Po półfinale Mistrzostw Polski. To przyszłość Astry? „Każdy nosi buławę w swoim plecaku” [ZDJĘCIA]

Tak odpowiada trener Edward Szwec, parafrazując znane powiedzenie, na pytanie, czy w przyszłości któryś z zawodników rywalizujących w półfinale Mistrzostw Polski Młodzików zagra w seniorskiej Astrze. Najlepsza nasza para zajęła piąte miejsce, nie awansowała do finałów

Turniej odbył się w Nowej Soli na boiskach do plażówki Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Rywalizowało 16 par z województwa lubuskiego, wielkopolskiego, zachodniopomorskiego, pomorskiego i śląskiego. Walczyły o cztery miejsca, które premiowały awansem do finału Mistrzostw Polski Młodzików w beach volleya. Ten odbędzie się w Sulejowie na Mazowszu pod koniec lipca.

– Impreza stała na bardzo dobrym poziomie i o awansie decydowały naprawdę duże umiejętności. Reprezentanci Lubuskiego – po dwie pary z Krosna Odrzańskiego i dwie z Nowej Soli – spisały się na miarę swoich możliwości. Warto dodać, że zawodnicy Astry Nowa Sól to chłopcy o rok młodsi od rywali i w przyszłym roku mogą powalczyć o czołowe lokaty – podkreśla Edward Mazurkiewicz z MOSiR.

Turniej trwał dwa dni, łącznie rozegrano 30 meczów. Wygrała para Kamil Małecki/Tomasz Szymlet (Szamotuły).

Najlepsi wśród siatkarzy Astry okazali się Alan Zakrzewski i Hubert Bugaj. Zajęli piąty plac. Nasza druga para – Dorian Chmielewski i Karol Kaczmarek – zakończyli zmagania w przedziale 9-12.

– I jedna, i druga para ma swoje wady i zalety – przyznaje Edward Szwec, trener Astry. – W pierwszych meczach przegrali ewidentnie z głową, z niewiarą w swoje umiejętności, zagrali jacyś wycofani. Miałem do nich pretensje, bo zdobywali punkty, a zachowywali się tak, jakby chcieli przeciwnika przeprosić, że je zdobywają. Fakt też jest taki, że oni wszyscy są rok młodsi od reszty, mają jeszcze czas. Zaczęliśmy grać na plaży w maju. To krótki okres. Najważniejsze, że są chętni do treningu – i z tego coś wyjdzie. Gdyby już teraz zaczęli seryjnie wygrywać, to przekonaliby się, że bez pracy można coś osiągnąć. A tak wiedzą, jak grają, dowiedzieli się, jak grają inni i mają dalszy wytyczony kierunek do pracy.

– To są kandydaci do gry w przyszłości w seniorskiej Astrze?

– Każdy nosi buławę w swoim plecaku. My, trenerzy, chcemy, żeby się rozwijali. A jak oni skorzystają z tego? To ich sprawa. Do tego dochodzą parametry, ilość miejsc dla tych niższych zawodników na parkiecie jest policzona. Całe życie siatkarskie przed nimi. Mają swoje atuty – już coś umieją, mają gdzie trenować i mają dopiero 14 lat. I co najważniejsze – pracują – mówi Szwec.

Przedstawmy pokrótce wszystkich czterech zawodników, którzy walczyli w półfinale MP.

Dorian Chmielewski: – Moja przygoda z siatkówką rozpoczęła się dwa lata temu. Rodzice mnie namawiali. Na początku byłem niechętny, były wcześniej kajaki, tak mnie rzucało z kwiatka na kwiatek. W końcu wybrałem tę siatkówkę. Na początku w ogóle nie chciało mi się trenować. Ale z czasem było coraz lepiej i złapałem bakcyla. Cieszę się z tego, że mam dobre warunki fizyczne do tego sportu. Pierwszy mecz przegraliśmy po walce z Kołobrzegiem, nie czułem już nóg w końcówce. Generalnie wolę grać w hali, lubię atakować, a w plażówce to jest utrudnione. W hali mam zasięg, skaczę nad blokiem i robię, co chcę. W przyszłości chciałbym zagrać w Plus Lidze.

Alan Zakrzewski: – Zaczęło się tak, że tata mnie namawiał, ja nie chciałem grać w siatkę. Ale zaczęły się treningi, powoli się uczyłem i tak jest do teraz. Pochodzę z siatkarskiej rodziny, trzech moich braci gra w siatkę. Na pewno marzy mi się kariera seniorska i I liga w Nowej Soli. Wolę grać w hali, jest łatwiej, dłużej tam trenuję, na piasku dopiero zaczynamy. Przegraliśmy pierwszy mecz, słabo poszło, bo byłem zaspany (śmiech). Dzisiaj pogoda nie dopisywała, jak jest zimniej, lepiej gra się w plażówkę.

Hubert Bugaj: – Chodziłem wcześniej na judo, ale miałem problemy, nie mogłem ćwiczyć. Później próbowałem coś z piłką nożną, też nie wychodziło. W szkole trener Edward Szwec zapytał, czy nie chciałbym spróbować grać w siatkówkę. Spróbowałem i gram do teraz. Marzenia? Dotrzeć w tym sporcie jak najwyżej. Jesteśmy przyzwyczajeni do hali, na plaży trudniej się porusza. Dzisiaj to nie było to, co na finałach wojewódzkich, gdzie wygraliśmy.

Karol Kaczmarek: – Miałem predyspozycje do piłki nożnej, grałem w nią. Złapałem kontuzję nogi i musiałem odpuścić. Przez trzy lata nic nie trenowałem, ale trener Szwec namówił mnie na siatkówkę. Przeszedłem specjalnie z „piątki” na Starym Żabnie do „Elektryka”. Zdecydowanie lepiej gra mi się w hali.

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media