KSW: Nie ma nowego króla na tronie wagi lekkiej

Maciej Kazieczko przegrał z Marianem Ziółkowskim przez poddanie w drugiej rundzie. Tym samym pas kategorii lekkiej KSW pozostał na biodrach Golden Boya. Mistrz mimo wszystko chwalił naszego zawodnika: – On ma jeszcze sporo walk przed sobą i spokojnie sięgnie po to mistrzostwo. Ale myślę, że wtedy, gdy mnie już tu nie będzie

Stawką starcia Marian Ziółkowski – Maciej Kazieczko na KSW 60, które zapowiadaliśmy na łamach „Tygodnika Krąg”, był pas kategorii lekkiej. Kazieczko liczył, że Ziółkowskiemu ten pas odbierze. A obecny mistrz o pseudonimie Golden Boy chciał potwierdzić, że w tej wadze to on jest królem. To była dla niego pierwsza obrona pasa po tym, jak zdobył go pokonując Romana Szymańskiego.

Na początku sobotniej walki panowie podeszli do siebie z dużą dozą respektu. Postawili na starcie na walkę w stójce. Z biegiem czasu coraz bardziej widoczna była przewaga Ziółkowskiego, który dobrze ruszał się w klatce i robił użytek ze swojego zasięgu.

W drugiej rundzie mistrz trafił pretendenta mocnym ciosem i zawodnik Ankosu Poznań przewrócił się. Później obaj wrócili do wymiany w stójce, ale cios Ziółkowskiego ponownie zwalił z nóg Kazieczkę. W końcu Golden Boy złapał duszenie zza pleców i zakończył tę walkę 36 sekund przed końcem drugiej rundy.

Marian Ziółkowski mówił tuż po walce: – Z jednej strony cieszę się, że to tak wyglądało, z drugiej trochę mi szkoda Maćka, bo to jest spoko gość. I wiem, że on ma jeszcze wiele walk przed sobą i spokojnie sięgnie po to mistrzostwo. Ale myślę, że wtedy, gdy mnie już tu nie będzie.

Według mistrza KSW walka szła równo, ale „różnicę robiły ciosy, po których Maciek się chwiał”. – Utrzymywał bardzo dobre tempo, więc naprawdę brawa dla Maćka – mówił Marian Ziółkowski.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content