Gołębiowski – chłopak, który nie odpuszcza

Mistrz Tomasz Makowski ma powody do zadowolenia. Michał Gołębiowski, jego podopieczny, zwyciężył starcie z Dominikiem Matuszem na gali w Zawierciu. – Teraz kilka dni odpoczynku i szykujemy się na nowosolską galę MFC 15! – w głosie Gołębiowskiego słychać bojowe nastawienie. I słusznie!

Galę Noc Wojowników w Zawierciu przeprowadziła w ub. piątek organizacja All Styles Championship.

Po wygranej walce z Gracjanem Rzepą w Zielonej Górze na MFC 14 teraz utalentowany Michał Gołębiowski zmierzył się z Dominikiem Matuszem z Oświęcimia, m.in. zdobywcą pierwszego miejsca na Mistrzostwach Polski WKA czy drugiego na Mistrzostwach Europy tej samej organizacji.

Michał wygrał ten pojedynek pewnie 3:0 w rundach. – Rozmawiałem później z przeciwnikiem, powiedział mi, że w drugiej rundzie siadła mu wątroba po moich kopnięciach i opadł z sił. Jestem zadowolonym z walki, ale zawsze może być lepiej. Teraz kilka dni odpoczynku po walce i szykujemy się na MFC 15! – podsumowuje Gołębiowski.

A jak bitka w Zawierciu wyglądała z perspektywy trenerskiej? – Matusz to dobry zawodnik, baliśmy się też tego, żeby Michałowi nie odnowiła się kontuzja, którą złapał przed walką w Zielonej Górze. Miał pęknięty palec w stopie. Mieliśmy więcej kombinowania: co robić, jak trenować, żeby ten palec przetrwał. Michał jest bardziej kopiącym zawodnikiem, więc popracowaliśmy nad boksem, zamykaniem wszystkiego jedną nogą. Podczas sparingów kontuzja też dawała znać. I rzeczywiście odezwała się w pierwszej rundzie walki z Dominikiem Matuszem, ale Michał poradził sobie dobrze. Przetrwał, mimo że to dokuczało mu już przez całą walkę. W przerwach mówił, że bardzo go to boli. Najważniejsze, że wytrwał i pokazał klasę – podkreśla Tomasz Makowski, szef Maku Gym, multimedalista Mistrzostw Świata K-1 i muaythai.

Ważne w kontekście piątkowej walki jest to, że Gołębiowski pokonał ból, pokazał charakter. – To taki chłopak, który nie odpuszcza. Jest jeszcze młodym zawodnikiem, widzimy sporo braków, nad którymi trzeba pracować, do tego musi nabierać cały czas doświadczenia, wszystko przyjdzie z czasem. Na początku zbierał trochę prostych. Michał staje się coraz bardziej kompletnym zawodnikiem, a co będzie z nim dalej, czas pokaże – mówi „Maku”.

Teraz Michał Gołębiowski, o czym wspomniał wcześniej, zawalczy na MFC 15 w Nowej Soli. Gala odbędzie się już 15 grudnia. – Musi się zregenerować, pozbierać i albo uraz ustąpi, zagoi się, albo będziemy musieli to jakoś zneutralizować, żeby ten palec mu tak nie dokuczał i mógł walczyć w stu procentach – tłumaczy Tomasz Makowski.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *