Chłopak z Przyborowa w drodze do Superligi [PIŁKA RĘCZNA]

15-letni szczypiornista został wypożyczony z Trójki Nowa Sól do SMS-u Kwidzyn. – Mam szansę, żeby mi w życiu wyszło z tą ręczną – uśmiecha się Jakub Zuterek

Mateusz Pojnar: Treningi piłki ręcznej w Trójce zacząłeś niespełna cztery lata temu. Zresztą do SMS-u Kwidzyn jesteś wypożyczony z nowosolskiego klubu.

Jakub Zuterek: Tak, wszystko zaczęło się na początku 2018 r. W sumie całkiem niedawno.

Wcześniej w moim rodzinnym Przyborowie grałem w piłkę nożną, ale nasza grupa się rozpadła. Tata powiedział wtedy, że muszę pójść coś trenować. Spróbowałem piłki ręcznej i tak wyszło.

Pewnie zależało mu, żebyś się ruszał, rozwijał fizycznie.

To prawda.

A nie chciałeś kontynuować treningów piłki nożnej np. w Nowej Soli?

Chciałem, ale jakoś tak się potoczyło, że trafiłem do Trójki.

Jakie były te początki ze szczypiorniakiem?

Na starcie, tak uważam, zawsze jest dość łatwo. Szybko odnalazłem się w grupie, podczas meczów szło gładko. W Trójce trenował mnie Zbigniew Malaczewski. Atmosfera była świetna, miałem też fajny kontakt z drużyną seniorską.

Bardzo dobrze wspominam UKS. Zresztą póki co jestem tylko wypożyczony, więc kto wie – może jeszcze zagram w barwach Trójki?

Chciałbyś w pewnym momencie wrócić i reprezentować swój pierwszy klub?

Mam takie myśli.

A kiedy trafiłeś do SMS Kwidzyn?

Grałem w ręczną około trzy lata i w grudniu 2020 r. zadzwonił do mnie dyrektor kieleckiej Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Dostałem zaproszenie na testy, które odbyły się pół roku później, w czerwcu.

Na testach zjawiło się dokładnie 52 zawodników. Tych, którzy grają na mojej pozycji – na lewym rozegraniu – było aż siedmiu.

Jak zobaczyłeś, że jest taka konkurencja, co sobie pomyślałeś?

Że będzie trudno. Nie wypadłem źle, ale do Kielc ostatecznie się nie dostałem.

Zadzwonił za to dyrektor SMS Kwidzyn, że jest tam dla mnie miejsce i jeśli chcę, mogę pojechać do Kwidzyna, żeby uczyć się i trenować.

Miałem dylemat: zostać czy wyjechać.

Dlaczego się wahałeś?

Bo nigdy nie byłem w tamtejszej szkole, nikogo tam nie znałem. Nie wiedziałem, jak to wszystko funkcjonuje. Okazało się, że nie jest źle [uśmiech].

Jak bliscy i koledzy zareagowali na to, że wyjeżdżasz?

Nikt nie spodziewał się, że to tak szybko się potoczy. Gram sobie, gram i nagle jest taki przeskok. Dużo ludzi pozytywnie zareagowało, kibicują mi. Życzyli mi powodzenia.

Rodzice byli w szoku, że zostałem zauważony. Taki Kuba Zuterek z Przyborowa [śmiech]. Są ze mnie dumni. Nie mieli żadnych wątpliwości – od razu pozwolili mi na wyjazd.

Trener Malaczewski co mówił?

Że bardzo się cieszy. Jestem jego pierwszym wychowankiem, który dostał się wyżej.

Często wracasz do domu?

Tylko od święta. 9 stycznia wracam do Kwidzyna i wrócę dopiero na Wielkanoc.

Tęsknisz za Przyborowem, Nową Solą?

Trochę tak, ale nie mam czasu o tym myśleć. W szkole dni lecą bardzo szybko. Wstaję rano, idę do szkoły, jest trening, po powrocie do internatu lekcje i trzeba kłaść się spać. Cały dzień jest wypełniony.

Za tobą już cztery miesiące w nowej szkole. Jak się zaaklimatyzowałeś?

Nawet więcej niż cztery miesiące, bo na samym starcie, w sierpniu, byłem razem z chłopakami na obozie. To był taki camp wszystkich SMS-ów – Kwidzyna, Płocka i Kielc. Tam poznałem swoich kumpli z drużyny, też chłopaków z innych szkół. Okazali się bardzo spoko. I żyję z nimi dobrze.

A same treningi są spoko? Jak wygląda twój sportowy tydzień?

W Kwidzynie mamy siedem jednostek tygodniowo. Codziennie trenujemy w hali, a we wtorki i czwartki chodzimy dodatkowo na siłownię.

Na pewno Nowa Sól i Kwidzyn różnią się pod kątem poziomu treningów. SMS to jednak SMS – tutaj skupiają się na zbieraniu najlepszych chłopaków w kraju.

Nauki nie zaniedbujesz?

Na razie daję sobie radę, ale rzeczywiście nie jest tak łatwo, jak myślałem. Trudniej wiązać tak częste treningi z lekcjami.

Jak wam idzie w tym sezonie?

Gramy w lidze juniorów do lat 18, choć jesteśmy młodsi – taka jest zasada w SMS-ach: gra się w starszej kategorii wiekowej, żeby szybciej nabierać doświadczenia. Zajęliśmy przedostatnie miejsce, ale to nie ma znaczenia.

Od września będziemy już grali w seniorskiej II lidze, tak że poziom znowu radykalnie wzrośnie.

W ogóle trzeba pamiętać, że w Kwidzynie jest klub piłki ręcznej z Superligi – MMTS. Choć nie ma nic wspólnego z SMS-em Kwidzyn.

Gra w superligowym MMTS to twoje marzenie?

Byłoby fajnie zagrać w Superlidze. Tak naprawdę obojętnie, w jakim klubie.

Na dziś stawiasz wszystko na piłkę ręczną?

Póki co tak, bo nie mam szczególnie jakichś innych planów na siebie. Mam szansę, żeby mi w życiu wyszło z tą ręczną, m.in. z powodu moich warunków fizycznych – mam 2 metry.

Teraz skupiam się na tym, żeby w styczniu pojechać na zgrupowanie kadry narodowej rocznika 2006. Cieszę się, że będę mógł zagrać z orzełkiem na piersi.

Jak próbowałbyś przekonać swoich rówieśników, żeby zaczęli grać w szczypiorniaka?

Piłka ręczna w Nowej Soli bardzo łączy ludzi. Zresztą nie tylko tutaj. Poznałem mnóstwo ciekawych osób.

Szczypiorniak wydaje się dość brutalnym sportem, ale nie przesadzajmy. Polecam.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content