MKS2024
11. GKS2024
12. LKP2121
13. Avia2019

 

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *