Kolarz Mateusz Kokowski pojedzie na mistrzostwa świata! [ROZMOWA]

Nowosolski kolarz weźmie udział w ważnych zawodach w stolicy Bośni i Hercegowiny. – W tym roku wyścigi kwalifikacyjne odbywały się między innymi w Australii, Stanach Zjednoczonych czy Korei – opowiada Mateusz Kokowski

Mateusz Pojnar: Pana przygoda z kolarstwem zaczęła się od Turkotu…

Mateusz Kokowski: Tak, od wycieczek rowerowych w podstawówce z nowosolskim klubem Turkot. W następnym roku zapisałem się do LKS Trasa Zielona Góra, gdzie dostałem pierwszy rower szosowy i uczestniczyłem w wyścigach na szosie w kat. junior młodszy.

Gdy Rafał Nowak założył w Nowej Soli UKS Peleton, zacząłem reprezentować jego barwy.

Skąd wzięła się pana pasja?

Tak jak już powiedziałem, zacząłem od wycieczek rowerowych, zwiedzania okolicznych zabytków. I z czasem zaczęło mi się podobać pokonywanie coraz dłuższych tras z jak najlepszą średnią prędkością. Wiedziałem, że wówczas najbliższy klub kolarski jest w Zielonej Górze, więc pojechałem na pierwszy trening z tatą. Na zajęcia dojeżdżałem tam oczywiście rowerem.

Rok później poznałem Rafała Nowaka i zostałem jednym z pierwszych zawodników nowego Peletonu. Tak mi się spodobała jazda, rywalizacja w zawodach, że do tej pory to mi towarzyszy w życiu.

Co było dalej?

Pojawiły się pierwsze miejsca. Później kolega namówił mnie do startu w parach w wyścigu etapowym dookoła Kotliny Kłodzkiej. To był rok 2007 i wtedy zacząłem starty w wyścigach MTB. W cyklu GP MTB Zielonej Góry udało mi się zająć w generalce drugie miejsce.

Od 2010 regularnie brałem udział w cyklu Kaczmarek Electric MTB – kilka razy stawałem na podium w poszczególnych edycjach. W generalce najwyżej byłem na drugim miejscu.

Jak dotąd wystartowałem we wszystkich nowosolskich wyścigach Kaczmarka. Nigdy nie wygrałem, ale kilka razy byłem drugi.

Brałem udział również w maratonach MTB na dystansie giga w Polsce, Czechach i Słowacji. Ukończyłem takie wyścigi jak Sudety MTB Challenge, Beskidy MTB Trophy czy jeden z najtrudniejszych wyścigów w Europie – Salzkammergut Trophy w Austrii na najdłuższym dystansie 210 km, przy 7700 m przewyższenia. Przejechałem go w 13,5 godz.

Brałem też udział w wyścigu Bike Adventure i w jazdach na Śnieżkę i Szrenicę, gdzie miałem drugie miejsce w kat. M-30.

Ostatnio wróciłem do startów w wyścigach szosowych, głównie w cyklu Via Dolny Śląsk – te wyścigi są stosunkowo blisko i organizacja jest na bardzo dobrym poziomie.

Czyje barwy pan teraz reprezentuje?

Od 2017 jeżdżę w Seven Perceptus Team. Na początku głównym celem była walka w klasyfikacji generalnej Kaczmarka – indywidualnie i drużynowo. W ub. sezonie zajęliśmy drużynowo pierwszy plac.

W zeszłym sezonie w klubie pojawił się pomysł stworzenia składu MTB i szosowego, by spróbować powalczyć równocześnie w cyklu Via Dolny Śląsk. Zdecydowałem się wrócić do ścigania na szosie.

Ma pan teraz możliwość startu w mistrzostwach świata. Proszę opowiedzieć w szczegółach o tej imprezie.

UCI Granfondo World Series (dawniej UCI World Cycling Tour) to seria wyścigów sankcjonowanych przez UCI rozgrywanych na całym świecie. Około 25-30 zawodów kwalifikuje najlepsze 20 proc. kolarzy w każdej grupie wiekowej do UCI Granfondo World Championships, gdzie mistrzowie otrzymują upragnioną tęczową koszulkę.

Koncepcja UCI Gran Fondo World Series skupia się zarówno na bardzo wyczynowych kolarzach, którym brakuje umiejętności i talentu, by zostać kolarzem Pro Elite albo którzy nadal chcą rywalizować na wysokim poziomie w późniejszym wieku, jak i na kolarzach, którzy lubią po prostu zadbać o kondycję.

Mateusz Kokowski (fot. Piotr Łabaziewicz)

W tym roku wyścigi kwalifikacyjne odbywały się m.in. w Australii, Stanach Zjednoczonych czy Korei. Udało mi się zdobyć kwalifikację w kat. 35-39 lat.

Gdzie odbędzie się finał?

10 października w Sarajewie. Trasa mistrzostw świata będzie miała 135 km i ponad 3000 m przewyższenia.

Start jest w Sarajewie, a meta w ośrodku narciarskim na wysokości ponad 1500 m n.p.m. w Jahorinie.

No to w październiku będziemy mocno trzymać kciuki. Według pana jak się ma na dziś polskie kolarstwo?

Jeśli chodzi o amatorskie ściganie, to poziom jest naprawdę z roku na rok coraz wyższy. Jest dużo programów treningowych, książek na temat treningów. No i trenerów, którzy wiedzą, jak poprowadzić zawodnika.

Kiedyś liczyły się tylko przejechane kilometry i średnie prędkości.

A dziś?

Czas, tętno i generowana moc. Większość treningów jest rozpisywanych na zasadzie interwałów i czasu spędzonego w określonych strefach według tętna, mocy – w zależności od rodzaju wyścigów.

A zawodowe kolarstwo? Mamy mistrza świata Michała Kwiatkowskiego i Rafała Majkę, medalistę igrzysk.

Rok temu była jeszcze polska drużyna w World Tour, która niestety z powodu pandemii została rozwiązana. Trochę szkoda, bo to była przepustka dla polskich zawodników, by ścigać się na największych imprezach na świecie, np. Tour de France. Mam nadzieję, że szybko znajdą się następcy, którzy będą osiągać takie same albo nawet większe sukcesy niż wspomniana dwójka.

Chciałby pan komuś podziękować za to, co udało się panu do tej pory osiągnąć w sporcie?

Przede wszystkim żonie i rodzicom, że mnie wspierają w tym, co robię. Od zawsze.

Dziękuję też klubowi Seven Perceptus Team, bo kolarstwo szosowe to jednak sport drużynowy i podczas startów pomagamy sobie w osiągnięciu jak najlepszego rezultatu.

Największe sukcesy Mateusza Kokowskiego

– 2. miejsce w wyścigu Wjazd na Szrenicę w kat. M-30,

– 4. w open na dystansie giga podczas maratonu z serii Bike Maraton w czasie Festiwalu Rowerowego w Szklarskiej Porębie,

– 3. w Górskich Szosowych Mistrzostwach Polski w kat. amator w Sosnówce,

– 4. w parze z kolegą w wyścigu etapowym Sudety MTB Challenge podczas ścigania przez sześć dni w Kotlinie Kłodzkiej,

– 4. w otwartych mistrzostwach kraju amatorów na Torze Poznań w kat. M-30 w tym roku (na 123 km średnia prędkość wyszła ponad 43 km/h),

– zdobycie kwalifikacji do mistrzostw świata UCI Grand Fondo 2021 w Sarajewie podczas wyścigu Bitwa Warszawska Tour w Nowym Dworze Mazowieckim – zajął 5. miejsce w kat. 35-39 lat,

– prócz tego sporo innych miejsc na podium, np. w GP Lubuskiego czy mistrzostwach Zielonej Góry w MTB, GP Kaczmarek Electric, Solid MTB Maraton.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content