Maciej Koszela w 20 najlepszych na świecie!

Nowosolanin startował na 60 m w Halowych Mistrzostwach Świata Masters w Toruniu. – Nie spodziewałem się, że pojadę tam biegać, a wyjadę z inną głową. To tak jakbym był u najlepszego trenera mentalnego – przyznaje Koszela. Rywalizował m.in. z Francisem Obikwelu, legendą sprintu

Maciej Koszela kocha bieganie – tu nie ma żadnych wątpliwości. W ubiegłym roku po ponad 20 latach wrócił do sprintu. Ale napisać tylko, że wrócił, to nic nie napisać. Wrócił bowiem w wielkim stylu. Przykład? Start choćby sprzed miesiąca. Został halowym Wicemistrzem Polski masters w sprincie 60-metrowców. Powtórzył tym samym sukces, który osiągnął już rok temu. Poprawił też swój wynik z poprzednich mistrzostw – pobiegł 7,43 s.

Mistrzostwa Świata

Teraz Maciej Koszela poszedł za ciosem. Wystartował w Toruniu na Halowych Mistrzostwach Świata Masters. – Zapisałem się tylko na 60 m, ale teraz żałuję – uśmiecha się Koszela. – Mogłem też spróbować na 200 i 400 m, ale wszystko w swoim czasie.

W eliminacjach nasz człowiek nabiegał 7,60, a w półfinale 7,55. To zapewniło mu 20. miejsce na świecie w kategorii M40! – Co prawda te wyniki nie są dla mnie rekordowe, ale jestem po małej kontuzji, po czasie odpoczynku. Nie byłem w takim gazie jak na Mistrzostwach Polski – podkreśla Maciej Koszela.

Maciej Koszela na MŚ (pierwszy z lewej)

To naprawdę duży sukces zawodnika z Nowej Soli. A pojechał do Torunia z nastawieniem, że pobiegnie tylko eliminacje i wraca do domu: – Już się przebierałem, pakowałem, planowałem trasę, a tu chłopaki do mnie podchodzą i mówią: Maciek, jesteś w półfinale. Oczywiście po tym 20. miejscu jest zawsze jakiś niedosyt, pojawia się myślenie, że mogłem więcej. Jak człowiek jedzie na takie zawody, to myśli: super, że w ogóle mogę w nich wystartować. To jest takie ludzkie, że później są wątpliwości, że mogłem wziąć lepsze buty, lepszą odżywkę itd. Te dwa dni to był chyba najlepszy trening mentalny, jaki mogłem sobie zrobić. Nie spodziewałem się, że pojadę tam biegać, a wyjadę z inną głową. To tak jakbym był u najlepszego trenera mentalnego. Wróciłem całkowicie inaczej nastawiony do sportu. Zobaczyłem, jak biega, a nawet jak rozgrzewa się świat. I my wśród tych zawodników wyglądaliśmy – powiedzmy – półamatorsko. Oni budowa mocno atletyczna, a my jak chłopcy z podstawówki, którzy przyjechali się ścigać ze studentami. Ale głowa do góry, wszystko zrobiliśmy jak trzeba i nie wstydzę się absolutnie niczego. Wyciągam wnioski, mam chęci, żeby dalej startować.

Obikwelu

Co trzeba podkreślić, w jego kategorii biegł np. Francis Obirah Obikwelu, nigeryjski lekkoatleta, od prawie 20 lat obywatel Portugalii. Lista sukcesów Obikwelu jest długa, to m.in. były Mistrz Świata juniorów, medalista seniorskich MŚ, Wicemistrz Europy i Wicemistrz Olimpijski. W 2006 został wybrany najlepszym lekkoatletą w Europie.

– Ścigałem się z nim w półfinale. On był na czwartym, ja na pierwszym torze. Chociaż „ściganie” to trochę za duże słowo, ale przyjemność biegania z kimś takim jest niesamowita. To duży prestiż, samo uczestnictwo w takiej rywalizacji było dla mnie zaszczytem – mówi Maciej Koszela.

Jego sportowe plany na przyszłość?

– To moje marzenia: szykuję się na mistrzostwa Polski, które odbędą się pod koniec czerwca – tym razem w Białymstoku. Tam przygotowuję się na 100, 200 i 400 m. Jeżeli zajmę dobre miejsce na 400 m, bo o tym dystansie głównie myślę, to chciałbym spróbować się na wrześniowych mistrzostwach Europy w Wenecji. Gdyby to wszystko się udało, będę bardzo szczęśliwy.

Trzymamy kciuki, Maciek!

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *