Nadzieja naszej siatkówki

Młodziki Astry w półfinale Mistrzostw Polski wywalczyli trzecie miejsce. Choć grali bardzo dobrze to i tak czują wielki niedosyt. – Mogliśmy wygrać, zwycięstwo było w naszym zasięgu – przekonuje Alan Zakrzewski, kapitan drużyny

Duża Astra z pewnością nie będzie cierpieć na brak świeżej krwi. Świadczą o tym doskonałe wyniki naszych młodszych siatkarzy. Największy sukces w ostatnim czasie osiągnęli Młodzicy, którzy dostali się do półfinału Mistrzostw Polski w Kielcach. Drużyna w składzie: Alan Zakrzewski – kapitan, Emerson Tahapary, Wojciech Mikusiński, Karol Kaczmarek, Hubert Bugaj, Jacek Sznajdrowski, Dorian Chmielewski, Krystian Mroziuk, Stanisław Zbroja, Patryk Zapf, Adrian Poklepa, Michał Bednarz i Mateusz Adamczak pokazała charakter i sportowe umiejętności walcząc w ogólnopolski turnieju.

Kończący szkoły podstawowe młodzi siatkarze na zakończenie gry w Młodzikach wygrali rywalizację w naszym województwie, a następnie weszli do ćwierćfinału w Kędzierzynie Koźlu. Grali z zespołami z województw dolnośląskiego, śląskiego, opolskiego i lubuskiego. Z sześciu zespołów dwa awansowały do półfinału. – Trochę nam sprzyjało szczęście, ale z drugiej strony szczęście sprzyja lepszym. Zdarzały się trudne mecze, jednak potrafiliśmy się podnieść i zwyciężyć. Zawsze powtarzam chłopakom, że w siatkówce nie ma momentu, że się na pewno wygrało albo przegrało. Jak dwie ostatnie, decydujące o wyniku piłki w meczu się wygra, to dopiero można to pewnie powiedzieć – zauważa Edward Szwec, trener Młodzików Astry.

Astra Nowa Sól awansowała do półfinałów zaraz za zespołem z Jastrzębia, który jak się później okazało wygrał Mistrzostwo Polski. W półfinałach w Kielcach nowosolanie grali z zawodnikami z klubów: warszawskiego, kieleckiego i leżajskiego. Wyżej awansowały dwa pierwsze zespoły.

– Przegraliśmy z Warszawą i Kielcami, wygraliśmy z Leżajskiem. Tym samym zajęliśmy trzecie miejsce. Z jednej strony można powiedzieć, że przed turniejem bralibyśmy wynik w ciemno, ale później apetyt zawsze rośnie – przyznaje trener Szwec.

Wspomina, że nasi młodzi siatkarze nieco się stremowali widząc drużynę choćby ze stolicy. – Zwracają uwagę na stroje innych chłopaków. Zaczynają się zastanawiać, czy są równie dobrzy w grze. Zapominają, że koszulki nie grają. Trzeba ich stawiać na nogi i podbudowywać psychicznie. Kiedy to się uda, idą jak burza – zaznacza E. Szwec.

Trener podkreśla, że dobry siatkarz musi być stale głodny sukcesu. – Nasi zawodnicy zostali zauważeni w kraju, a ich gra bardzo się podobała. Nie mieliśmy jeszcze w tej kategorii tak mocnego zespołu – cieszy się trener.

Według niego byłoby jeszcze lepiej, gdyby młodzież garnęła się do klas sportowych. Zawodnicy zwycięskiej drużyny Młodzików idą od września do szkół ponadgimnazjalnych. Zapowiadają, że będą się uczyć w Nowej Soli, żeby mieć blisko na treningi.

– Jestem z nich bardzo zadowolony, to bardzo dobra młodzież, wciąż znajduję z nimi wspólny język. Dzisiaj 15-letni siatkarze są naszą przyszłością. Przychodzimy wspólnie na mecze pierwszej Astry. Czują, że są częścią wielkiej drużyny, a to ważne – stwierdza E. Szwec. Trener żartuje, że dla chłopaków jest dziś tylko jeden cel – rosnąć, rosnąć jak najwyżej. – Stale sprawdzają ile mają wzrostu – mówi z uśmiechem trener.

Zdaniem Wojtka Mikusińskiego turniej półfinałowy wypadł dobrze, ale mogli zagrać lepiej. Hubert Bugaj i Dorian Chmielewski również uważają, że choć w pierwszym meczu im trochę nie wyszło, to stać ich było na to, żeby ograć wszystkich. Emerson Tahapary nie ukrywa, że siatkówka stała się dla niego bardzo ważna. – Kiedy grałem w nogę, ale szybko doszedłem do wniosku, że to nie dla mnie. Wybrałem siatkówkę i to była słuszna decyzja. Mam nadzieję, że wygram z Astrą wielkie turnieje – przekonuje Emerson.

Dla siatkówki zmienili szkołę z „piątki” na „ósemkę” Karol Kaczmarek i Krystian Mroziuk. Obaj wiedzą, że wybrali słusznie.

Kapitan Alan Zakrzewski śmieje się mówiąc, że czasami trzeba wszystkich kolegów trzymać w ryzach, ale nigdy jeszcze nie musiał zachęcać ich do trenowania. – Każdemu z nas zależy, żeby być w siatkówce mistrzem, żeby osiągnąć sukces. Wiemy, że nas na to stać – mówi A. Zakrzewski.

Do końca maja młodzi siatkarze grają na hali, a od czerwca rozpoczynają rywalizację w plażówce. Podkreślają, że na piachu też wiele potrafią.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *